Konstanty Dobrzyński – „Konkwistador” [1938]

crucifixionKto policzył traw w stepie stratowane pędy,
pyski fal kto okiełznał obłąkanym wiosłem?
Kto rozpinał na masztach złocistą legendę
i szczęk broni wykrzesał pięścią w niebo wrosłą?

Jak dalekie a bliskie są liliowe lądy,
zachody jak są bliskie rannym zórz wybuchom
na chmur grzbietach, jak w garbach sunących wielbłądów,
na korwetach pijanych w cyklonów podmuchach…

Kto z gotyckich kościołów, z łukowych podcieni
wytrysnął hymnem miecza wichrowym i lśniącym,
gdy grzmot kopyt drżał w murach, na grzywach się pienił
krwawy zachód nim sczerniał – ostatni krzyk słońca?

Kto, gdy księżyc przeszywał niebo srebrną szpadą
milczał, myśli zuchwałe chwytając na arkan
i czujnie łowił w górze gorejące ślady –
– boski trop – wieczny kompas rozszalałej barki?

Kto, gdy piersi dziewczęce tęskne i spłonione
prężyły się na próżno dyszącą czerwienią –
kibić nieba błękitną zagarniał w ramiona
i świętych ust wieczności szukał po przestrzeniach?

Świty są lśnieniem miecza, gwiazdy – ran rubiny,
dymami kadzielnymi – ostra woń pożogi.
Modlitwo wzniosła rzezi, morze krwi co płyniesz –
od piratów niebieskich kto wybawi Boga?

Gdzie się schroni, za jakie mury firmamentów
i jakim, jakim śmierciom zionącym w krąg grozą
bronić każe dostępu szalonym okrętom
i sprężonym do skoku tygrysom – obozom?

O noce, ran tysiącem płonące czerwono,
o święte dzwony mieczów, o krwi, – myrro świata,
o piaski – łoża złote, o litanio konań
o pieśni cichych jęków, o pieśni skrzydlata..

O głowy – kwiaty ścięte poległych rycerzy,
o śmierci – ukochanie miłujących życie,
śmierci – matko legendy, o Arko Przymierza,
śmierci – łuku tęczowy rozpięty w błękicie…

O śmierci ponad głową wisząca jak piorun,
o niebo, co się mężnym otwierasz jak rany,
Bramo Nieśmiertelności, śnie konkwistadorów,
śmierci nagła, gwałtowna i niespodziewana…

On – Mojżesz w górze Synaj wśród trąb Serafinów,
on – prorok gorejący tańczący przed Bogiem,
on – grom boski, co z hukiem toczył się w doliny,
aby w ciszy wybuchnąć krzykiem dekalogu…

On – Chrystus w krwi purpurze wzniesiony na szczyty,
nad planet zbitych w kłęby potruchlałe stado,
to On wisi gwiazdami do nieba przybity,
On – drapieżny zdobywca, groźny KONKWISTADOR!

Źródło: „Prosto z Mostu”, 36/1938

Ilustracja: Salvador Dali, „Ukrzyżowanie”, 1954

 

 

 

 



Kategorie:Poezja, Poezja, Poezja, Poezja, Poezja

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: