Wojciech Bąk – „Sen” [1935]

bakWszystkie orły z sztandarów, herbów i medali
Wyfrunęły, skrzydłami trzepocąc chóralnie.
Nikt nie spostrzegł ich lotu, wszyscy bowiem spali,
Chrapiąc w spoconych, brudnych łóżkach tryumfalnie.

Myślano, że wystarczy na gipsie i płótnie
Usadzić je jak w gnieździe – i na wieki spokój.
Raz do roku orkiestra na ich cześć hymn utnie,
I znów można poczekać do nowego roku.

I można spać szczęśliwie, więc chrapało miasto,
I w brzuchach przetłuszczonych spokój się przelewał –
Ale orłom w sztandarach, medalach zbyt ciasno
Więc wyleciały nagle w patetyczne niebo.

I zaroiła noc się od skrzydeł i bieli,
Fruwającą ojczyzną lotną i wysoką –
Świt zaczął blade gwiazdy jak iskry popielić,
Gdy orły znikły bielą wśród bieli obłoków.

Poeta przerażony, wsłuchany w głos nieba,
Sercem niż pies czujniejszym nagle się obudził –
Wabił orły z powrotem, nawoływał, śpiewał,
Lotną ojczyznę białą zbliżając do ludzi.

Źródło: „Wiadomości” 590/1935



Kategorie:Poezja

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: