Piotr Skarga – „Na Dzień Wszystkich Świętych kazanie krótkie”

Przesławny dniem dzisiejszym, którym nie jednego, ale wszystkich w Niebie dusz z Chrystusem królujących pamiątkę uroczystą obchodzim, chce tego po nas Matka miła nasza katolicki Kościół, abyśmy się pytali o onych zmarłych bratach i siostrach naszych, którzy tu byli przed nami na ziemi, w jedności wiary, i w uczestnictwie domu tego Bożego, w którym z łaski Bożej osadzeni jesteśmy; gdzie są, jako się mają, jaką my tu jeszcze pozostali społeczność z nimi mamy? O czém wiedząc, skosztować dziś wesela i szczęścia ich w duchu możemy; abyśmy się tém ochotniej tą drogą, którą oni do niego przyszli, puszczali, i mocniej na niej stali. Wiara tedy nasza powszechnego i Apostolskiego Kościoła, która jest, jako mówi Apostoł, dowód pewny rzeczy tych, których nie widzimy, i fundament niewzruszony tych, których się spodziewamy; która też jest pewniejsza, niżeli które demonstracye, i na oko pokazane wszystkich mędrców świata tego dowody; tak sławi i naucza: iż ci, którzy się tu w Kościele Bożym i w jedności uczestnictwa jego odrodzili, i w wierze nieosłabionéj dobre uczynki czynili, albo w pokucie zeszli, jeżeli doskonali są, po sądzie Boskim na ich osoby w osobliwości uczynionym, idą do królestwa krwią Chrystusową otworzonego, i patrzą na twarz Boga, i używają pokoju i wesela takim zgotowanego. A jeśli są niedoskonali, a mało dobrego albo nic nie czyniąc, jednak w pokucie i skrusze z kościelnemi Sakramentami, albo z pragnieniem ich, gdy przyjąć onych nie mogli, z tego świata zeszli; nie zaraz na pokój oni idą, ani do widzenia twarzy Bożej przypuszczani są, ale na męki czyścowe doczesne skazani, czynią dosyć sprawiedliwości Boskiéj, przez śmierć i zasługi Chrystusowe od wiecznego potępienia i piekła wolni zostając; którym pewną i nieomylną pomoc przez ś. Mszy ofiarę, jałmużny, modlitwy i posty, wierni tu na ziemi czynić mogą. A ci, którzy nie w jedności, i okrom kościelnego uczestnictwa i pokoju, bez wiary, bez dobrych uczynków, i bez skruchy a obrzydzenia grzechów umierają, na wieczne piekło i potępienie, zaraz po śmierci idą.

To jest wiara powszechna, nauka Prorocka i Apostolska. A o tych ostatnich nic więcej nie mówiąc, jedno abyśmy się na ich nigdy nieskończone męki oglądali, a z Kościoła się nie wychylając, i od niego się nie oddalając, dobre uczynki (któremi w wierze piekła uchodzimy), i pokutne owoce czynili; idę do pierwszych, bo o średnich w czyścu cierpiących, jutrzejszy dzień ma miejsce mówienia. Nic nie wątpimy, iż dusze wiernych Ś. Bożych, którzy tu na wiarę i słowo Pańskie w pokucie i dobrych uczynkach robili, i w tęskności tego wygnania, do onej się ojczyzny górnej kwapili, i w cierpliwości dokończyli; nie giną, i bez pociechy nie zostają. A cożby Chrystus pokutującemu łotrowi po śmierci obiecował, mówiąc: Dziś ze mną w raju będziesz? A cożby za odpocznienie brał na łonie Abramowym Łazarz? Czegoby Apostoł pragnął, chcąc się rozwiązać z tem ciałem? Dla czegoby Święci, jako tenże mówi, tak wiele cierpieli, a tem zdrowiem i życiem gardzili? Bylićby bardzo głupi, by tu cierpiąc na ziemi, po śmierci się rozkoszy nie spodziewali; raczej by rzekli: Jedzmy i pijmy, a tu dobrego zażyjmy; bo po śmierci (jako u mędrca mówią bezbożni), nic nie będzie. Lecz inaczej czynili, ustawicznie tu umierali, i nic dobrego zażyć, i do żadnej tu rozkoszy i kochania przystać nie chcieli; aby one przyszłe po śmierci mieli. Czemuby Pismo mówiło: Sprawiedliwego jeżeli śmierć przyspieje, w ochłodzie zostanie?

A tego odpocznienia nie czekają do dnia sądnego; bo mówi jawnie Apostoł: Wiemy, że jeżeli się ziemski dom nasz mieszkania tego rozsypie, iż budowanie z Boga mamy, dom nie ręką czyniony, ale wieczny w Niebie. Widzisz, jako nie każe czekać ciała zmartwychwstania, tego, które się rozsypuje; zaraz skoro się zepsuje ten z ziemi uczyniony i gliniany dom, wnetże biorą Święci inny wieczny nie gdzie indziej, ale w Niebie, tam, gdzie Bóg Syonu widziany będzie. I przeto tenże Apostoł pragnie się z ciałem rozstać; a na cóż? Aby, prawi, z Chrystusem, był. Nie ogląda się na żadne inne mieszkanie, jedno tam być chce, gdzie Chrystus, jako sam obiecał: Gdziem ja jest, tam i sługa mój będzie. Co też i łotrowi ziścił, dziś, nie na sądny dzień, nie gdzie indziej, ale ze mną będziesz.

A iż mówi Pismo: Widziałem dusze pobitych dla słowa Bożego w ołtarzu, albo pod ołtarzem; toć ni innego nie jest, jedno w Niebie, gdzie Chrystus jest. Ołtarz nasz baranek, i ofiara nasza, i pokłon u niego wszystkich niebieskich sąsiadów. W ołtarzu są, bo w męce, przez mękę i ofiarę jego, i w nim samym odpocznienie ono mają. Patrz, iż tamże dokłada: Że dano każdemu po jednej szacie białej, a drugiej im w odpocznieniu czekać dla innej braci kazano. Czem się daje znać, iż chwałę onę wieczną biorą na duszy pojedynkowym sądem, i zapłatą; a drugą na ciele, na dzień on wielki sądu wszystkiego świata i zmartwychwstania pospolitego, zaraz wespół ze wszystkiemi, co ich było i będzie Świętymi, w oczach całego stworzenia wezmą. Teraz jako obiad wielki, a potem zaraz wszyscy na końcu świata tego, wieczerzę nigdy nieskończoną mieć będą; przetoż Pan i do obiadu, i do wieczerzy, wesele to w kazaniu swem przyrównać raczył.

Pytajmy się, co tam za rozkosz? Jakie szczęście i błogosławieństwo? A jako się mają ci, których tam w te górne pałace wprowadzono? O piękne a potrzebne pytanie! Którem gdybyśmy się często bawili, łacnobyśmy żądze nasze do tych świeckich pociech skłonne, do wiecznych i lepszych odwodzili; bo z natury póty się człowiek w pięknej rzeczy kocha, póki piękniejszej nie ujrzy, dla której wnetże mu pierwsza stanieje. Postępowalibyśmy w dobrym rozumie, a nie zawżdybyśmy wieś za jabłko, jako dzieci czynią, przedawali; ale się obaczywszy i do większego rozumu przychodząc, porzucilibyśmy jabłko, a wsi się chwycili, byśmy w te dobra wieczne Świętych po śmierci ostrą wiarą patrzyli.

Pan Bóg z szczodrobliwości swej dał tu żywot, dostatki i rozkoszy ziemskie, chcąc do onych niebieskich drogę ukazać, i skosztowaniem a wzgardzeniem doczesnych prowadzić do wiecznych. Przetoż w każdej rzeczy stworzonéj dał niejaką słodkość, którą z gorzkością, z niestatkiem i nietrwałością pomieszał. Słodkość dał, abyś poznał, jakoć wiele P. Bóg dać może, a iż cię nie na nędzę żadną stworzył; a gorzkość i niestatek, abyś się o wiecznej i trwałej słodkości pytał, a wzgardzenie doczesnych miał sobie za drogę i wysługę do wiecznych. Słodki żywot, gdyby nie śmierć; słodkie bogactwa, gdyby trwały; wdzięczna rozkosz, gdyby się nie przykrzyła; dobre zdrowie, gdyby pewne; dobre królestwo, gdyby długie, a frasunków nie miało. Rozdzielmyż błogosławieństwa i dobra świeckie, na które ludzie tak łakomi, na te części, jako je dzisiejsza Ewangelia dzieli, z nich nam one wieczne ukazując; a uważmy, jakie tu w nich niedostatki, a jakie w nich w Niebie opływania i obfitość.

A poczynając od najwyższego szczęścia tu na ziemi, to jest królem być, a na najwyższym urzędzie siedzieć, i poddanych wiele i narodów podbić pod moc swoję, wielkie to u świata szczęście; ale jakich ma kłopotów, jakich prac, jako jest bojażni i niebezpieczeństw pełne, oznajmuje to żywot królów naszych, lubo Świętych, Dawida, Jozafata, Ezechiasza i urząd Mojżesza, w którym mając tak wiele ludzi pod sobą, tak bardzo tęsknił, iż śmierć obierać wolał. Królestwo świata tego ciasne, ledwie na nim jeden siedzieć może; utratne, bo z króla prędki niewolnik; frasobliwe, bo go trudno dostawać, trudniej rządzić, a trudniej je w swéj całości zatrzymać, a jeszcze trudniéj bez grzechu je sprawować. Wiele ma nieprzyjaciół domowych i postronnych, powolności wedle myśli w poddanych mieć nie może. A ono górne dziwnie przestronne, każdy wierny na nim siedzieć może, wolność w nim i chwała synów Bożych, bez bojażni, odmiany i utraty; kłopotu żadnego nie masz, wojny i nieprzyjaciela nie usłyszysz, sprzeciwienia żadnego nie masz, jedno wolne, wielkie i spokojne; jako był wzór na Salomonowém panowaniu. Na tym królestwie dziś Święci siedzą, wedle obietnicy Pana swego: Błogosławieni ubodzy, bo ich jest królestwo Niebieskie; i są sławniejsi niżli Salomon, szczęśliwsi niżeli Dawid, mocniejsi niżli Augustowie, szerzéj się moc niżeli całe Rzymskie państwo rozciągnęła; bo ziemia wszystka do jednéj gwiazdy przyrównana, jest jako mucha do wielbląda.

A bogactwa i dzierżawy wielkie, dochody i intraty, co za szczęście mają? Łakomy sam sobie nędzą i mordercą duszy swojéj; zawiązał pieniądze, których użyć nie może, z którémi się boi i kryje, i które mu albo złodziej wykradzie, albo ogień spali, albo nieprzyjaciel odejmie; myśli wielkie i niespokojne około nich, serce wszystko w bałwana onego wlezie, i tam, jako mówi Pan, leży, gdzie skarb swój ma; to jest w błocie, w białej albo w czerwonej ziemi; wydajesz je, giną; chowaszje, męczą. Lecz ono górne bogactwo, jako za czasu Salomona króla, srebro ma jako kamienie, a złotem wszystkie mieszkania i perłami ulice ufundowane mając, nieoszacowany ma skarb Nieba i ziemi w Bogu. Tam się o jego wydanie i ustanie nie boją, gdzie wszystko królowie, a niedostatku żadnego nie masz. O dziwne złoto! Jako tam jaśniejesz, nie z ziemi kruszec twój, góry twoje nie przebrane, rzeki płyną z złota i srebra. O jakiego dziś dostatku używacie, bracia i panowie najmilsi! Tam gdzie się kłaniają wszyscy bogacze Bogu. O jako wielkie dzierżawy wasze! Królowie ziemscy chleba u was żebrzą. Błogosławieniście cisi, boście osiągnęli ziemię, nie tę umierających, ale żyjących.

Co mówić o rozkoszach? Jaka rozkosz w cielesności i nierządzie, napojach i jedzeniu twoim cielesny człowiecze? Izali cię brzydkością nie mierzi? Izali cię odmianami nie morduje? Izali się niezdrowiem nie płaci? A ona Niebieska nie ma nigdy uprzykrzenia; im więcej jej używasz, tem słodsza, im dłużej, tem chciwsza. Nie rozkosz tam, ale rzeki rozkoszy, one pola, one łąki, one sady, przechadzki, tryumfy, muzyki, wdzięczne Anielskich chórów pienia: Rzeką rozkoszy twej napoisz je Panie, i z dostatku domu twego popiją się, a jako śpiewających i weselących się mieszkanie twoje. Tu kropla rychło upływająca rozkoszy, a tam rzeki jej nieustające. Tam piękność Anielskich dziewic, tam ciał onych niewypowiedziana bez skazy wdzięczność i uroda, słońce przechodząca, domowników, dworzan i sług Bożych.

A jednak tu na świecie, by kto wszystko to troje miał: królestwo, bogactwa i rozkoszy; nasycenia, kontentacyi i uspokojenia w tem nie masz. Wiele mając, chcą więcej, jedno mając, na drugie odmiany pragną, jeden drugiemu stanu swego, szczęścia i powodzenia zajrzy, każdy z swego powołania i dostatku nie kontent; tak przestronne jest serce ludzkie, iż gdyby miało świat wszystek, byłby mu jako kropla wrzucona w morze. Nie wie nędzny człowiek, na co jest stworzony, i czemu tak wielkie a nienasycone ma serce. Nie wie, iż to dla Boga uczyniono, a tej kufy nikt, jedno sam Bóg napełnić nie może. Teraz Święci Boscy pełni, nic więcej nie pragną, uspokojone żądze swoje w Bogu, w którym jest wszystko, mają.

A co gorzej, w państwie, w rozkoszach i dostatku świata tego, nędzą zawżdy jaka nad szyją wisi. Ile ułomnych ludzi, ile chorób, ile złegoś widział, albo słyszał, z tego się wywikłać nikt nie może, król i papież; do każdego przygody równie idą. Ona też, co nie mija, a pamięcią samą straszy, śmierć mówię, jak wielką mizeryą przynosi? Kto się na rozdział jej, który czyni, nie przelęknie? A dziś Święci już się tego nie boją, już od wszystkiej nędzy wolni, już miłosierdzia dostali, i z śmierci śmieją się, mówiąc: Gdzież jest śmierci bodziec twój? Już im żadna rzecz nie straszna; bo wszystkie lamenta i łzy oddalone są od nich.

Chlubią się drudzy z umiejętności, z wiadomości, mądrości, a ono wszystka filozofia, przyrodzenia jednej muchy dostatecznie nie wypowie; i pszczoła jedna, chcąc jej naturę wiedzieć, była drugim całego żywota zabawą. O nędzna mądrości nasza! Przeszłych zapominamy i starość pamięć gładzi, a co ma być, nie wiemy, co zaś jest, uważamy, domyślając się; a od błędów żaden na świecie najmędrszy nie wolny; gdy się sam na nie spuści. A dziś Święci patrząc na Boga, każdéj rzeczy wiadomość i demonstracyą mają; wszystko, co się tu dzieje, widzą, i myśli im ludzkie, z objawienia Pańskiego, nie tajne. Wiedzą téż, co być ma po tysiącu lat i na wieki. Kto ich szczęście uważyć i poznać umie, domyśli się, iż im tu sprawy nasze i myśli nasze nie są tajemne. O czém tak mówi jeden stary Ś. doktor: Jeżeli Aniołowie serdeczne pokuty nasze wiedzą i radują się, a jako Święci nie wiedzą? Widział Elizeusz, co czynił z daleka Giezy, i myśl jego wiedział; a Święci w błogosławieństwie patrząc na Boga, wiedzieć nie mają? Dziwna tam mądrość; a z onéj wiadomości, iż widzą sprawy Boże, co się dzieje na ziemi i na Niebie, i którym sposobem Pan Bóg wszystkiem rządzi, mają rozkosz nieogarnioną. Jeżeli tu się radujemy, gdy co dziwnego widzim, albo się nauczymy jakiej rzeczy tajemnéj i uciesznéj; a cóż oni tam? Tam co dzień nowiny, i tryumfy z sądów i spraw Bożych, i z koronowania Świętych.

A z sławą i zacnością domu albo rodzaju, kto się tu sławi i chlubi? Gdzie go jeden chwali, a sto ganią, gdzie nie wszyscy o nim wiedzieć mogą, jedno kącik ma, który sława jego napełnia; gdzie utracić u ludzi mniemanie i wzgardzony być może. Tam zaś sława cała, wielka u wszystkich, od Boga i Aniołów, nie od ludzi kłamców; gdzie wszyscy synami Bożymi są i za takie je czczą; wielka rzecz wielka rzecz być synem królewskim, a cóż Bożym?

Kończąc już tę rzecz, namienię świeckie wszystkie dobre mienia i szczęścia, które mają trzy niedostatki wielkie: 1) Być pospołu u żadnego nie mogą bo jeżeli to ma, ale mu na inném schodzi. 2) Szczere nie są, bo gorzkości w sobie i przy sobie więcéj mają, niżli słodkości; gdyż od żadnego najwyższego szczęścia pracy, uprzykrzenia, nietrwałości i śmierci nie odpędzisz. 3) Na koniec nie nasycą, ani serca uspokoją. A ono błogosławieństwo, którego dziś używają Święci, wszystko ma; bo gdyby na jednej rzeczy schodziło, królestwoby Niebieskie nie było, szczere a nie zmieszane jest z żadném uprzykrzeniem szczęście i prawe uspokojenie a odpocznienie przynosi. O jako się tam kwapić i tego pragnąć mamy! Wielkie się rzeczy i przesławne o tobie powiadają miasto Boże; mury twoje i bramy twoje z szafirów, ulice twoje złotem budowane, obywatele twoi zawżdy śpiewają Alleluja, rozkosz twoja rzeką płynie; światowa kropla kapie i wnet osycha, ale twoja jako morze nieprzebrana. Wiosna twoja nigdy nie mija, słońce nie zachodzi, niepogody nie masz. Zawżdy żniwo twoje i gumna napełnione, a ci, co z płaczem siali, teraz z weselem zbierają; jako po wygranéj bitwie, wesele twoje korzyści ma nieprzeliczone i pokój nie odjęty. Błogosławieni obywatele twoi domie Boży, błogosławieni, którzy słuchają mądrości Salomona tego, i stoją na służbie jego. Tam Anielskie chóry w podzielonych hufcach swoich już nic zasłaniają, ale odkrywają majestat on chwały i słodkiego widzenia pełny, w którym wszystko widzą, co się dzieje na Niebie, na ziemi, pod ziemią, i to, co było, co jest i co będzie. Tam i rodzenie Synowskie, i Ducha Św. pochodzenie, nieugaszoną z patrzenia czyni rozkosz. Tam ono miłe towarzystwo czcigodnych Proroków, Apostołów i niezliczony poczet Męczenników; tam wyznawcy jako rola kwitną, tam Panieńskiéj lilii i czystości korona jaśnieje, tam bez liczby zakonników przesławne roty, patrzące uweselają; a w pośrodku Pan zastępów dawaniem chwały swěj wszystkich napełnia, i hojnością domu swego rozkoszami niewypowiedzianemi karmi.

Z którymi my tu na ziemi pozostali, mamy wielkie spowinowaceni; bo jesteśmy w domu jednym Boga żywego, który dom ma dwa pałace, jeden dolny, drugi górny. Tu wiara, a tam tego, co wierzymy, widzenie; tu robią, a tam płacą; dom jeden, Pan jeden. Żadnego w Niebie nie masz, który tu w tym dolnym pałacu nie przebył. Przetoż mamy ze Świętymi Bożymi, dziś w Niebie królującymi takie uczestnictwo, jako członki ciała jednego, którego Chrystus głową jest. Jako członek od członka siłę i moc bierze, tak i my z ich modlitw i wysług w Chrystusie pomoc wielką mamy. Owszem jesteśmy jako jedno z nimi drzewo w Chrystusie szczepione; w Niebie tego drzewa korzeń jest, a tu na ziemi rószczki, tam pień, a tu gałęzie; a jako wiele rószczce do rodzenia na pniu i korzeniu należy, tak nam na społeczności i modlitwach świętych w Niebie braci naszych.

Módlmyż się tedy gorącem sercem, i wołajmy do nich: Pomnijcie na nas bracia najmilsi, którzyście na bezpiecznym jut brzegu stanęli, starajcie się o płynących jeszcze do portu, aby na morzu świata tego i pokus nie potonęli. Módlcie się za nami, a oddajcie Królowi suplikacye nasze, prosząc o miłościwą odprawę. A iż wiemy, że nam na ich modlitwach nie zejdzie, bo większą miłość ku nam mają, niżeli gdy tu z nami żyli; w tem się obaczmy, na czěm nam schodzi. Słuchajmy ich z Nieba na nas wołających: Pomnijcie bracia i siostry młodsze, jaka droga nasza była do tego szczęścia, któremu się dziwujecie; byliśmy ubodzy, a świata tego dostatkiem gardziliśmy. Pokora, cichość i łaskawość nasza do tego nas wiodła, żeśmy i nieprzyjaciele miłowali, ukarzaliśmy się każdemu, posłuszniśmy byli starszym. Pokuta i płakanie nasze nie ustało; o wesele świata tego niedbając, za swe i za cudze grzechy płakaliśmy. Miłosierdzie nasze takie było, iżeśmy sami nędzę cierpieć woleli, aby jéj bliźni nasi nie cierpieli. Pragnienie nasze nie było inne, jedno zawżdy lepszymi być, Boga więcej uczcić, w cnotach daléj i miłości Bożej postąpić. Czystość nasza kwitnęła; zbawieniu ludzkiemu takeśrny służyli, iż pokój im i prawdę zbawienną roznosząc, zdrowieśmy nasze dla nich tracili. Cierpliwości naszej księgi i historye pełne; dobrze czyniąc złeśmy odnosili, i zawżdy co cierpiąc, zbawiliśmy dusze nasze. Toż i wy każdy wedle powołania i możności swój czyńcie, a modlitwy nasze pożyteczne wam będą. Wymówki nie macie na nas patrząc, bośmy także jako i wy ludźmi w temże ciele byli, ułomność ludzką uczuliśmy, w grzechyśmy też wpadali; aleśmy pokutą one obmywając, i pilnie się potem onych strzegąc, z grzechu szkody nie odnieśIi. Tak mówią do nas Święci Boscy, a my głosu ich słuchając i pełniąc upominanie ich, szczęście téż ich i żywot ich osiągniemy; przez Pana naszego Jezusa, któremu a Ojcem i z Duchem Świętym równa cześć i pokłon na wieki, Amen.



Kategorie:Historia, Źródła

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: