Adolf Sowiński – „Słowa tyrana” [1938]

Zorza obca jak świętość zgładza biel brzeziny.
Siądźmy, bym dał ci wiedzę. Modły złych i czyny
podobne do jałmużny są jak pomiot glisty.
Zwycięża ten kto wzgardza i nie ten jest czysty
kto nie zna wstrętu. Wielkość, jeśli z tego słynie,
że spiętrza kres dla jawy (takaż moc jest w winie!)
i szuka skaz na sercu, — sprawia mdłych ze ślepych.
Ja o śmierć mdłych wzbogacam jawę. Spójrz na przepych
tej zorzy i na pola, którym od powstania
sprzyjają wróżbą gwiazdy. Tydzień żytobrania
bywa pod znakiem suszy, a w jęczmienne żniwa
lato śmieje się tak jak matka, gdy przeżywa
odejście pierworodnych na czyn poza góry.
Gwoli polom nie marznie rosa w szron choć wtóry
z padołów roku mija. Wtedy wojownicy
milczący o miłości ku mnie, ze stolicy
– gdzie dąb u wschodniej bramy siedmkroć wróżył gromem –
ciągną w pochód, a jeśli jasność nad załomem
gór da im widzieć zdobny w trzy lwy szczyt świątyni:
nucą pewni, że prawy Bóg za czyn nie wini.

Źródło: „Ateneum”, 1/1938



Kategorie:Poezja, Źródła

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: