Zygmunt Hertz o Adamie Michniku w listach do Czesława Miłosza [1969-1979]

zygmunthertz

2.IV.1969

„Nie wierzę w żadną ewolucję komunizmu. Operują w swoich teoryjkach bazą i nadbudową. Baza jest zła, fałszywa i zakażona, więc każda nadbudowa musi być zła. Nie mogę wykrzesać cienia sympatii dla Michników i Kuroniów. Bardzo szanuję ich odwagę, determinację, poświęcenie – nie widzę jednak sensu w tym wszystkim razem.”

12.III.1970

„Dorabia się jakieś bzdurne teorie – jedna bananówka powiada mi, że Michnik pracuje w fabryce i ma świetne stosunki z kolegami. Oczywiście, już jest to rozumiane, że on tam rozwija działalność polityczną. Wyobrażam sobie, jakby zaczął mówić w fabryce (nomen omen pracuje z Zakładach im. Róży Luksemburg) o zdobyczach komunizmu, to dostałby na pewno po łbie kluczem francuskim. Zresztą nie mówi, bo kolega ormowiec tylko czeka, żeby polecić z donosem. Ale już nasi „postępowi” syjoniści widzą jak on tam nawraca!”

13.XII.1974

„Ojczyźnianie – wiesz na pewno o tej petycji w sprawach kulturalnych mniejszości polskiej w ZSSR. Michnik był tym, który zbierał podpisy. Zatrzymano go w komisariacie na 24 godziny i ciężko skatowano. Zapewne był arcyostry w stosunku do milicjantów. Oczywiście, dochodzenie sprawiedliwości nie dla pana Michnika „przyniesionego pobitego do komisariatu” albo „pana Michnika pobito jak szedł z komisariatu do domu”. Ta petycja to gest, który miał na celu budzenie tzw. opinii. Nie wiem, doprawdy nie wiem, czy można to społeczeństwo obudzić, poruszyć.”

5.II.1975

„Nasz Jerzy [Andrzejewski] zdaje się dotknął bruku – doszło do mnie, że odmówił podpisania tej petycji, a nie tylko to – pijaniusieńki zatelefonował do Kisiela, pytając o co tam chodzi, że jakieś podpisy, że Michnik. I traaaach – wkrótce potem Michnika zatrzymała milicja. Informacja od Stefana – nie wiem czy to małpia złośliwość Stefana czy naprawdę.”

25.II.1976

„A w Polszy dużo łagodniej. Po mojemu odpowiednikiem Amalrika jest Michnik. Wiele analogii pomiędzy tymi dwoma ludźmi. Popatrz na ich życie codzienne. Jakie jest Amalrika, wiemy z prasy – o Michniku wiem od ludzi. A więc: Bywa wszędzie i jest mile widziany, nawet pewien snobizm na niego, sekretarzuje Słonimskiemu i [Edwardowi] Lipińskiemu, gdzie zarabia mniej niż na minimum życia, mieszka w Warszawie, żadnych szykan na tym tle, pije wódę ile wlezie, poczynając od Kisiela, a kończąc na gwiazdach teatralnych. Wykłóca się z władzami, pisze podania o paszport kończąc je: „O ile nie dostanę paszportu zagranicznego, będzie to jeszcze jeden dowód pogwałcenia Helsinek”. Aresztowany za petycje w sprawie Polaków w Rosji, zwolniony dzięki interwencji Słonimskiego u wicepremiera, etc. etc. Pensjonat ta Warszawa. Dla panienek cnotliwych. Opowiadano mi, że ube chciało z nim rozmawiać w kawiarni: powiadomił kupę znajomych, którzy do tej kawiarni przyszli i ube wyszło na idiotów. I nic. Ale o Amalriku wie cały świat, ciężko osobiście za to zapłacił, a o Michniku SPATiF i kilku facetów poza SPATiFem.”

22.X.1976

„Po powrocie burdel na 24 fajerki. Michnik ciągle urzęduje [we Francji], bardzo dobrze się kręci, nawiązuje nieustające kontakty, jest żywy, zabawny. Pływa tu jak ryba, w Polsce burdel na 24 fajerki, zdaje się, że nędza (to pewne) plus chaos (bardzo prawdopodobne). Na tle awantur o koryto, kóre zdrożało na 24 godziny, i wróciło do poprzedniego stanu, dość to groteskowo wygląda. Prowadzą wojny o cenę nieistniejącego mięsa.”

„Zabawiają się w anonimy: widziałem jeden o Michniku: że dziwkarz i wyliczenie nazwisk i imion pań – w tym obecna żona Rakowskiego z „Polityki” wśród innych 19 efektownych nazwisk (powiadam do Michnika, że szkoda, że nie podali również adresów i telefonów, damy byłyby zasypywane propozycjami)”

„Oczywiście Michnik wysnuwa z tego, co się dzieje w Polsce wnioski, że rozkład i chaos, który doprowadzi do liberalizacji, ja natomiast jestem tym wszystkim zaniepokojony – obawiam się czy Ruscy jak stwierdzą jakąś zarazę, to potrafią zmusić polską partię czy rząd do załatwienia sprawy we własnym zakresie, bo nie przypuszczam, aby ryzykowali dalsze pęknięcia ichnich komutów [?] na Zachodzie. No i co dalej? Poleje się krew, ale od tego więcej mięsa nie będzie.”

18.XI.1976

„Michnika ciągle nie ma. Siedzi już prawie miesiąc we Włoszech. Był współcześnie z Wyszyńskim w Rzymie i praktykujący katolicy twierdzą, że prymas musiał odbyć dłuższą rozmowę z Michnikiem w czasie pobytu w Rzymie, gdyż okropnie żydłaczył po powrocie, co zauważyli w Jego kazaniu w kościele św. Anny. Chłopiec się miota, lubi się miotać i dobrze się miota. Chyba historia dość rzadka, że facet z Polski prowadzi identyczny tryb życia w Paryżu, Rzymie czy Londynie. Wyobrażam sobie ten rejwach jak wróci do Maisons.”

30.XI.1976

„Michnik w Londynie brał udział w wieczorze ku czci Słonimskiego, wypadł bardzo dobrze, nie wieczór a Michnik; jakieś frakcje emigracyjne zbojkotowały, nie mam do nich zdrowia, nudne to przeraźliwie te białogwardyjskie kawałki. Bigosik, dożynki, Opłatek, Święcone – mamy ojczyznę z głowy. Trzeba jeszcze należeć do zgrupowania czy partii pięcioosobowej. Banda starych niezniszczalnych ramoli.”

„O tym jak narozrabiał Michnik we Włoszech, jak pijany zając, to Ci pisałem. Facet jest przedziwny w swoim rozmachu. Bardzo go lubię. Tylko żeby był schludniejszy. Zapewne, gdyby był playboyem, nie rozrabiałby tak jak to robi, a zajmowałby się słuchaniem płyt i paleniem marihuany, [nikt] – prócz niego  – nie miałby nic z tego. Trzymam z nim sztamę, razem intrygujemy: mam na rozkładzie intrygę o płacenie złotówkowych honorariów na KOR, druga intryga – o szybkie napisanie „Czerwiec 1976 – Historia KOR”, póki o tym jest szumek, trzecia to podrzucenie tych kamikadze z KORu (mam na myśli młodych, wylanych z wszelkich posad) rozmaitym panom na emigracji, którzy ich uczyli brzydkich rzeczy i wyjechali na Zachód: Baczko, Brus, Kołakowski (tak, tak, niestety), Kott, Karst, Wirth i jeszcze kilkunastu czy kilkudziesięciu – niechaj im posyłają po te 30 dolarów miesięcznie. Nie zapomnijmy o Baumanie.”

31.VIII.1977

On dit, że KOR w rocznicę powstania ma się przekształcać – nie bardzo widzę jak, bo RUCH zajął dobre miejsce obrony praw ludzkich. Jak się ten KOR przekształcać może w co innego? Mam zaufanie do pomysłowości i wyczucia Kuronia i Michnika. Jesień – po mojemu – zapowiada się wspaniale – trzech facetów posiadających maszynę do pisania i kilka kalek będzie wydawało biuletyny, manifesty i programy. Znakomite zajęcie dla emerytów i bezrobotnych. A bezpieka na pewno wie, gdzie są powielacze, w każdej chwili może zdmuchnąć i tych kilka starych gestetnerów i obsługę. Według mnie to przypomina Klub Krzywego Koła – klapa bezpieczeństwa na podekscytowane umysły.”

16.I.1978

„Według mnie sytuacja polska wygląda dość prosto – Breżniew jest na ostatnich nogach, jego śmierć to kwestia miesięcy. Nie wiadomo na kogo stawiać, więc myślę, że nikt nie ryzykuje stawek i czekają „w ciemno”. To co się dzieje w Polsce jest diametralnie różne od Czechosłowacji czy Centrali. Lotny uniwersytet przypominający okupacyjne komplety, TV amerykańska która kręci wykład, a potem wywiad z Michnikiem. A przez ścianę procesy o szpiegostwo. Namnożyło się „podziemnych” gazet – sporo w tym lipy. Zaczęli wydawać  pismo „Gospodarz” przeznaczone dla wsi. Nakład może wynosić 400 egzemplarzy, więcej ne ukręcą te prymitywne powielacze, wszystko trudno czytelne. Nie wyobrażam sobie naszego kmiecia domyślającego się tekstu, bo czytelny on nie jest. Antagonizm między ROPCiO a KORem. Oczywiście KOR jest grubo silniejszy intelektualnie i personalnie, ale ma etykietkę socjalistyczną, a to drugie jest narodowo-niepodległościowe, skrycie antysemickie. Widzisz, jak te kilka słów określa mój osobisty stosunek do ROPCiO.”

22.VI.1978

„Doszły wieści, ze Kuroń z Michnikiem chcą zrobić nowe pismo, „Krytyka”. Te pisma mają minimalne nakłady, są ledwie czytelne, po mojemu te powielane rzeczy wystarczają dla współpracowników i przyjaciół. Mnie osobiście męczy czytanie powielaczowych rzeczy, mędzy szczególnie że odbitki robione są na jakichś superprymitywach. Mam smutne uczucie, że jest to inteligencka zabawa w zamkniętym środowisku. Może są i studenci, chyba na pewno, bo szerokiego społeczeństwa to nie dotyka. Tak mi się wydaje, trudno wydawać sąd stąd, uzależnione od plotasów, które docierają, nie będących pewnym źródłem informacji. Wydajemy właśnie broszurę Kuronia – dla mnie czytelną w 20% – oczywiście spóźnioną, bo poświęconą jego dyskusji z artykułem Moczulskiego, którzy przeszedł do statusu non-existing (na moje oko), bo po kłótniach w redakcji „Opinii” wyszedł z niej, przestał być rzecznikiem i pozostał Czuma, jako główny ideolog. A myślę, że tenże Czuma jest fanatykiem i dość ograniczonym poglądowo, co u fanatyków częste.”

7.XI.1978

„Rozmawiałem z Michnikiem dwa dni temu, powiadał że Towarzystwo Kursów Naukowych znowi w listopadzie swą działalność. To jest akcja sensowna. Natomiast mam dość mieszane uczucia do akcji publicystycznej. Naturalnie, dobrze że to istnieje, nawet bardzo dobrze, ale ciągle mam uczucie, że „Zapis” to jeszcze jedna odnoga środowiskowa, snobizm na drukowanie w tymże „Zapisie”.”

„Wykłady mają ruszyć w listopadzie. Trzy kierunki: ekonomia, historia i 20-lecie do 1945 (Bartoszewski) i od 1945 – Michnik. Prócz tego – z tego co mi mówiono – organizuje się szereg kółek samokształceniowych, po domach prywatnych. Zobaczymy jak się to rozwinie, czy będą milicjanci wyłapywać uczestników – podawane są adresy gdzie i kto te kółka prowadzić będzie. Jest nadzieja, że Kościoł pomoże lokalowo. Jan Paweł II to duża pomoc moralna i ten wybór spadł z nieba dysydentom.”

26-29.I.1979

„Dysydenci polscy działają prawie bezkarnie – od dawna nie było jakichś grubszych historii – góra to dwa miesiące od wyroku kolegium, Michnikowi nie przeszkadzali w wykładzie na Latającym Uniwersytecie. Wychodzi jakie 25 pism i pisemek, coraz lepiej czytelnych – ludzie stamtąd odczytują te niewyraźne druki bez najmniejszych trudności, ja się męczę jak potępieniec. Co smutne, że te ukryte talenty, hamowane przez cenzurę, zdaje się że nie istniał, szuflady były puste, tak jak 1956. Wszystko razem stoi na głowie: Sylwestry, zabawy, imieniny, wesela – kilkadziesiąt osób na każdym. Pytam: jak to możliwe, głód, braki? Idiotka mi tłumaczy, że jeden przynosi beczkę barszczu, drugi schab, każdy wódkę, co drugi tort. Oczywiście, ciągle to samo w kółko: elita, tj. ci, których widzimy.”

18.III.1979

„Przyjechał Grudziński na miesiąc, spotkał się po przyjeździe z młodym człowiekiem, członkiem Koła Młodych ZLP, ogromne lekceważenie akcji dysydenckich, że to dla nich wielki „ubaw”. Ich opozycyjność objawia się urządzaniem wieczorów dyskusyjnych o trefnych poetach i pisarzach. Oczywiście na pierwszy ogień para wypucowanych cugantów – panowie Gombrowicz i Miłosz. Na zapytanie Grudzińskiego o Michnika padła odpowiedź: „To karierowicz”. Właśnie „karierowicza” bito przez kilka godzin w zwiążku z jego wykładem na kursach naukowych. Oczywiście, wymyślając mu od parszywych Żydów. Bardzo mi żal Adasia i z podziwem patrzę, ile miesięcy już wytrzymuje areszty, pranie po pysku i szarpaniny. Będę miał o nim chyba trochę wiadomości w drugiej połowie kwietnia, a może ktoś wcześniej przyjedzie.”

26.III.1979

„W Polsce w dalszym ciągu nękają i biją, nawet nie warto o to wrzeszczeć, bo to nikogo nie obchodzi. Znowu sprali Michnika, z tego co wiem wszyscy zaangażowani mają wrzody żołądka, kamienie żółciowe czy nerkowe. Jestem pełen podziwu dla tych ludzi, dla ich zdeterminiowania podszytego myślą, że z tego nic nie wyjdzie. Metody są chamskie, podbite antysemityzmem w stosunku do Adasia, potem wielkie polskie obrazy o wrodzony antysemityzm. Wymiotują antysemityzmem jak i antypolonizmem.”

25.VII.1979

„Bardzo dziwna obserwacja: zarówno Zosia jak i ja byliśmy zawsze niezależni i na zewnątrz, i między sobą. Zosia była zawsze bardzo odporna, pryncypialna, co Ci mam pisać, wiesz sam. A tu nagle jest od czasu mojego nieszczęścia niesłychanie dla mnie dobra, łagodna, uważająca, współczująca, pocieszająca. Telefonów sporo – najdziwniejsze warszawskie – stali korespondenci to Jarek, Marek Nowakowski i Mikołajska, prócz tego sporadyczni, jak dwa dni temu Michnik. Piszczy o Twoje Psalmy. Obiecałem mu posłać z prowizoryczną dedykacją (moją) i obiecując interwencję u Ciebie.”

27.VIII.1979

„Tak mój drogi – ja o jednej rzeczy marzyłem, żeby zdążyć umrzeć we własnym łóżku – nie byłeś jedyny, który widział koniec tej epoki, po której zostanie plastyk i maszyny do grania w Las Vegas. Ruscy jakby chcieli, to są w ciągu doby w Paryżu. Leclerc miał szybkość marszową w 1944 r. jak jechał pośpiesznie na Paryż 35 km/godz,, dziś myślę, że jest czy może być ta szybkość czołgów co najmniej zdwojona – jak ulał ze Wschodnich Niemeic doba do Paryża. Nikt na pewno bronić się nie będzie. Ale może oni wolą mieć jako-tako zorganizowany przemysł zachodni, aby z nim handlować i mieć dobry materiał?”

Zygmunt Hertz zmarł 5 października 1979 roku, w wieku 71 lat.

Źródło: Zygmunt Hertz, Listy do Czesława Miłosza 1952-1979, Instytut Literacki, Paryż 1992



Kategorie:Listy, Źródła

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: