Aleksander Janta – O używaniu i nadużywaniu polszczyzny [1953]

Nie dziwię się Tadeuszowi Nowakowskiemu że go uderzyły i urzekły usłyszane w samym sercu Ameryki „wciurności” i że o nich w nr. 382 ,,Wiadomości” napisał.

W codziennym współżyciu z polonią zdarza się nam nieraz trafiać jeszcze na jakieś odblaski polszczyzny nie tylko uroczo staroświeckiej, ale także jędrnej i soczystej, jak język Reja czy może Sienkiewicza z „Trylogii”. W powszechnym użyciu jest na przykład dotąd słowo „balwierz”, zamiast „fryzjer”, tylko że ze względu na podobieństwo z angielskim „barber” przybrało formę „balbierz”. Troska o znalezienie polskiego odpowiednika „pall-bearer”a jest tematem rozmów polonijnych już co najmniej od dwóch pokoleń. „Karawaniarz” nikogo nie zadowala, bo „karawaniarz” nie musi być przyjacielem nieboszczyka, a „pall-bearer”, to właśnie przyjaciel oddający ostatnią posługę. Proponowałem nazwę „żałobnik”, i być może się przyjmie.

Ludowa dosadność słowa i wyrażania się charakteryzuje wielu jeszcze ludzi dawno z Polski przybyłych, a nudne na ogół posiedzenia albo bankiety z mowami rozświetla czasem kwiatek tak pysznych powiedzeń iż szkoda że nic są one zbierane i zapisywane.

Na niedawnym obchodzie zabierająca głos osobistość wskazuje na jubilata (którego miała na wątrobie od dawna) i mówi: „Patrzcie na niego, siedzi i kurczy się jak świńskie mięso w grochu”. Nie powstydziłby się takiej uwagi sam Zagłoba; ale i u tych, którzy mówią piękną i bogatą polszczyzną, występują już naleciałości amerykańskie. Tak np. w dyskusji o trudnościach teatru polskiego w Ameryce usłyszałem: „Żeby pan im Pana Jezusa na bicyklu pokazywał, to i na to nie stracą nikla”. Nikiel, to amerykańska pięciocentówka, a wydawanie pieniędzy na cokolwiek nieodmiennie określane jest przy pomocy czasownika „tracić”.

Gwara, czy jeśli kto chce, żargon polsko-amerykański, polegający na polszczeniu słów angielskich i używaniu ich w potocznym języku, nieraz już był wyśmiewany. Zaczyna się od przestawiania słów. Więc np. nie „ulica Doat” ale „Doat ulica”, nie „piwo Manru” ale „Manru piwo”. Z kolei przychodzi używanie słów angielskich w polskim zdaniu, ile razy brak właściwego polskiego odpowiednika. Prosta stąd droga do polszczenia angielskich czasowników i rzeczowników i określanie np. przeprowadzki słowami „mufować się” a dziecka słowem „bejbik”. Potem już nie ma końca tym zamianom i zastępstwom. W rezultacie usłyszeć można w gwarze polsko-amerykańskiej takie słowa jak „baka kiendów (box of candy), „kotnął się (he cut himself)”, „pejntować bedrumy” albo „nabyć na marku szlajzę (slice) od karku”. Podkreślić jednak należy że większość osób używających tego języka, nigdy nie umiała naprawdę pisać po polsku i rzadko kiedy po polsku czyta.

Terminologia techniczna przyswajana jest już jedynie po angielsku. Nie mieliśmy na przykład nigdy w języku polskim dobrego słowa na specjalistę od rurociągów i kanalizacji. Słownik określa polski odpowiednik nazwy „plumber” terminami „blacharz”, „instalator”. Tu mówi się „plumer”, a fach „plumer”a określa się jako ,,plumerkę”. Na argument o zachwaszczaniu języka odpowiedział mi kiedyś jeden z Polaków – Amerykanów przypomnieniem niezrozumiałych dla niewtajemniczonych gwar, jakich w samej Polsce używano w różnych dzielnicach, gdzie obce słowa zdobywały sobie pełne obywatelstwo i gdzie kultywowano irytującą niektórych odrębność dzielnicowego dialektu.

W Poznaniu, przypomniałem sobie, luje, czyli andrusy, mówiły np.: ,,Szkieł szczupił szczuna który sknaił kuftę”. Znaczyło to: „Policjant złapał osobnika który ukradł rower”. Okazuje się, że dzielnicowe swary, także w dziedzinie językowej, miały swój odpowiednik wśród amerykańskiej polonii jeszcze po pierwszej wojnie. Popularna jest anegdota o dwóch kumotrach Kaszubach, pracujących w chicagoskiej rzeźni razem z innymi Polakami. Jeden z Kaszubów, zapytany: „A wiele was w tym gangu robi?“, odpowiada: „Pięciu Rusków [to ci z Kongresówki], czterech Galonów [to ci z Galicji] i nas dwóch Polaków”. Albo o Poznaniaku i tzw.Galicjaku z Kongresówy. Pierwszy mówiąc o paście do butów nazwał ją „szuwaks”. Poprawił go drugi stwierdzając że po polsku używa się nazwy „szwarc”.

Najgroźniejsze w skutkach są jednak nieporozumienia wynikające z bezmyślnego używania polskich słów przez ludzi nie rozumiejących ich znaczenia. Wtedy np. gdy znajdujemy w gazecie polskiej tytuł „Pig Roast Imienia Jezus”, na oznaczenie imprezy pieczenia prosiąt w towarzystwie tego imienia, co powinno obrażać uczucia religijne i językowe czytających.

Pewien lokalny działacz, przewodniczący zebraniu, na którym miał przemawiać Józef Czapski, przedstawił zebranym mówcę i temat w następujących słowach: ,,A teraz przemówi znany wszystkim p. Józef Czaplicki, autor książki ,,Na niewygodnym miejscu”, który opowie o maskaradzie oficerów polskich w Katyniu, w której brał osobisty udział”. Czytaliśmy niemal jednocześnie komunikat jednego z kół Armii Krajowej w Stanach Zjednoczonych donoszący z podpisami czterech członków zarządu o urządzeniu akademii dla uczczenia powstania warszawskiego i hitlerowskiego napadu na Polskę.

Wszystkie rekordy nadużycia polszczyzny wskutek dosłownego tłumaczenia angielskiego tekstu pobiła jednak krótka wiadomość, zamieszczona w swoim czasie na pierwszej stronie „Dziennika dla Wszystkich”. Oto dokładnie przepisany tekst, z uwzględnieniem autentycznego figla spłatanego autorowi tej notatki przez tzw. chochlik drukarski.

„Patton spędził spokojną noc. Heidelberg, Niemcy (UP). Biuletyn armji zaraportował, że gen. George S. Patton walcząc mężnie o swe życie ze swą małżonką u boku, znajdował się w poważnym stanie. Oznajmienie mówi, że przybycie żony Beatrice wywarło bardzo dodatni skutek na jego stan psychiczny i że spździł spokojną noc”.

z



Kategorie:Artykuły, Źródła

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: