Lemingi i orły (z dedykacją dla Pawła Wrońskiego z „Gazety Wyborczej”)

orzel

Paweł Wroński pisze w Gazecie Wyborczej: “Ponoć nadchodzi zły czas dla przebijających się przez życie wbrew wszystkiemu lemingów. Żadna nowość. Zawsze trudno było być pracowitym skandynawskim lemingiem w kraju, który swoim symbolem uczynił orła bielika, leniwego padlinożercę”.

W wydanej w 1852 w Poznaniu książce „Starożytności polskie: Ku wygodzie czytelnika porządkiem abecadłowym zebrane” czytamy:

„Orzeł biały według powieści, którą późniejsi kronikarze ukleili, był od tego czasu herbem Polski, jak Lech znalazł gniazdo, i w tem miejscu zbudował miasto Gniezno. Ci, którzy mniej wiary przywiązali do podań tak wątpliwych, mniemali, że za synów Krzywoustego orzeł stał się godłem narodowem: najbieglejszy w badaniach tego rodzaju Czacki utrzymuje, że w Polsce książęta długo nie używali herbu państwa, ale pieczętowali się tak, jak zwykle na pieniądzach, to jest figurą, która przedstawiać miała i z napisem imienia w koło. Pierwszy herb krajowy był kujawski wystawiający pół orła i pół Lwa, a użyty w r. 1303 przez książęcia Leszka, Łokietek miał przyjąć orła do swojej pieczęci i ciągle używać. Wiadomo atoli, że kiedy wielki mistr krzyżacki Herman Salza, spółczesny Konrada Mazowieckiego dostał dla siebie i następców tytuł książecia, jako godło cesarstwa nadano mu razem orła. Najpewniej zatem orzeł był wzięty od cesarza którego jeszcze w czasach hołdowniczych Polski, a być może, iż tylko na znak wojenny nie zaś pieczęciowy służył. Jagiełło przyniósł z Litwy pogoń i używał jej jako wielki książę, orła zaś jako król. Na wielkich chorągwi wojennej, jak i na mniejszej, czyli proporcu, który w czasie wojny zawsze przed Jagiełłą był noszony, znajdował się orzeł biały misternie wyszyty. Jeszcze i później mieszały się na pieczęciach figury z napisami, ale orzeł był także używany, aż nareszcie od Zygmunta I, utrzymał się już stale przy herbie Polski.

Pisarz z czasów Stefana Batorego Cygański, którego dzieło przedrukował Waga w Warszawie r. 1842, wylicza trzy gatunki orłów polskich: orzeł zys czarnego a dropiastego pióra, orzeł bielik gliniastego a białego pióra, orlik szarego pióra. Orzeł zysk jest aquila chrysaetos; za Kleinem i Rzączyńskim, Jundził nazywa go orłem przednim. Był on w Polsce używany do łowów – brano tak młodego z gniazda, jak chwytano i starego na sieć zastawianą przy ścierwie. Piotr Crescentyn auto dzieła: „Księgi i gospodarstwie i opatrzeniu, rozmnożeniu rozlicznych pożytków, każdemu stanowi potrzebne” w Krakowie roku 1549, którego dzieła nie znamy wraz ze znajomym nam dobrze Haurem z XVII wieku ma powiadać, że orła starego nie podobna ułowić i niebezpieczna z nim się pospolitować i blisko niego stać, bo rwie się do twarzy człowiekowi. Młodego zaś umiejętny łowczy zażyje. Biorąc młode z gniazda trzeba było wziąść na głowę szyszak, lub misiurkę, żeby stary orzeł skrzydłem nie ranił, albo li nie zabił. Układanie, czyli po staropolsku unoszenie odbywało się tymże sposobem, co krogulców. Orzeł ułożony gonił i łowił: sarny, lisy, żbiki, borsuki, bobaki, zające, kozki, króliki, które wypłoszono psami z lasu.

Człowiek, co orła nosił, musiał być silny: skoro psy wypadły za zwierzem, orzeł puszczony prosto do nich leciał i tak długo ich się trzymał, dopokąd ściganego zwierza nie upatrzył. Chwytał on także gęsi i inne większe ptaki. Ułożony z młodu orzeł przynosił czasem i kurę z kurczętami i to zupełnie zdrowo. Prócz myślistwa uważano orła i dlatego za połów użyteczny, że jego skrzydła przyprawiali sobie do ramion husarze; do tego trzymany w koszu pierzył się i kilka razy na rok, a pierze jego miano za równie przydatne, jak gęsie.”

Motyw orła często powtarza się w polskiej poezji. Seweryn Goszczyński w hymnie „Powstanie 29. listopada” napisze:

„Prysnęła chmura i dżdżu obfitością
Z pięknych stron nieba zaryła się w ziemi:
Spadł orzeł Moskwy, spadł – i własną złością
Rozpękł się, rozlał pod stopy naszemi.
Własne pioruny w pierś jego strzeliły,
Własne pioruny na proch go spaliły.
Jakże wspanialszy, o jakże świetniejszy
Ten ptak, co wybrnął z dymów i płomieni!
Niebo błysnęło w szacie błękitniejszej,
Słońce złocistszym połyskiem się mieni,
Obłoki bielsze idą jakby w taniec.
Ach! To nasz orzeł! To nasz orzeł biały!
Przez całą Polskę głosy zawołały.
Kochanek chwały, chwały wychowaniec.
Rodzinne góry – to kołyska jego,
Rodzinne pola – jego igrzysk szranki,
Rodzinne ludy – jego kochanki,
Znają, witają ptaka świętego.
I my go też powitajmy!”

W wydanym 1855 w Petersburgu tomie poezji Józefa B. Zalewskiego znajdziemy krótki wiersz „Sowa i orzeł”:

„Orzeł na jodły siedział wierzchołku,
Sowa u dołu na suchym kołku;
Sowa do Orła mówiła dumnie:
„Idźże ty Orle – nie mrugaj ku mnie!
Ludzie złośliwi, jeszcze kto powie,
Że ty tu głowę zawracasz Sowie!”
Zdziwiony Orzeł rzekł z góry gniewnie:
„Odczep się proszę Sowo czubata!
Dopóki stanie słońca i świata,
Nikt a nikt tego nie powie pewnie”

Motyw orła pojawia się również w napisanym w 1824 w Wilnie wierszu Adama Mickiewicza: „Do Aleksandra Chodźki”:

„Olesiu! Czemże tobie zapłacę,
Za twoje rymy odwdzięczę?
Ja duch mój wieszczy w obłędzie tracę,
Jakim cię kwiatem uwieńczę?

Ty, jako sokół nad piękną błonią,
Ujrzałeś orła w polocie;
Smutny cień skrzydła samotne ronią,
Lecz w oczach jego gwiazd krocie.

Tyle jest w ustach twoich łoskotu,
Tyle w twych oczach bystrości;
Tyś pojął tajnie orlego lotu,
Sam orzeł tobie zazdrości.

Orzeł z łabędziem raz już ostatni
Może swe pienia wywodzi;
Jeszcze go orszak otacza bratni,
Lecz straszna chwila nadchodzi…

Precz żal niemęski, precz żal niewieści!
Zmienność ja nucę żałosną.
Bracia! słuchajcie dzikiej powieści!
Zdarzenia same urosną.

Raz poszły w zakład powietrzne ptaki,
Który z nich w lotnym przegonie
Gdy się spróbują, obaczą, jaki
Ma usiąść na ptaszym tronie?

Orzeł wyleciał. Któż go doścignie?
Kto żagle takie ma pierza?
Kto kiedy orła w wiatrach wyścignie?
Gdzie orzeł znajdzie szermierza?

Lecz był kolibryk; on się rozczulił,
On królem ptaków chciał zostać;
On się pod orła skrzydło utulił,
Bo orła w locie nie dostać.

Orzeł wyleciał, aż się zmordował
I spadł ku ziemi i zginął;
Kolibryk w jego skrzydle się schował,
Skąd się ku niebu wywinął.

Orzeł upada, ty latać będziesz,
Adam gdy ginie, ty żyjesz;
Na jego tronie ty kiedyś siędziesz,
Jego się blaskiem okryjesz.

Tyś go zrozumiał, ty go wysławisz,
Ty piosnkę świętą zadzwonisz,
I duszę jego światu objawisz,
I łezkę po nim uronisz.

Tak, godną łezkę nad nim uronić
Tobie zostało, mój bracie!
Tobie i piosnkę świętą zadzwonić
Po przyjaciela utracie…”

I wreszcie, wiersz „Orzeł” Kazimierza Przerwy-Tetmajera z wydanego w 1897 nakładem Gebethnera i Wolffa wyboru poezji:

„Spłynął wolno przez ciche powietrzne ogromy,
usiadł na skale, złożył skrzydła ciemnopłowe,
pierś odął, dziób podnosząc, wcisnął w barki głowę,
i siedział zadumany, wielki, nieruchomy.

Patrzył w dół, świat mu w okrąg legł u stóp widomy — —
patrzył, a jego oczy w skrach, błyskawicowe,
treść całej orlej duszy miały i wymowę:
patrzył spokojny, zimny na świata poziomy.

Tam — mógłby wulkan ziemię w nic obrócić całą,
jemu by jedno pióro w skrzydłach nie zadrgało — —
i wiesz ty, wichroskrzydły, podsłoneczny ptaku,
siedzący tam bez ruchu na tej skale twardéj,
czegoć więcej zazdroszczę, niż twych lotów szlaku?
Oto prawa do zimnej, spokojnej pogardy!”



Kategorie:Farrago rerum

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: