Artur Górski – „O służeniu prawdzie” [1930]

Każdy z nas zawiera w sobie człowieka indywidualnego i człowieka powszechnego. Od tego jak ten podział idzie przez życie nasze, przez wszystko to z czym wchodzimy w zbiorowisko ludzi i zdarzeń, od tego zależy czy jesteśmy na drodze postępu.

Postęp ten nie da się pomyśleć bez pomyślnego rozstrzygnięcia zagadnienia rzeczywistości fizycznej i rzeczywistości moralnej. Trzeba poznać te rzeczywistości, aby rozeznać swoje stanowisko w procesie życia i swoją rolę w nim. Inaczej mówiąc, trzeba się oprzeć o prawdę. W ten sposób dążenie do prawdy staje się naszą bardzo osobistą sprawą. Prawda ta rozświetla i nas i drogę. Przez nią człowiek powszechny w nas nabiera odwagi i sił.

To samo zagadnienie dwóch rzeczywistości staje dzisiaj przed nami – jako narodem – i szuka odpowiedzi.

Człowiek rozpoczyna się dopiero wtedy, gdy pragnie prawdy i szuka jej. Prawd tych znajduje on tyle, ile jest odcinków życia, które go otacza. A podobnie jak to życie, tak i te prawdy mają swoją hierarchię.

Wychodzą one ku nam z rzeczy, ze zjawisk, ze związków między zjawiskami, a człowiek postrzega je wtedy, gdy poczyna je badać dla nich samych. Badawcza myśl jego, stojąc między dwiema rzeczywistościami, zwraca się raz w jedną, raz w drugą stronę. Niezawodnie w tym rozpoznawaniu szuka on korzyści i siły. Ale nie sama korzyść jest tu motywem badania; w przeciwnym razie byłby on przestał na pewnym stopniu bytowania kulturalnego podobnie jak mrówki, termity, pszczoły, które wszakże stworzyły sobie pewien stopień organizacji i cywilizacji, nie o wiele niższy od cywilizacji np. Tatarów. Człowiek jednak jest nieukojonym w badaniu dlatego i z tej przyczyny, że szuka samego siebie w swej najprawdziwszej istocie, że pragnie zgłębić zagadkę swego istnienia. Istnienie to, jak i widok bytu w ogóle, wywołuje jego zdumienie, a ze zdumienia wyrasta pęd badawczy ludzkiego umysłu. Na tej drodze jawi się stopniowo poczucie przyczynowości zjawisk; a z niego powstaje świadomość, że nić, łącząca zjawiska, nie może zerwać się, że owszem, musi doprowadzić nareszcie albo do punktu wyjścia, do przyczyny pierwszej, albo że da przewidzieć i ustalić ku czemu zmierza cały bieg rzeczy, cały rozwój bytu. I to jest nasza nić Ariadny, jaką podaje nam w ręce nauka. Chwytamy tę nić pomiędzy jednym zjawiskiem a drugim, i nagle czujemy drgnienie, idące przez nią z oddali. To drgnienie wywołuje w nas wstrząs. Istota bytu dała o sobie znać. Czujemy, że to do niej droga.

Wszystkie prawa, dostrzeżone tak w życiu przyrody jak w życiu gromady ludzkiej schodzą się gdzieś u podstaw wspólnych, jak na to wskazuje wiele. Geniusz ziemi i geniusz człowieka z tego samego wyszły bytu, losy ich zrodziły się razem, i w huraganowym biegu przez wszechświat związane są z sobą tą wspólnotą. Prawa życia i jego dążenia, przejawiające się w ziemi, w człowieku objawiają się dalej, objawiają i nigdy nie kończą, bo świat wewnętrzny człowieka jest nieskończony więcej jeszcze niż świat materii; i w nim to, w tym nowym wymiarze bytu odbywa się dzieło stworzenia w dalszym ciągu, dzieło powstawania coraz wyższych gatunków psychicznych. Od-bywa się ten proces jednakowoż tylko w pewnym kierunku, to znaczy w zgodzie z pewnymi prawami, które odkrywamy stopniowo w dziedzinie świata duchowego, a dokładniej mówiąc, moralnego. Tworzenie życia wbrew tym prawom staje się albo bezpłodnym fantazjowaniem albo zaprzeczeniem stworzeniu.

Ta wyżej zauważona nić Ariadny idzie zatem tak samo przez życie każdego narodu i każdego społeczeństwa, przechodzi przez jego sferę materialną i sięga w moralną. Nasze wiadomości o życiu rodzaju ludzkiego stają się przedmiotem takiego samego badania eksperymentalnego jak nasza wiedza o życiu przyrody; różnica polega tu na tym, że polem badania i eksperymentu jest znane nam życie minione ludów w pierwszym rzędzie cywilizowanych. Każda historia kultury w pewnym jej cyklu, jak i całość dziejów dotychczasowych tejże kultury otwierają przed nami cały świat zjawisk, wprawdzie nie dowolnie wywołanych i nie kierowanych świadomie, owszem przeciwnie, zjawisk spontanicznych; niemniej jednak zjawisk, stanowiących olbrzymi materiał eksperymentów nieświadomych z których filozofia kultury, synteza rozwoju ludzkości, poczyna dzisiaj wyciągać prawa rozwoju organizmów społecznych i prawa ich skłonu i rozkładu. Prawa te, wyłaniające się ku nam z olbrzymiego tego laboratorium przeszłości, zdradzają wyraźną tendencję do zgodności z kategoriami natury moralnej, które wyłoniły z siebie ludy wyższego poziomu cywilizacyjnego.

Poznajemy te prawdy aby im służyć, a służymy na to, aby współdziałać w wielkich dążeniach rodu ludzkiego. Przez tę służbę wpływamy na niezmierzony ocean duszy świata. Taka służba wywołuje wybuch woli, któremu się nic nie oprze, stwarza indywidualności o największym zasiągu działania. Taka służba jest potęgą i stwarza potęgę.

Stoimy przed olbrzymim warsztatem naszej pracy. Warsztatowi temu na imię Polska. Chcemy tu zbudować życie takie, aby przyszłe pokolenia mogły w nim oddychać pełną piersią. Nie ma na pewno ludzi między nami, którzy by nie byli przekonani, że oni to pierwsi chcą iść w postęp i idą po jego drodze. Lecz w tym momencie zaczyna się wiele nieporozumień co do kierunku tej drogi – za czym idą rozterki i walki, prowadzone na takim poziomie, że jakieś mdłe uczucie powierzchowności osiada nam na piersi niepokojem. Tak dalej być nie może.

Żyjemy poniżej prawdy. Bytujemy w atmosferze, w której nie ma jeszcze znajomości wielkich kanonów życia, ani szacunku dla nich. To, że te kanony nie są obce naszej wielkiej literaturze, nie dowodzi jeszcze przeciwieństwa. O życiu decyduje poziom dnia; a nasze dziennikarstwo, nasza polityka, nasza krytyka i literatura bieżąca, niewiele mają z tymi kanonami wspólnego. Praca myśli odbyta na szczytach nie wsiąkła w ogół inteligencji, to znaczy jest, jak dotąd, daremną, a stać się może straconą, jeżeli wpływu nie wywrze na przeciętną ludzkiego typu, bo ten typ stanowi o życiu, on układa wypadkowe życia socjalnego, politycznego, on jest wytwórcą opinii. A tymczasem przypadło nam być jednym z tych kilku czy kilkunastu narodów, które posięgły po pierwszą rolę na globie. Aby spełnić to zadanie, trzeba nam, powtarzamy, poznać swoją rzeczywistość tak materialną jak moralną. Wiedzę tę zacząć musimy od ziemi, od jej przyrody, zasobów i sił, a skończyć na Radzie Wielkich Duchów, tworzących siłę moralną narodu. Tylko w ten sposób wyjść będziemy mogli z tego stanu ciągłej rozterki i prawowań się, z tego patosu o drobiazgi, z trudności porozumienia się i uzgodnienia zdań i sądów w rzeczach najprostszych, a to właśnie cechuje półinteligentów. Niepodobna iść samemu w kierunku rozwoju, po drodze postępu, nie znając prawd rozwojowych świata. Bez tej wiedzy i bez pragnienia tej wiedzy trudno mówić o prawdziwej inteligencji. To że się jest adwokatem, posłem, lekarzem, urzędnikiem ministerstwa, właścicielem dóbr, to jeszcze nie daje mandatu na należenie do tej to warstwy naprawdę kierowniczej w dziejach.

Dzieje wtedy rozwijają się i idą naprzód, kiedy inteligencja rozstrzyga o głównych zagadnieniach życia. Gdy te sprawy wymkną się z jej rąk, rozpoczyna się dreptanie w miejscu i zastój, albo sabotaż wartości wyższego rzędu przez masy. Zawsze zjawisko tego to rodzaju ma swoje przyczyny określone, których tu dotykać nie będziemy. Zwrócimy jednak uwagę na proces, jakiego świadkami jesteśmy u nas i wszędzie w Europie zachodniej w ostatnim dziesięcioleciu: na stopniowe przesuwanie się władzy kierowniczej z rąk ludu do rąk inteligencji. W ten sposób z roku na rok warstwa ta wraca do swojej roli historycznej, przywoływana do tego przez samo rosnące poczucie potrzeby zbiorowej.

To rosnące poczucie jest poczuciem tej to wspomnianej przez nas służby prawdzie. Po latach orientowania się zbiorowego według wskazań wyłącznie gospodarczych, po okresie naginania i rozstrzygania zagadnień wyższego rzędu, a zatem wychowawczych, politycznych, religijnych, kulturalnych, po linii programów i doktryn klasowych, przychodzi obecnie zrozumienie, że rozstrzygnięcia te są bez wartości, jeżeli stoją w niezgodzie z najwyższą świadomością naszą o bycie i jego prawach. Każde zagadnienie humanistyczne rozstrzygnięte jest wtedy dopiero, gdy zostanie wyniesione na wyżynę ludzkiej inteligencji, to znaczy gdy wejdzie w atmosferę świadomości prawdy i intencję służenia jej.

Od pogłębienia tej świadomości i tej intencji zależy u nas dalszy rozwój wypadków i dalszy los historyczny. Są różne racje dla których ludzie działają, i te racje mają oczywiście swą hierarchię. Każdy idzie za swoją racją, ona go wprawia w ruch i przez nią on dopiero coś może.  Ale jest to cechą zdrowia społecznego, gdy ludzie rozeznają sami hierarchię tych pobudek i okazują uznanie dla tego rodzaju porządku wartości, bez względu na to, gdzie sami stoją w tym łańcuchu. W ten sposób przez tłum ludzkich dążeń powszednich przebija się droga dążeń wyższych, i łatwiej wtedy znachodzą się ludzie, gotowi albo wstąpić na tę drogę, albo oddać swoje siły lub zasoby na jej budowę. Tak tworzy się uprawa prawdy w narodzie; – a sama siła ciążenia tej dążności doprowadza do najwyższego zagadnienia w zakresie prawdy, do zagadnienia dobra.

Dobro stanowi dno tej otchłani, która jest rzeczywistością dotąd nam znaną, i której poznanie zwiemy prawdą. Zarazem dobro jest początkiem rzeczywistości  nowej, nowym lądem, który się z oceanu bytu wynurza, nową otchłanią, dla czucia naszego nieskończoną, dla myśli niewymierną. I dobro tworzy prawdę nową. Ma ono piętno budowniczego na swoim czole. Powstaje ono przez człowieka na ziemi; widzimy to w świecie przyczyn widzialnych. Ale nitka Ariadny w zakresie tej nowej prawdy omotuje piersi nasze, drży w naszym ręku i biegnie w nieskończoność, z której przyszła podobnie jak my, i w którą idzie z powrotem.

Źródło: Artur Górski, „Glossy o ludziach i ideach”, Warszawa 1930



Kategorie:Artykuły, Źródła

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: