Jerzy Giedroyc do Andrzeja Bobkowskiego [21 maja 1950]

giedroycDrogi Panie Andrzeju,

Niezmiernie mnie martwi, że nie może Pan ciągle „wyskoczyć” z tej ciągłej szarpaniny. Zapowiadało się – zdawałoby się – znacznie optymistyczniej. Czy nie może Pan rozszerzyć swoich samolotów na inne kraje południowej Ameryki?

Moja sytuacja nie jest wiele lepsza. Pobyt Czapskiego w Stanach zbliża się do końca (wyjeżdża 10 czerwca), ale jak dotąd są to drobne rzeczy i nie wygląda, by były możliwości na zabezpieczenie „Kultury” na rok czasu i na nasz wyjazd tym razem w dwójkę zimą tego roku do Stanów dla rozbudowania stosunków i rozszerzenia ścieżek, które już tam Józio przetarł. Najgorsze w tym wszystkim, że możliwości są i to nawet duże, idzie tylko o to, by starczyło tchu i by nie utonąć przed celem. To tymczasem grozi. Bo cóż z tego, że pismo się rozwija, żeśmy przekroczyli półtora tysiąca, co na periodyk emigracyjny jest rekordem, kiedy to wszystko mało. Poza tym ten przeklęty brak ludzi. Nasz zespół niestety się nie powiększa, ale kurczy. Ludzie się wykańczają, jak ten Władek Wolski, albo ich zabija i całkowicie pochłania coraz trudniejsza walka o byt. Dlatego dziś nie można marzyć o jakiejkolwiek pracy bez pieniędzy i to czyni tę emigrację tak vulnerable i podatną na zakusy wszelkiego rodzaju agentur. Na szczęście sprawa polska jest ciągle na takim dnie, że nikt, nie wyłączając NKWD, nie bardzo się kwapi do werbowania swoich agentur.

Sytuacja ogólna jest właściwie przegrana. Myślę, że dziś już można uważać zwycięstwo Sowietów za prawie pewne i dokonane. Ze strony Stanów Zjednoczonych (o Europie szkoda mówić) nie ma ani woli walki, ani jakiegokolwiek, najgłupszego nawet, ale konsekwentnie realizowanego programu. Ciągle jest nadzieja wprost żarliwa apeasementu, traktowanie Rosji jako „jedinoj, niedielimoj”, a w Europie stawka na Niemcy coraz wyraźniejsza. Jeśli Pan zbilansuje obecny stan posiadania Ameryki w świecie, to w Europie mają (?) Hiszpanię, Niemcy, w Azji Japonię i Turcję. Anglia coraz bardziej chce za wszelką cenę być neutralną. Z tych punktów Turcja jest w sytuacji wręcz tragicznej (jak może biedny kraj być przez 10 lat na stopie wojennej mobilizacji) i los jej będzie wielokrotnie tragiczniejszy od polskiego. Japonia i Niemcy reprezentują jedno w Azji, a drugie w Europie takie morze emocjonalnej nienawiści, że jest to sojusznik gorszy od przeciwnika. Przy tym obydwa tereny nie są tak znowu pewne z punktu widzenia amerykańskiego.

Był tu przed dwoma tygodniami w Paryżu Burnham, któremu starałem się wytłumaczyć, że w obecnej sytuacji nic już nie można zrobić poza rozpoczęciem totalnej dywersji w stosunku do Sowietów. Trzeba Rosję za wszelką cenę rozłożyć, nie według jakiejś koncepcji, ale po prostu wykorzystać każde słabe miejsce, każde zagadnienie, czy to będzie narodowościowe, czy socjalne, czy ekonomiczne. Jednym słowem program zupełnie anarchiczny. Wymaga to jednak dwóch rzeczy: przeznaczenie na ten cel środków nie mniejszych niż na bombę wodorową i założenie, że tego rodzaju polityka może doprowadzić do konfliktu zbrojnego. Dziś bowiem Sowiety nie mają zamiaru unikać wojny za wszelką cenę. Osobiście sądzę, że tego rodzaju polityka amerykańska utemperuje i zastraszy Sowietów, ale dozę ryzyka trzeba założyć.

I tu zabawny zbieg okoliczności: zaproponowałem mu zupełnie to samo, co Pan temu kandydatowi na prezydenta: mianowicie ekstradycję ze wszystkich terenów, gdzie Amerykanie mogą brutalnie przeprowadzać swoją politykę, a więc czy to będzie Środkowy Wschód, Turcja, Niemcy, południowa Ameryka, Hiszpania (we Francji, Belgii i Anglii to jest niemożliwe), komunistów do Sowietów. Broń Boże nie posyłać w tych masach żadnych agentów. To zablokuje i sparaliżuje służbę bezpieczeństwa sowiecką na lata. Pomysł ten nie jest zresztą oryginalny, gdyż podobną historię zrobili już Japończycy w latach trzydziestych w Mandżurii i wtedy bolszewicy na Dalekim Wschodzie nie mogli się pozbierać przez półtora roku. Posunięcie jest więcej niż brutalne, ale dziś nie ma już innego wyjścia. Burnham wyglądał na przekonanego, ale osobiście nie wierzę, by byli zdolni do tego rodzaju polityki.

Dziś właściwie każdy z nas jest trochę w sytuacji Adzia Bocheńskiego, trzeba szukać tylko okazji do przyzwoitego zginięcia, bo nic innego nie pozostaje.

Jak Pan widzi, nie jestem w zbyt różowym nastroju. Nie chciałbym tylko, by Pan mnie źle zrozumiał: należę do tego typu maniaków, że mimo dosyć trzeźwej oceny sytuacji nie umiem wprost wyskoczyć z akcji i teraz też nie pasuję, jak nie spasowałem jesienią 39 roku ani w roku 43/44. Wracając do Pana kandydata prezydenckiego, to bardzo bym sugerował, by facet nie tracąc czasu napisał do Burnhama ze swymi projektami i zaproponował mu spotkanie dla omówienia i ewentualnego zorganizowania akcji panamerykańskiej. Myślę, że to jest posunięcie, które może mu zapewnić prezydenturę (przy pomocy Amerykanów). No i kulę od komunistów, ale to jest ryzyko zawodowe wszędzie, a u was specjalnie. Bardzo oczekuję wiadomości, czy to chwyciło. Na wszelki wypadek podaję Panu adres: Burnham, 1327 33rd St. N.W., Washington 7 DC.

Z Polski coraz mniej wesołe wieści. Rodacy niczego się, jak zwykle, nie nauczyli i niczego nie rozumieją. Układ duchowieństwa z reżimem jest tego najlepszym dowodem. „Kultura” tam jeszcze dociera, ale z coraz większymi trudnościami. Boję się, że niedługo to będzie przekraczało już moje możliwości finansowe.

Personalnie w Laffitte bez zmian. Jakoś się trzymamy. Ze zdrowiem jest nieszczególnie, specjalnie Zosia i trochę ja. Nie jest to nic poważnego, po prostu przemęczenie. Lato jest okropne: zimno i deszcze, jednym słowem najgorsza kombinacja, jaka tylko być może.

Łączę wiele serdeczności,
Jerzy Giedroyc

Źródło: „Jerzy Giedroyc, Andrzej Bobkowski,Listy 1946-1961”, Czytelnik, Warszawa 1997
Ilustracja: Jerzy Giedroyc w Maisons Lafitte, źródło: Instytut Literacki



Kategorie:Listy

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: