Początki życia najjaśniejszego monarchy, Jana III, Króla Polskiego

250px-Jan_SobieskiNajjaśniejszy król Jan III. Europy słońce, Otomańskiego zaćmienie księżyca, piorun wschodnich krajów, wschód swój wziął z Jaśnie Wielmożnej i starodawnej Sobieskich familji: ojciec jego liczący przodków swoich wielką liczbę krzesłowych senatorów, sam pierwszy w królestwie senator, kasztelan Krakowski. Matka go wydała na świat, idąca z Jaśnie Wielmożnej i starożytnej familji Żółkiewskich, córka niegdy Stanisława Żółkiewskiego, kanclerza koronnego, a potem hetmana wielkiego koronnego. Urodził się roku 1624. dnia wtórego Czerwca; właśnie w wigilią Przenajświętszej Trójcy, która jemu przez całe życie i osobliwszą ozdobą i ratunkiem była, jako niżej obaczymy; on zaś za osobliwsze dobrodziejstwa, do zgonu życia z niewymownem nabożeństwem jej był obligowanym: ten Jan, tej Jaśnie Wielmożnej pary jako był trzeci syn, tak w porządku królów Polskich Janów, był trzecim królem nazwany.

Jeszcze dzieciną będąc, nic dziecinnego w sobie nie pokazał, jakoby już dawno Toga aut Sago celebris; znać to było z samej mowy, która zawsze poważna była, znać z układności, która coś zawsze rokowała wielkiego. Znać było i ze wszystkich obyczajów, że nie tylko między bracią, ale i w całej Polsce non surrexit major Joanne. I stądci sądził wielki na ten czas matematyk Żorawski, że Jan niepospolitym będzie. Ten widząc jego układność i symetrją, taką rodzicom jego nadzieję uczynił o Janie: Aut Rex, aut Prorex. Już i w dziecinnym wieku godna głowa do korony, w tym tylko upośledzona, że jeszcze nie koronowana.

Przez kilka lat w domu wychowany w dobrych obyczajach i polityce, dany od ojca do Akademii Krakowskiej na naukę, gdzie usilnie o to się starał, żeby między rówienniki nie ustępował żadnemu: jakoż tak się applikował do nauk, że wszystkich przewyższył, i niby w ten czas Princeps coronandus. Oprócz języka Łacińskiego, miał wielką chęć i do innych, a najbardziej do Francuzkiego, którego się tak doskonale nauczył, że snadnoby mógł być pierwszym w trzech językach. Retoryka jemu najosobliwszym powiodła się sposobem, jako ta, która mu drogę do krzeseł i do najwyższych zgotowała honorów. W retoryce będąc, gdy professorowi Akademii, Dąbrowskiemu, przypadkiem biret spadł z głowy, zaraz z prędkością skoczył Jan, i podniesiony, jemu z rewerencją oddał; za co dziękując Dąbrowski, prorockim rzekł duchem: Non moriar, donec videro, diadema in capite tuo. Co się ziściło, bo ten Dąbrowski żył do koronacyi i Wiedeńskiej okazyi.

Wyszedłszy ze szkół, dla poloru z posłem wielkim od korony Polskiej, do Porty posłanym, roku 1645, Jan Sobieski incognito złączył się; z którym gdy stanął w Konstantynopolu, w wielkiem był niebezpieczeństwie, albowiem Turcy przypatrując się jego fizognomii, powadze, w mowie roztropności, jakoby okazałość w nim widząc; jeden drugiemu go ukazował, i po Turecku między sobą szeptali: czyli to nie ten przyszły król, o którym nasz Acham Turecki prorokował? Lepiej go zawczasu zgładzić, żeby nam nie szkodził; – i tym podobnie. A że się to wcześnie przez proroctwo ogłosiło, atoli jednak tu go kładę, gdyż to bardzo dawne, bo roku 1200 ogłoszone, a w języku Niemieckim rokiem przed narodzeniem Jana Sobieskiego, to jest w r. 1623, przez Leonarda Sternella do druku podane.

Proroctwo Achama Turka

Ja Acham Turecki wielki filozof, urodzeniem Arab, osobliwszy gwiaździarz Zelant sekty mahometańskiej, i nieprzyjaciel Chrześciaństwa; widziałem w biegu gwiazd upadek Mahometańskiego prawa, i wszystkich Mahometanów dla ich wielkich grzechów. Blisko nastąpi czas w którym, tak w Azji Machometani, jako w granicach zachodnich, znacznie nad Chrześcianami tryumfować będą. Lecz potem przyjdzie król wspaniałej twarzy, który nad Chrześcianami panować będzie, i światem rządzić; w ten czas na horyzoncie, pokaże się nowa gwiazda, mająca wielki ogon, jakoby włócznią, w sobie będzie jako tarcza, potem Saraceńskie państwo pocznie niszczeć i upadać. Ten król, o ty wielki Narodzie Mahometański! Będzie twoją chłostą, – o ty Narodzie Izmaelski! twojem ukaraniem. Ten z wielkiej żarliwości ku swojej religji, opuściwszy swe państwo, Maurytanów gorąco prześladować będzie i zgromadzi wielkie wojsko. Na ten czas niepłodna rzecze: o jak szczęśliwa żem nie rodziła! Kiedy obaczą, że ich dzieci różnemi i strasznemi męczeństwy i plagami utracone będą. Wtenczas Maurytański miecz stępieje, ani będzie mógł odcinać, wtenczas ty Grecya! gwałt i zgubę cierpieć będziesz. Lwi zarykną a ciebie pożrą, krokodyle zdechną, a Archery bardziej się wzmocnią niż słońce. Słuchaj Aleksandrja, wzdychaj Afryko! bo nie będziesz miała czasu płakać, bo ten król przez swych prześladując cię, nie dopuści. Jego ród i familja będzie bardzo wielka, sprawiedliwa, nieprzełamana, i koronami swego domu świat napełni. Berłem jego będzie laska Jowiszowa, a miecz Marsa. Ty opłakiwać będziesz twe grzechy o Izmaelu! – o Atlas! Mizernym będziesz całe życie twoje; a twoja biada z nędzą nigdy końca mieć nie będą, ponieważ twe strzały od twego łuku na twoję zgubę nazad się powracają. Strzeż się Babilonja, płacz Konstantynopolu, twoja korona spadnie ci z głowy, twoich rąk ozdoba w kajdany się odmieni, twoje prawo zginie, a twoje państwo i królestwo zniszczy się; będziesz się starał abyś głowę podniósł, ale znowu upadniesz! Twój grób otwarty, Chrześciaństwu da okazją do śmiechu, ale twoim do płaczu. Moja dusza ledwie odetchnąć może, gdy przewidzę tyle nieszczęścia; wtenczas rzekną: Tu był wielki ów Kain, tu stał Konstanynopol! – a potem odleci strzała od łuku,  a kto się przed nią schroni! Ach Izmael, tak strasznie wspomnieć, na bij! bij! O wy zacni mężowie! Jak bardzo bym was kochał, gdybyście byli mojej wiary, jak bardzo bym się cieszył, gdybyście wy wielomogący królowie mojej religii byli. Ach przepuśćcie małym dziatkom i karmiącym matkom. Płacz Agaro i Mila, bo tysiącznej liczby nie obaczycie dopełnionej. Ta jest nagroda twej okrutności, i Sodomskiego grzechu. Jerozolima wyjdzie z domu Izmaela, i wnijdzie na górę Kalwaryjską z chorągwiami zachodniemi. Zda mi się że słyszę trąby; twoi strzelcy i przyjaciele, o Izmaelu, ci nie pomogą, bo lwi bardzo mocni, a Jupiter z Saturnem złączeni. Na dokument tego obaczycie na północy ogniste promienie na powietrzu, które ciemność w światło przemienią, a przedtem zaćmienia i wiele znaków waszego upadku przed oczyma mieć będziecie. Płaczcie! I ja też płakać będę i w płaczu życie moje skończę. – Póty jest to przerzeczone proroctwo, które tak niebezpiecznie na życie Jana Sobieskiego, młodego natenczas, następowało, że przez całą bytność swoję w Turczech, kryć się musiał.

Źródło: „Pamiątki z dziejów dawnej Polski”, Poznań 1842



Kategorie:Historia, Źródła

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: