Ankieta tygodnika „Prosto z mostu” – „Jaką najciekawszą książkę przeczytałem w r. 1935?” (fragmenty)

Jerzy Andrzejewski, Warszawa – ANDRE MALRAUX: „Dola człowiecza” i „Zdobywcy”.

„Dolę człowieczą” czytałem po raz drugi. „Zdobywców” po raz pierwszy. Obie książki uważam za najciekawszą lekturę ubiegłego roku, ponieważ wzrusza mnie postawa ich autora wobec człowieka i życia. Są to utwory, do których chce się powracać. Ich głęboki tragizm posiada siłę oczyszczającą, a niepokój, jakim są przesycone, jest dla czytelnika płodny. Zainteresowały mnie poza tym: Nałkowskiej „Granica”, Wittlina „Sól ziemi”, oraz Schweitzera „Wśród czarnych na równiku”.

Wojciech Bąk, Warszawa – E. GIBBON: „Der Untergang Roms”

Jedno z klasycznych dzieł historiografii. Oczywiście dla tzw. inteligencji polskiej jest ono przestarzałe, pedantyczne i nudne. Woli ona stanowczo dzieła Zweiga, Ludwiga itp. Niemniej z głęboką zazdrością i podziwem trzeba patrzeć na Niemcy, gdzie może istnieć wydawnictwo, które w wydaniu popularnym rzuca na rynek po cenach śmiesznie niskich (przeszło 1000 stron, wspaniałe ilustracje – cena 4.80 marki niemieckie) dzieła Mommsena, Rankego, Thodego i innych pozbawionych „wdzięku” pisarzy. U nas podobna impreza wydawnicza jest niemożliwa. My jesteśmy zawsze „najnowocześniejsi”, więc prawdopodobnie ci klasycy historiografii nie zainteresowaliby prawie nikogo. I jakże się później dziwić, że w własnym naszym wyobrażeniu górujemy nad zachodnią Europą nowoczesnością i wdziękiem. Są tacy, którzy sądzą, że ta cała nasza nowoczesność, to bardzo często afiszowanie się ubocznymi produktami kultury zachodnioeuropejskiej, bez istotnego przetrawienia jej głębszych walorów, a wdzięk nasz wynika właściwie najczęściej z powierzchowności, ale ci są zawsze w mniejszości. Oczywiście są oni zacofani, bo jakże można nie wierzyć w przesądy ogólne. Tylko wiara w zabobony ogólne jest świadectwem głębi i inteligencji. Wydaje się, że miłe złudzenie nasze o ponadeuropejskiej wyżynie naszego „intelektualizmu” uległoby dużej wątpliwości, gdyby pogoń za pełną wdzięku nowoczesnością zastąpiono większym wysiłkiem myślowym i większym pedantyzmem. Chyba to jednak jest niemożliwe: u nas albo konserwatyzm w myśl przysłowia „Kto uczony w piśmie, ten się do piekła ciśnie”, albo snobizm nowoczesności (notabene – nowoczesności najczęściej z XVIII w. kultury europejskiej). Tyle dla wytłumaczenia, dlaczego uważam dzieło Gibbona za najciekawszą książkę, jaką przeczytałem w tym roku mimo że na pewno gros naszej inteligencji jest innego zdania o książkach typu dzieła Gibbona.

Kazimierz Czachowski, Kraków – ZOFIA NAŁKOWSKA: – „Granica”

Nałkowska, będąc wielką intelektualistką, ma tę nieocenioną zaletę, że w swych utworach nie formułuje gotowych odpowiedzi na odwieczne zagadnienia ludzkie, lecz tylko otwiera przed czytelnikiem wielość aspektów myślowych i wskazuje ich perspektywy najdalsze, chociaż najkonkretniej uziemione w realnych warunkach przedstawionego przez autorkę świata zjawisk. Stąd też utwory Nałkowskiej zadawalając wysokim poziomem artyzmu, dają zarazem ogromne bogactwo myśli, w których czytelnik odnajduje swe własne, najistotniej dręczące go sprawy. Ta twórcza postawa Nałkowskiej osiągnęła w „Granicy” niebywałe zgęszczenie i zarazem wielką rozpiętość ludzkiej prawdy w jej wielorakich widokach. W tym względzie nasuwa się porównanie z trylogią powieściową Karola Czapka, wydaną w roku ubiegłym w wybornym przekładzie polskim Hulki-Laskowskiego. Przez chwilę zastanawiałem się nawet, czy nie wyróżnić książek Czapka, ale już po krótkim namyśle wybrałem „Granicę” Nałkowskiej. Wydaje mi się bowiem, że Nałkowska pokrewne zagadnienia ujęta głębiej i pokazała wszechstronniej.

Kazimiera Iłłakowiczówna, Warszawa – GENERAŁ SKŁADKOWSKI: „Strzępy meldunków”.

Książka „Strzępy Meldunków” nie ma w swym założeniu właściwie żadnych intencji literackich, wszelako w wykonaniu może służyć, według mnie, jako przykład, jak należy traktować podobny temat. Nie umiem znaleźć lepszego wyrazu, jak „postawa”; tak postawa wobec tematu jest powzięta z taką szczerością, z taką prawdą, z taką czcią, że stawia od razu całą książkę na niezmiernie wysokim poziomie, na którym styl, kompozycja, słownictwo – aczkolwiek oczywiście są bez zarzutu – mniej już czytelnika obchodzą. Jest coś w miłości gorącej, która bije od książki, a powściągnięta jest do końca żelazną ręką, tak wzruszającego że poza czysto ludzkim zwykłym uczuciem współżalu, współsmutku, budzi jeszcze najwyższej klasy wzruszenia artystyczne.

Ankieta „Prosto z Mostu” stawia pytanie – nie jaką najpiękniejszą, ale jaką najciekawszą książkę się przeczytało. Dla mnie książka ta jest piękna pięknem wysokiego gatunku, ale jeśli chodzi o ciekawość, o zainteresowanie, to niewątpliwie „Strzępy Meldunków” budzić muszą zaciekawienie – jak to zrobiono? Co to za kunszt wydał rezultat tak doskonały?

Dlatego uważam „Strzępy Meldunków” generała Sławoj-Składkowskiego, ten wyraz chrześcijańsko-rycerskiej postawy wobec wielkości, za najciekawszą książkę, jaką przeczytałam w roku 1935.

K. I. Gałczyński, Wilno – PIORUN – GOMSKI – CIERDLIKOWSKI R., gienierał infantierji: „Moje wspomnienia wojenne.”

Niewątpliwie najciekawsza książka z r. 1935! Bije od niej ta czarowna prostota, nierzadko cechująca niewykształconych ludzi, którzy chętnie się biją. Absolutna nieumiejętność władania piórem, przymglona znajomość gramatyki i ortogratfji -i wszystkie te mankamenta stuprocentowo zostały odkupione przez gorącą miłość idei w myśl wskazań. Rozdział III p. t. „Dyskusje z Pristorem” został napisany w pozycji stojącej. Wprawdzie po polsku mówi się na armatę armata, a nie „puszka”, a na restaurację restauracja, a nie rest-o-racja, są to jednak lapsus calami zbyt znikome wobec wielkiej miłości przyrody, jakiej szanowny autor daje wyraz w rozdziale ostatnim swych „Wspomnień” zatytułowanym: „O t i w górach też przyjemni e”.

N. B. za niezastąpioną lekturę rozrywkową w r. 1935, jakkolwiek dla młodszego pokolenia już conieco niestety niezrozumiałą, uważam roczniki dawnych „Wiadomości literackich” i „Muchy”.

Witold Gombrowicz, Warszawa – JOYCE: „Ulisses”; NAŁKOWSKA: „Granica”; ST. IGN. WITKIEWICZA dramaty.

W odpowiedzi na ankietę uprzejmie powiadamiam, że najlepiej w roku ubiegłym smakował mi „Ulisses” Joyce’a. Jest to dzieło potężne, wielkiego kalibru, wielkiej rasy, wielkiej siły, przy którem czytelnik regeneruje się, wyrzucając stare i sparciałe komórki swej istoty psychicznej, a pobudzając do życia nowe, aktualne, spółczesne. Ubolewać trzeba, że brak inteligencji nie pozwoli szerokim sferom naszej inteligencji wykorzystać należycie tych skarbów. Nie ukrywam, że miejscami nieco nudne – nie w tym jednak stopniu, co nasze szare, o szarych, z sercem, z serdeczną troską, z miłością, z dolą i z krzywdą.

Z polskiej dziedziny -„Granica” Nałkowskiej. Wybór łatwy, Nałkowska bowiem jest zimną egoistką i egotystką kulturalną, która nikomu i niczem nie pozwoli się ogłupić, nie ustąpi nigdy nikomu i niczemu jednego cala swego poziomu. Stąd- gdy inne książki odczuwamy zazwyczaj jako gatunek takiej, czy innej, dosyć specjalnej, głupoty, „Granicę” odczuwamy jako gatunek mądrości. To jedno (pomijając wspaniałe osiągnięcia artystyczne) wyróżnia tę książkę w sposób jaskrawy.

Czy maszynopisy dramatów St. Ign. Witkiewicza można nazwać książką? Wątpię. Gdyby tak było, wahałbym się pomiędzy „Granicą”, a paroma z tych dramatów, które – niegrane i niewydane – przeczytałem, dzięki uprzejmości autora. Zawierają, być może, pewne błędy, braki i usterki. Ale niezwykła oryginalność, niezwykle konsekwentna metoda w oryginalności i niezwykle płodne i żywotne wyniki metody, wraz z tuzinem innych pierwszorzędnych zalet, właściwych szczerej i  wielkiej indywidualności Witkiewicza, nie tylko kompensują z powodzeniem „usterki”, lecz nadto ze znawców, wzruszających nad tem ramionami, czynią dudków, pozbawionych wszelkiego ‚wyczucia. Ponieważ niema mowy, żeby umysły starych i już zużytych kulturtraegerów zdołały pojąć, zwracamy na te rzeczy uwagę młodszych kulturtraegerów.

Wielu utworów nie czytałem. Słyszę od czasu do czasu, że ten czy ów organ prasowy rozdyma gwałtownie utwór tego, lub owego literata. Nie wiem, mało czytuję, ale wątpię. W ogóle dlaczego artyści jedynie mają być wydymani? Wszak inne specjalności także chętnie dałyby się nadąć. Dlaczego nie nadymać krawców? Wydęcie aż do przedęcia któregoś z krawców byłoby wspaniałym dowodem wszechmocy prasy.

Karol Irzykowski, Warszawa – I. Z książek naukowych: KARL MANNHEIM: “Mensch und Gesellschaft im Zeitalter des Urnbaus”. Leiden 1935 ; II. Z poezji: WOJCIECH BĄK: „Śpiewna samotność” ; III. Z belletrystyki: MARJA KUNCEWICZOWA: „Cudzoziemka”

Ad. I. Mannheim, niemiecki profesor socjologii, dziś na emigracji. Przed kilku laty przeczytałem jego dzieło „Ideologie und Utopie” uzasadniające w sposób socjologiczny rolę inteligencji. Od tego czasu staram się poznać całą jego twórczość naukową. Wymienione powyżej dzieło zawiera filozoficzną teorię planizmu, – który dawniej nazywał się reglamentacją; idea reglamentacji zawsze ciągnęła mnie do socjalizmu. Książka ta napisana jest jakby przeciw bolszewizmowi i faszyzmowi, jednak ujmuje ich najważniejsze zagadnienia na wyższej płaszczyźnie. Trudna i oschła, ale czytając ją, obracam się w najwyższem towarzystwie, zdala od „zagadnień” – pożal się Boże! – nurtujących literaturę polską.

Ad. II. Utarł się zwyczaj, żeby skoro się uznało pierwsze dzieło jakiegoś autora, powetować sobie to uznanie na drugim dziele i albo go odsądzać je od czci i wiary, albo stwierdzać: wyczerpał się, osłabł, powtarza się i t. d. Wbrew temu ja u Bąka widzę wyrobienie i rozwinięcie ciekawej lirycznej postawy, która się zaznaczała już w pierwszym tomiku. Nie jest ona moją postawą wobec życia, ale jest mi pokrewną, wyraża się z siłą i z gorącym natchnieniem.

Ad. III. Wielkie i doskonałe studium charakterologiczne. Objawia też główne tajemnice życia rodzinnego i uwydatnia zasadniczą niesamowitość człowieka jako człowieka. Mam nadzieję, że autorka nie przerobi (to jest: nie przepsuje) tej powieści na scenę ani na film.

Źródło: „Prosto z Mostu”, 3-10 / 1936



Kategorie:Artykuły, Źródła

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: