Piotr Mierzwa – „Autoportet na bębenkach”

Na wszystko jest miejsce i czas, trzeba je tylko odnaleźć,
straciwszy tzw. wszystko i nie mając już nic do stracenia,
stałem się najsilniejszym człowiekiem, jakiego zaznałem.

Dobrze wiem, kim jestem, kiedy robię dobrze, nie wtedy,
gdy błądzę, a więc nie na tyle, by nie pragnąć siebie ciągle
uczyć, najlepiej na utraconych ludziach, zgubionym liściu

z figowca albo jabłoni, na pysznych przystawkach własnej
roboty na codzienne urodziny i śmierć, na każdą chwytliwą
piosenkę, na każdy cichy dźwięk, na śmiech, krzyk i szepty.

Schizofrenia to w latach 50-tych byłoby drugie imię mojej
twórczości, ale nie wiem, czy zdołam dożyć takiego wieku,
teraz wiem, że to lęk nasz największy, teraz również i mój.

Znacznie większy niż lęk, czyli pragnienie niepoczytalności,
zupełnej utraty kultury i kontroli, ochota na małą katatonię,
jest lęk przed śmiercią, pomimo że przed śmiercią nie ma się
niczego obawiać, albowiem niczego poza sobą się nie ma na
własność i siebie tylko na tyle, na ile siebie sobie przyswoisz.

Kraków, 25 lutego 2013 roku



Kategorie:Poezja, Teksty

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: