Zuzanna Ginczanka – Proces [1936]

1.

Na początku było niebo i ziemia:
czarny tłuszcz i chabrowy tlen,
i jelonki
przy gibkich jeleniach,
z Bogiem miękkim i białym jak len.

2.

Kredo,
juro,
triasie,
gleba się warstwi po słoju,
miocen naciera czołgiem w majestatycznym podboju.

I rozdział jest między wodą
a ziemią paproci i brzezin
I widzi Bóg, że jest dobrze, gdy zorzą wstaje genezis.

Azot się parzy w lawie,
lawa zastyga lakiem,
góra
na górę
włazi
grzmiącym kosmicznym okrakiem,
karbon nasyca ziemię węglowo-kamienną miazgą –
– i widzi on, że jest dobrze wilgotnym płazom i gwiazdom.

Żelazo tętni najkrwiściej,
fosfor tęży w piszczel,
a on śpiewającym powietrzem w fujarki kraterów gwiżdże.

3.

Na początku było niebo i ziemia,
i jelonki,
i jelenie płowe.
No a dalej bieg się odmienia:
oto
ciało
stało się
słowem.

4.

Kiedyś pod wonnym aniołem dorodny drżał rododendron,
skrzypiały, chrzęściły skrzypy wielkie i rosłe jak New-York.
W Koninie, Brześciu i Równem
na skwerkach
stokrotki więdną,
i policjanci
po nocach
ślubne
małżonki miłują.



Kategorie:Poezja, Źródła

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: