Julian Tuwim – „Znaleziony list” [1937]

Kochania Tekluniu!

Od ostatniego razu, kiedy do mnie pisałaś, przyszły jeszcze dwa listy, na które wybacz nie odpowiedziałam, ale sama wiesz jak to u mnie to jedno to drugie i ogórki kisiłam i Janek nie bardzo, nie żeby coś poważnego bo nawet doktór mówi że nic takiego, ale siedem słojów zrobiłam nie licząc jagodnika, który przy jego żołądku w domu jest konieczny, lecz na wszelki wypadek uporządkowałam jego polisę ubezpieczeniową bo składki nie były cztery miesiące płacone i teraz choćby pod tym względem spokój, chociaż mniej narzeka na tamto dawne i tylko w boku go przy chodzeniu boli, więc sama rozumiesz. Z chłopakami także o tyle uporządkowałam, że Wacek poszedł na ćwiczenia, to już w razie gdyby znowu chciał te fajerwerki pod żydowskie sklepiki podkładać, to niech już generał Rydz się martwi nie ja – bo ostatnio doprawdy życia nie czułam tylko ciągle z policją, która zamiast porządku pilnować chłopcu protokóły pisała i za co moja kochana że dziecko zabawę miało a przytem oni przecież doprawdy całą Polskę gdzie spojrzeć zaleli i spytaj się Szpajchlowej ona w Ciechocinku była to niech ci powie poprostu ani przejść bo ten rymatyzm wymagał jednak kąpieli, a twoja maść co dałaś nic jej nie pomaga a więc mnie ją zwróciła i Jankowi wcieram chociaż doktór mówi, że to nic nie ma wspólnego, ale co oni wiedzą, poco ma lekarstwo przepaść, więc jeżeli on nawet te ognie bengalskie jakiemu parchowi podłożył, to nie wiem o co taki giewałt a zresztą niech robi co chce ja już sił nie mam, może w armji się uspokoi. I z Tadkiem też Bogu dzięki spokój, bo nogę złamał z tego powodu, że ternował jakiś nowy rekolt skoku z balkonu na ten daszek co gospodarz dobudował i Jankowi bienemu kazał z zegarkiem liczyć ile czasu za każdem razem skacze i raz ten rekolt ustanowił i nogę ma w gipsie a jak wyskakiwał to na dodatek dwa słoje przewrócił i jeden gąsiorek więc możesz sobie wyobrazić wazową łyżką z Marynią zbierałyśmy ale co to może mieć za smak jedno kiszone drugie na słodko. Szpajchlerowa mówi że jeszcze nic straconego bo ogórki wystarczy zmyć słona wodą ale w ten jagodnik to już Tekluniu kochania nie wierzę, bo on odrazu koprem przeszedł więc tyle że go Jankowi daję pić, ale nareszcie spokój.

Co z tego, kiedy czasami to już faktycznie, że doprawdy sama nie wiem czy to warto tyle ze siebie dawać i na tym posterunku dnia nocy nie dosypiać tylko wciąż w tej pracy i pracy, jeżeli mówią że ma być wojna i wszystko na marne ma pojść a co już najgorzej że żadnych podstaw duchowych nie widzę i wszystko  nąsęsem zaczyna sie kończyć bez żadnych zasad w rodzaju logiki i zdrowego sądu co i Szpajchlerowa przyznała która choć ma swoje dziwactwa jak z tą wyżemaczką wtedy co cztery razy Marynie posyłałam i powiedz co ona w tym miała żeby nie dać ale nie głupia i też mówi a głównie z tymi żydami zupełnie przestałam logiczne powody uprzytomniać. Dawniej Tekluniu kochana wiadomo było że błyszczało przed nami odwieczne hasło narodowe z którem królowie w bój ruszali mianowicie „żydzi niemcy bolszewicy” i za ich przewodem naród zrywał pęta a także przeciw zakusom i podszeptom stawił pierś przeciwko zaprzedanej żydom sanacji idącej na pasku wrogich sił a z drugiej strony stała Polska z Francją i gen. Hallerem i nawet w tych dniach Jankowi przypomniałam bo różne starzyzne wietrzyłam od molów to jego sokolski mundur z przedwojennych czasów także wywiesiłam niestety to co mi radziłaś żeby kanforą z tureckiem pieprzem przesypać to nic nie pomaga i naftalina uważam lepsza mole hurmem wyfrunęli skarania na nich nie ma i właśnie Jankowi przypomniałam jak on w trzynastem roku do Pragi czeskiej na zjazd jeździł na zdar krzyczeć  na dowód jedności przeciw knowaniom żydokomuny i hakacie Boże jak ten czas leci dwadzieścia trzy lata temu a teraz porównaj. Dzisiaj zupełnie wszystko runęło i człowiiek nie wie na jakim świecie się trzymać już choćby z temi niemcami którzy okazali się od czasu Hitlera, narodowcami i on w sercu każdego Polaka musi budzić nad wyraz  podziw jak on tych żydów przepędził do Palestyny i znać nie chce i Janek mówi że u nas taki potrzebny a Wacek mówi że jakby policja się nie wtrącała to onby już pokazał że to samoby zaprowadził a we Francji nagle Lejbuś wyskoczył i żeby chociaż naodwrót to znaczy żeby ten Blum u niemców komunizował a Hitler francuskie sztandary prowadził owszem rozumiałabym a tu jeszcze sokoły czeskie z żydowską Moskwą trzymają a Hitler jakiegoś swojego Siachta do Bluma posyła i bankowe sprawy z żydem obgaduje a Stalin czyli Nachamkies sam żyd kupę żydów rozstrzelał że oni z temże Hitlerem i generałem jego Gestapem za pomocą Trockiego przeciw żydowskiej komunie szli a w Hiszpanji żya a nie na lekarstwo to skąd niby do takiego narodu komuna, mówią że Moskwy ale jeżeli Trocki z Hitlerem na tę Moskwę razem siuchty-siachty robią i w niej żydów pod ściankę stawiają to gdzie logika i dlaczego jeszcze naprzykład ta wizyta na manewry w Paryżu jeżeli oni tę madrycką rewolucję zaopatrują więc znaczy przeciw duchowi tężyzny narodowej a także z Sowietami trzymają, które jednak za ten wyrok cenię a w takim razie uważam że ducha krzepią co zaś do Niemców to jakże możliwe żeby odwieczny wróg narodowo postępował a jednocześnie z Trockiem przeciw żydowskim rządom na Kremlu za hiszpańskie pieniądze działał? Sama już nie wiem Tekluniu kochana co to wszystko jest absolutna kołowacizna bez żadnego liczenia się z człowiekiem któren swoją platformę narodową chce na zasadach wiary i rodziny które z własnej piersi wyssał obronić a tu taka galimacja że już doprawdy niewiadomo z kiem trzymać i jeszcze na ten przykład pomyśl że te majowe wypadki hiszpańskie zrobili powstańcy 36 roku i piszą że oni narodowcy czyli prawowity rząd a jak w 26 roku u nas strzelali to pisało że bont i masonerja przeciw prawowiernej religji polskiej to komu wierzyć?

Jabym rozumiała, żeby Hitler z francuską armją i orkiestrą do generał Hallera do Poznania przyjechał i tam rabinów z Kremla pod ściankę postawił.

A każdy inny wynik sprowadza we mnie zamieszanie i nic na świecie nie rozumiem a także nerwy moje do takiego stopnia się przekręcają że do tej wazy co w nią z Marynią jagodnik i sos ogórkowy zlewam dwie garście naftaliny w roztargnieniu wsypałam więc wyobraź sobie jaki to może mieć smak a wylać szkoda więc Jankowi dam do picia bo i tak choruje to Szpajchlowa mówi że mu nic już nie zaszkodzi i bardzo Cię Tekluniu kochana całuję napisz zaraz i wszystkiego dobrego daj Boże twoja siostra.

Wiktorja

Źródło: „Szpilki” nr 13/1937



Kategorie:Proza

Tagi: , , ,

1 reply

  1. Toż to nawet 10 zdań nie jest, a 9!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: