Aleksander Bocheński – „List do narodowców” [1935]

ABochenski poziomo

I.

Adresaci i autor. List ten pisany jest do narodowców. Wszyscy inni, jakże liczni, którzy uważają się po prostu za ludzi będących przypadkiem Polakami, niech nie czytają, bo i tak nie zrozumieją. Dotyczy to przede wszystkim liberałów i marksistów, którzy różnią się we wszystkim, a łączą tylko w kompletnej nieznajomości rzeczy, dla nas najważniejszych. W języku, którym piszę, jest jeden tylko podmiot: „Polska” i jedno orzeczenie: „potężna być musi”. Wszystko inne to dopełniacze i przydawki. Kto język ten rozumie, niech czyta i niech myśli.

Adresaci moi to młodzież stronnictwa narodowego. Ci których Bereza nie złamała, i którzy wierzą głęboko, że służą narodowi gdy bronią linii Dmowskiego. Autor jest jednym z nielicznych w Polsce ludzi zupełnie niezależnych. Jest mu obojętne, czy to, czy inne stronnictwo wzmocni się czy osłabi. Ważnym dla niego jest kierunek polityki państwowej, a nie kto politykę tą wykonuje. Łatwo bowiem może się zdarzyć, że rząd Piłsudczyków będzie prowadził politykę Dmowskiego, i odwrotnie. Zastrzegam się dlatego, aby nikt nie myślał, że wykonuję jakąś robotę taktyczną. Rzucam rękawicę ludziom, którzy myślą, i w tej chwili oni tylko dla mnie istnieją.

II.

Piłsudski i Dmowski. Czy nie jest nieprzyzwoitością zestawiać te dwa nazwiska, z których jedno należy już do historii, a drugie jeszcze do naszego współczesnego bieżącego życia? Dwóch ludzi, z których Jeden otoczony wielką sławą i powszechnym Europy uznaniem, wszystko w Polsce uczynić mógł, i czynił, a drugi tylko myślał i pisał? Byłoby to rzeczywiście nonsensem, gdybym pragnął porównywać dwa życia, dwie zasługi, dwa charaktery. Porównuję tylko dwa kierunki myśli. Sama myśl bowiem Polski potężnej jest możliwa do porównania.

III.

Cel wspólny. Celem polityki, wspólnym Piłsudskiemu i Dmowskiemu jest podniesienie Rzeczypospolitej w hierarchii narodów. Definicja ta jest rzeczą pierwszorzędną, i ci, którzy na jej punkcie się nie pogodzą, nie mogą nadal dyskutować. Ważność tej definicji polega na tym, że ujmuje ona potęgę Polski przede wszystkim jako korelatywność, nawet jako funckję potęg sąsiednich. I tak celem nie może być wzrost terytorialny, jeżeli równoznacznie z tym wzrostem przyjdzie znaczniejsze zwiększenie potęgi przeciwnika. Cavour nie wahał się zrzec prac niewątpliwych Włoch do Nicei, byleby doprowadzić do zjednoczenia państewek włoskich. Kto wie, gdzieby dziś była potęga Italii, gdyby zwyciężyło wówczas hasło „Nie ma Włoch bez Nicei”, albo coś podobnego. Polsce rewolucja bolszewicka więcej pomogła, jak włączenie Mińszczyzny.

Ofiara Cavoura wydaje się rzeczą oczywistą i słuszną, gdy o niej czytamy. Aby jednak docenić trudność takiej polityki, spróbujmy zastosować ją w myśli do ziem polskich, i to nie już polskich etnograficznie, jak ziemia Nicei jest włoską, ale ziem o większości „mniejszościowej”. Problem wojny prewencyjnej jest też w zupełności problemem hierarchii państw, i ocenienia wagi tej hierarchii. Jeśli na chwilę zwrócimy wzrok na nasze społeczeństwo, to będziemy mogli z całym spokojem stwierdzić, że moralnie jest ono niezdolne do jakiejkolwiek wojny prewencyjnej, że jest oddalone o 20 tysięcy mil od przejęcia się definicją potęgi, o jakiej piszemy.

IV.

Różnice. W poprzednim rozdziale mieliśmy pisać o wspólnej platformie, a oto napisaliśmy, i wyczerpaliśmy wszystko prawie co rzec można było o różnicach. Albowiem różnica między myślą Piłsudskiego a Dmowskiego polega na tym, że Piłsudskiego polityka tak bardzo była świadoma celu Polityki Polskiej, że taktyka w każdej chwili stawała się jej pochodną, a polityka Dmowskiego i młodych narodowców dopuściła pewne czysto drugorzędne, koniunkturalne prawa do przerostu, do hypetrofii, do zasłonięcia sobą celu samego.

V.

Potęga Polski jest funkcją potęgi Rosji i Niemiec. Zdanie to nie jest tak czysto teoretyczne jakby się wydawało, gdyż Niemcy do połowy zeszłego wieku były nie monolitem narodowym, ale zbiorem państewek o bardzo różnym charakterze. Rosja zaś jest dotąd ofiarą silnej i wielostronnej irridenty. Nie chodzi jednak w tej chwili o meritum, chodzi o zasadę ogólną.

Pisząc te słowa widzę, jak łatwo je przekrzyczeć. Nie sądzę jednak, aby można było je zwalczyć argumentami. Linia Dmowskiego, to linia sylogizmów i formułek regulujących całość naszej polityki. Linia Piłsudskiego, to zaprzeczenia wszelkich „tabu” i doktryn. Otwierając sejm, Piłsudski prosił raz posłów, aby zajmowali się istotą spraw rozpatrywanych. To orędzie najlepiej charakteryzuje całą jego politykę.

VI.

Przejście części młodych narodowców do obozu BB nie było spowodowane uświadomieniem sobie tych różnic, ale logiczną konsekwencją zasadniczego stanowiska Młodzieży narodowej wobec ustroju państwowego. Pakt nieagresji z Rosją był tą kroplą, która dopełniła czarę sympatii, jaką młodzi ludzie naszych lat dla dyktatury mają. Dlatego list ten stosuje się do obu odłamów młodzieży narodowej.

Niebezpieczeństwo chińskie czy japońskie przesłoniło Dmowskiemu niebezpieczeństwo rosyjskie. Pierworodny grzech formułek, awansowania rzeczy odległych i drugorzędnych na miejsce rzeczy zupełnie groźnych i namacalnych idzie na młodsze generacje. Secesja narodowców pozostała przy obozie BB mimo ujawnionych potem różnic w polityce zewnętrznej, a więc wyłącznie z powodów ustrojowych. A jednak, sprawy naszej polityki zagranicznej są i na długo pozostaną ważniejsze od wszelkich problemów ustrojowych, chyba żeby groziła nam anarchia sejmowa lub dyktatura marksistów. Druga część młodzieży pozostała przy Dmowskim, gdyż niebezpieczeństwo semickie, istotne, ale o znaczeniu trzeciorzędnym, przysłoniło jej problemy zarówno polityki zagranicznej, jak i ustrojowej.

VII.

Stosunek do militaryzmu polskiego jest przeciw nacjonalizmowi polskiemu zbrodnią najcięższą, zarzutem najważniejszym, jaki stawiam wprost Dmowszczykom. Kult, jeżeli nie entuzjazm, być powinien, a jest niechęć lub obojętność. Dmowski nie wahał się pisać parę lat temu serii artykułów przeciw rzekomym zamiarom wojennym Polski. Nie przypuszczamy, aby dokonał jakiejkolwiek zmiany w kierunku naszej polityki, ale wywarł z pewnością niszczący wpływ na nasze moralne pogotowie bojowe. Nacjonalista-pacyfista, czy to nie połączenie najbardziej przeciwne naturze!? Sojusz z agitacją żydowską i liberalną, która za pomocą potężnych organów (Wiadomości Literackie, Rój) demoralizuje co dzień bardziej naszego ducha, zabija nacjonalizm, sprowadza go na manowce drobiazgów i formułek! Tak  bym chciał, aby mi kto tu zaprzeczył, gdyż to, co piszę, przypomina stosunek społeczeństwa do militaryzmu za czasów saskich.

VIII.

Las i tłok rzeczy drugorzędnych przysłania nacjonalistom naszym kryterium ich wielkie: Nacjonalizm! Legion Młodych jest także organizacją nacjonalistyczną. Potęgę Polski kładzie na pierwszych miejscach swego programu. Ale formułka „podziału dochodu społecznego” przysłoniła, utożsamiła się w myślach członków Legionu Młodych z Polską potężną.

Sprowadzenie całej polityki wewnętrznej do antysemityzmu jest rzeczą przysłaniającą nacjonalizm.

Lekceważenie problemu ukraińskiego i program asymilacji narodowej jest także rzeczą przysłaniającą nacjonalizm.

Słowianofilstwo jest tym samym.

Zamiłowanie do swojszczyzny, zaniedbanie kontaktów z Europą, jest tym samym.

IX.

„Imperializm Idei” Piaseckiego w piśmie „Prosto z Mostu” to był jasny snop światła w kierunku gąszczów myślowych niektórych narodowców. Czy stoimy przed rewizją zasadniczego programu? Nie wiemy i nie my możemy o tym sądzić. Ale jeżeli list ten przyczyni się do osłabienia zasady niezmienności programu, wobec zmienności sytuacji, to cel jego będzie spełniony.

Źródło: „Bunt Młodych”, nr 12-13 (79-80), 20 czerwca 1935



Kategorie:Artykuły, Źródła

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: