Józef Łobodowski – „Ballada o poetach” [1938]

PIC_1-K-1617-1Kiedy nad miasto mrok nadpłynie
i wszystko snem usypia twardym
na Mokotowie w suterynie
radzą poeci z awangardy.

Schodzą się pilnie na komersze
aby zamieniać twórcze zdania
i horyzonty coraz szersze
żwawa dyskusja im odsłania.

Na drodze mrocznej i bezludnej
każdy z nich jest awangardzistą,
choć kołnierzyki mają brudne,
wielbią poezję tylko czystą.

A sam gospodarz przed tą zgrają
z tajemnic sztuki maskę zdziera
i z entuzjazmem uwielbiają
Apollinaire’a i Peipera.

I odkrywają szlaki nowe
ku poetyckim, cudnym krajom,
każdy w zadumie chyli głowę,
a potem znowu uwielbiają.

Lecz wnet tematy się odmienią,
nadejdzie wreszcie kres uwielbień
i prezentuje jakiś Henio
swoje natchnione kiełbie we łbie.

I znowu chórem uwielbiają,
gubiąc się w mętnych przepowiedniach,
Stasio wyjechać pragnie z kraju,
Wacio wybiera się do Wiednia.

Wówczas najczulej i najprościej
wzruszoną ciszę głos przenika:
„Ach, Wiedeń! Miasto mej miłości!
Miałem tam chłopca. A-ryj-czy-ka”.

I w rozczuleniu i w zadumie
każdemu oczy mgła przesłania.
Cóż możesz wiedzieć, nędzny tłumie,
o ich przeżyciach i doznaniach?

I uwielbiają coraz bardziej,
i wolno czas natchniony płynie…
Tak się poezja awangardzi
na Mokotowie w suterynie.

Źródło: „Myśl Polska” 20/1938

Ilustracja: Portret Józefa Łobodowskiego, data i autor nieznany, Narodowe Archiwum Cyfrowe



Kategorie:Poezja, Poezja, Poezja, Poezja, Poezja, Satyra, Źródła

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: