Przemysław Piętak – „Wsteczne poglądy antyklerykałów”

 

Tekst ukazał się również na blogu autora w Teologia Polityczna

propaganda

Nasi rodzimi antyklerykałowie lubią przedstawiać się w oczach opinii publicznej jako nowocześni i postępowi Europejczycy. Wystarczy jednak krótka wizyta w antykwariacie, aby przekonać się że ich poglądy są tylko reliktem słusznie minionej epoki.

Wpadło mi niedawno w ręce oryginalne wydawnictwo. „Rocznik Wolnej Myśli”, bo taki tytuł nosi to dzieło, został wydany w roku 1962 przez Zarząd Główny Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli, mający swą siedzibę na 11-stym piętrze warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki. Solidnie wydany, w twardej oprawie, „Rocznik Wolnej Myśli” na 350 stronach przedstawia najważniejsze fakty z historii i bieżącej działalności polskiego ruchu ateistycznego, a także zawiera szereg interesujących artykułów programowych.

Jak dowiadujemy się już na pierwszych stronach „Rocznika”, 11 czerwca 1960 roku V Plenum Zarządu Głównego SaiW przyjęło nowy statut stowarzyszenia. Jest to lektura tak fascynująca, że warto przytoczyć jej dłuższy fragment:

„Celem Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli jest aktywne współuczestniczenie w procesie laicyzacji społeczeństwa, w tworzeniu kultury i etyki świeckiej, w rozwijaniu i propagowaniu naukowego, materialistycznego poglądu na świat. Działanie nasze jest zbieżne z dążeniami najbardziej postępowych sił społecznych, które w budowie socjalizmu widzą podstawowy wniosek realizacji tych ideałów.

W dziejach ludzkości myśl racjonalistyczna wiązała się i wiąże nierozerwalnie z postawą humanistyczną. W działalności naszej nawiązujemy do najbardziej postępowych nurtów w nauce i myśli społecznej, które przez długie wieki torowały sobie drogę w walce z zacofaniem, przesądami i dogmatyzmem. Jesteśmy kontynuatorami konsekwentnej i nieustępliwej walki o wyzwolenie świadomości i życia od wszelkich więzów irracjonalnych. Jesteśmy towarzyszami walki wszystkich współczesnych nam bojowników o postęp, świecką kulturę humanistyczną i myśl wolną.

Nawiązujemy do najlepszych tradycji polskiego i światowego ruchu wolnomyślicielskiego, a zwłaszcza do tych tradycji, które splatały się z walką o postęp społeczny. Nawiązujemy do tradycji naszego narodu o kulturę świecką, do walki polskich związków wolnomyślicielskich i bezwyznaniowych o całkowitą laicyzację życia społecznego.

Przeciwstawiamy się reakcyjnej doktrynie społecznej i reakcyjnej działalności politycznej Kościoła, walczymy z dogmatyzmem, fanatyzmem i klerykalizmem wszelkich wyznań. Jesteśmy przeciwnikami postaw fideistycznych i uzależniania etyki od nakazów religijnych. Pracujemy nad podniesieniem kultury moralnej naszego społeczeństwa w oparciu o świeckie treści społeczne i obyczajowe.

Przeciwstawiamy się wszelkim irracjonalnym więzom krępującym myśl ludzką. Propagujemy optymizm poznawczy i zaufanie do potęgi rozumu. Walczymy o atmosferę tolerancji, o wysoki poziom i kulturę dyskusji światopoglądowej. Krzewimy kulturę filozoficzną, racjonalizm oraz naukową prawdę o religiach.

Dążymy do wychowania młodzieży w duchu racjonalizmu i humanistycznej etyki świeckiej. Domagamy się pełnej laicyzacji całego procesu wychowania. Pragniemy wychować ludzi krytycznie myślących, ludzi o poważnym stosunku do  spraw światopoglądowych, zaangażowanych w procesie socjalistycznej przebudowy społeczeństwa.

Uczestniczymy w rozwijaniu kultury, umacnianiu humanistycznych stosunków między ludźmi, budowaniu ustroju sprawiedliwości społecznej, utrwalaniu pokoju i braterstwa między narodami.

Do walki o te cele pragniemy skupić wszystkich tych, którym są drogie ideały humanizmu, racjonalizmu i kultury świeckiej – ideały socjalizmu.”

W dalszej części statutu następuje wymienienie celów stowarzyszenia:

„Art. 6. Celem Stowarzyszenia jest:

  1. Organizowanie aktywnego udziału społeczeństwa w procesie laicyzacji przez:
  2. Inicjowanie i uczestniczenie w akcjach zmierzających do całkowitego zeświecczenia kultury i wszelkich form życia społecznego;
  3. Rozwijanie i propagowanie naukowego, materialistycznego poglądu na świat i postawy racjonalistycznej; krzewienie zainteresowań filozoficznych i religioznawczych; budzenie i pogłębianie krytycznej postawy wobec religii;
  4. Czynne włączanie się do walki o świecki charakter szkoły i świeckość całego procesu wychowania młodzieży; wychowanie ludzi wolnej myśli, umiejących racjonalnie przekonywać, odznaczających się wysokim poziomem moralnym i postawą humanistyczną;
  5. Walkę o pełną realizację zasad tolerancji; przeciwstawianie się wszelkim atakom fanatyzmu religijnego oraz rozniecaniu antagonizmów wyznaniowych, rasowych, narodowych;

 

  1. Zwalczanie politycznego klerykalizmu przez:
  2. Krytykę reakcyjnej działalności i antypolskiej polityki Watykanu oraz antysocjalistycznych poczynań hierarchii kościelnej w Polsce;
  3. Krytykę reakcyjnej doktryny społecznej i politycznej Kościoła;
  4. Przeciwdziałanie penetracji klerykalizmu w życie społeczne;
  5. Obronę praw ludzi niewierzących.”

Na stronach 8-12 znajdziemy przegląd ważniejszych dat z życia SAiW. Wymieńmy tylko niektóre:

13.I.1957 – Na zebraniu w Stołecznym Domu Kultury w Warszawie (Elektoralna 12) powstał Klub Inteligencji Ateistycznej. Do 10-osobowego Zarządu Klubu weszli m.in. A.Nowicki (przewodniczący), Anna Straszewiczowa, Halina Maślińska.

3.III.1957 – W Łodzi odbyła się I Ogólnokrajowa Konferencja Religioznawcza na temat: „Marksizm a religia”. Tezy przedstawił dr A.Nowicki. W konferencji wzięło udział przeszło 200 osób z całego kraju, m.in. prezes Polskiej Akademii Nauk prof. dr Tadeusz Kotarbiński, prof. dr J.Kulczycki, prof. dr J.Legowicz, Halina Maslińska.

XII.1957 – ukazała się pierwsza pozycja krakowskiej „Biblioteczki Ateisty”.

18.IX.1959 – Decyzją Rady Państwa Emil Wojnarowski, wiceprzewodniczący ZG SAiW i redaktor naczelny „Argumentów”, odznaczony został orderem Sztandaru Pracy II kl.

13-14.V.1960 – W Warszawie, w Pałacu Kultury i Nauki, odbyła się IV Ogólnopolska Konferencja Religioznawcza na temat: „Wkład Lenina w marksistowską teorię religii”.

XII.1960 – Liczba członków Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli przekroczyła 25 000.

W następującym po kalendarium artykule „O ruchu wolnomyślicielskim za granicą”, autor Michał Horoszewicz zwraca uwagę, że początki zorganizowanej działaności wolnomyślicielskiej sięgają połowy XIX w. Już w 1847 r. powstało nowojorskie „Zgromadzenie Niewierzących”, w 1852 r. w Anglii „Stowarzyszenie świeckie”, a w 1858 r. holenderska grupa „Dageraad” („Jutrzenka”). W 1880 r. w Brukseli odbył się pierwszy kongres Międzynarodowej Federacji Związków i Stowarzyszeń Myśli Wolnej.  Federacja ta istnieje zresztą do dzisiaj pod nazwą Światowej Unii Wolnomyślicieli („World Union of Freethinkers”, http://www.libres-penseurs.net/ , a jej ostatni, 44. kongres odbył się w maju 2013 w niemieckim Mannheim pod hasłem „Przeciwko instrumentalizacji fanatyzmu religijnego w imperialistycznych wojnach”.

Zgodnie z przytoczonym w „Roczniku” statutem Światowej Unii Wolnomyślicieli, „Myśl Wolna głosi swój charakter laicki, demokratyczny, domaga się pełnej niezależności dla każdej istoty ludzkiej – bez różnicy płci, rasy, przekonań filozoficznych czy religijnych. Myśl Wolna domaga się prawa do życia, sprawiedliwości, wolności myśli i sumienia, prawa wyboru kultury etycznej (…) nie uznaje żadnego dogmatu religijnego, politycznego, społecznego, narodowego; przeciwstawia się supremacji któregokolwiek wyznania (…) walczy o wolność, demokrację, postęp intelektualny, kulturalny i moralny ludzzkości dla dobra i pokoju społeczeństwa”. Na kongresie Unii w Rzymie w 1904 r., po odśpiewaniu Marsylianki, „delegacja francuska rozpoczyna „Międzynarodówkę”, podjętą chóralnie przez zebranych wśród niesłychanego entuzjazmu”.

Od 1952 roku działa również powstała w Amsterdamie Międzynarodowa Unia Humanistyczna i Etyczna („Internal Humanist and Ethical Union”), której obecną siedzibą jest Londyn. Unia, o której podstaw legło pragnienie badania „nowego impulsu humanistycznego, wynikającego z moralnych potrzeb naszego czasu” oraz szerzenie „humanistycznej postawy życiowej”, skupiając organizacje „o wspólnej tradycji liberalnej” również istnieje do dziś (http://iheu.org/), a w październiku 2010 spotkanie jej Zgromadzenia Generalnego miało miejsce w Krakowie. Organizacja publikuje również doroczny „Raport Wolnej Myśli”, w którym (edycja 2014) w obszernym rozdziale poświęconym Polsce możemy przeczytać, że nasz kraj, zdominowany przez Kościół Katolicki, zasługuje na jedną z najgorszą w Europie ocen (kolor czerwony, „Severe Discrimination”) (http://freethoughtreport.com/)

Dużo uwagi poświęcają autorzy „Rocznika” formom działalności ateistycznej w innych krajach socjalistycznych. „Propaganda ateizmu w Związku Radzieckim jest nierozerwalnie związana z wszystkimi formami propagowania nauki i kultury” – czytamy. Od 1954 r. z inicjatywy W. Boncz-Brujewicza, Instytut Historii Akademii Nauk ZSRR rozpoczął wydawanie zbiorów rozpraw naukowych pod ogólnym tytułem: „Zagadnienia historii religii i ateizmu”. („Woprosy istorii religii i ateizma”).  Nadzwyczaj ważną rolę w propagandzie ateizmu spełnia Muzeum Historii Religii i Ateizmu Akademii Nauk ZSRR w Leningradzie (obecnie Sankt Petersburg). Tylko w 1958 r. w samym ZSRR wygłoszona ponad 300 tys. odczytów z zakresu propagandy ateizmu, wykorzystując w działalności odczytowej liczne materiały poglądowe oraz współpracę filmu, radia i telewizji.

Autorzy „Rocznika” nie ignorują istotnych problemów współczesności. W artykule „Największy problem współczesności”, Wojciech Pomykało obszernie opisuje zaostrzenie stosunków USA-ZSRR w 1960 r.:

„Wbrew narodom, które wiązały z konferencją duże nadzieje, awanturnicze i agresywne siły Pentagonu, poprzez antyradzieckie prowokacje, nie dopuściły do rozmów kierowników wielkich mocarstw. W przeddzień konferencji słynny niedobrą sławą samolot U-2 wtargnął w celach szpiegowskich na terytorium radzieckie, gdzie spotkał go zasłużony los. Prezydent Eisenhower nie tylko nie potępił tego czynu awanturniczych kół amerykańskich, ale z prowokacji i szpiegostwa uczynił zasadę polityki zagranicznej swego rządu. (…) Ale mimo wyraźnej aktywizacji agresywnych i awanturniczych sił imperializmu, okres jego nieograniczonego dyktatu należy już do historii. (…). Czynnikiem dominującym w świecie, mającym decydujące znaczenie dla przebiegu wszelkich ważniejszych wydarzeń międzynarodowych, jest światowy obóz socjalizmu, a w szczególności jego czołowa siła – ZSRR. Z tej przewagi ZSRR coraz lepiej zdaje sobie sprawę wielu czołowych polityków państw imperialistycznych. Starają się oni zrobić wszystko, by zapewnić swym krajom jak najlepsze warunki współzawodnictwa z nowym obozem, i przeciwdziałają awanturniczym próbom najbardziej agresywnych sił, które niepomne nieszczęść, jakie mogą sprowadzić na ludzkość, usiłują sprowokować wojnę. Jednakże w obecnej sytuacji wojna stała się możliwa do uniknięcia – mimo knowań agresywnych kół imperializmu, mimo neofaszystowskich ambicji Adenaurea, wbrew rachubom wojowniczo usposobionych watykańskich mężów stanu.”

Oddzielny artykuł poświęcają autorzy Niemcom Zachodnim. „Tzw. Wirtschaftswunder, czyli „cud gospodarczy” w Niemieckiej Republice Federalnej, był wynikiem bardzo specjalnego zbiegu okoliczności” – pisze Krzysztof Wolicki. „Niewielu zdaje sobie sprawę, że w roku 1944 potencjał gospodarczy dzisiejszej NRF był półtora raza większy niż w roku 1936, normalnie przyjmowanym za bazę porównawczą, i że starty wojenne i powojenne zmniejszyły ten potencjał zaledwie o 20 proc., tak że NRF jako jedyny kraj europejski startowała z wyższego, a nie z niższego niż dowojenny poziomu gospodarczego. Następnie zaważył specyficzny układ stosunków pomiędzy pracą a kapitałem: Niemcy Zachodnie „importowały” 7 mln uchodźców ze Wschodu, z reguły kwalifikowanej siły roboczej. Stworzone zostały w sercu Europy w połowie XX w. niemalże warunki demograficzno-ekonomiczne wielkiej ekspansji amerykańskiej lat 1870-1890.”

Istotną część „Rocznika” stanowią również artykuły poświęcone katolickiej prasie polskiej. „Nieco odmienną drogę akceptacji założeń socjalizmu wybiera zespół katolików skupionych wokół miesięcznika „Więź” – pisze Tadeusz M. Jaroszewski. „Polega ona, jak się wydaje, nie tyle na otwartym odrzuceniu wypowiedzi dostojników Kościoła w sprawach politycznych, ile na takiej interpretacji pewnych najogólniejszych zasad filozofii społecznej Kościoła, która wyklucza zaangażowanie się po stronie prawicy. Znamienny dla poglądów tej grupy jest artykuł Tadeusza Mazowieckiego „Dlaczego personalizm?” („Więź” nr 3/1958). (…) T.Mazowiecki podkreśla, że „humanizm personalistyczny jest zarazem humanizmem społecznym”, że nie ogranicza się on tylko abstrakcyjnej afirmacji osoby, lecz zmierza do „podporządkowania struktur i urządzeń zbiorowych służbie, rozwojowi osobowemu człowieka w społeczeństwie i staje po stronie takich struktur społecznych, które z jednej strony będą służyły uspołecznieniu człowieka, a z drugiej strony – nie zawładnęły życiem ludzkim bez reszty”. (…) Ten punkt widzenia, zdaniem Mazowieckiego, określać winien czynne zaangażowanie się katolików w rozwijaniu i umacnianiu socjalistycznych form ustrojowych w Polsce”.

W artykule „Prasa klerykalna”, Jan Guranowski opisuje niektóre z „przeszło 50 czasopism propagujących ideologię katolicką i – oczywiście – tzw. „misję dziejową” hierarchii katolickiej”. Przytoczmy wybrane fragmenty artykułu poświęcone dwóm tygodnikom wychodzącym do dziś:

„„Gość Niedzielny” jest masowym czasopismem dewocyjnym, tygodnikiem. Ukazuje się w Katowicach, nakładem tamtejszej kurii biskupiej w ilości 120 000 egzemplarzy. Obok materiału dewocyjnego i propagandowo-klerykalnego, publikuje się tu artykuły i noty poświęcone problemom zdrowia, wychowania dziecka, organizacji życia rodzinnego itp. (…) W okresie szczególnego ożywienia i ubojowienia wojującego klerykalizmu w Polsce, w latach 1957-1958, „Gość Niedzielny” był propagatorem fanatyzmu wyznaniowego, inspiratorem nietolerancji i obskuranckiej nienawiści. (…) Przeznaczone dla najmniej świadomych kręgów ludności wierzącej, stawia sobie ono za zadanie utrzymanie jej w „prostocie serca” – dewocyjnej żarliwości i prymitywizmie myślenia”.

„Gdzieś do połowy roku 1958 w publicystyce „Tygodnika Powszechnego” zaznaczała się (przynajmniej u części jego publicystów) tendencja do szukania pozytywnych rozwiązań problemów współżycia ludzi różnych światopoglądów w Polsce i do oddziaływania w tym kierunku na wierzącą część społeczeństwa. W szeregu artykułów poddawano również mniej lub bardziej ostrej krytyce „tradycyjny”, fanatyczny i nietolerancyjny „model” polskiego katolicyzmu. Tendencja ta uległa zmianie z chwilą, gdy kierownictwo Kościoła uznało za stosowne wystąpić publicznie przeciw tej tendencji. M.in. ukazał się w „Tygodniku Powszechnym” artykuł samego kardynała Wyszyńskiego, ostro atakujący intelektualistów katolickich, którzy zamiast być „niemowlętami ssącymi pierś matki Kościoła” – jak to im się rekomenduje w tymże artykule – zajmują się głoszeniem „błędnych poglądów i wyobrażeń o Kościele, czepiających się tak łatwo uprzedzeń zuchwałych zazwyczaj i krytycznie negatywnych sądów… ocen politystycznych, upatrujących wpływ i znaczenie Kościoła zazwyczaj nie tam, gdzie on jest wywierany, i nie tak, jak jest wywierany”.

Autorzy „Rocznika” komentują również bieżące poczyniania hierarchów kościelnych. „Kardynał Wyszyński, który zwykle osobiście patronuje zjazdom inteligenckim, w swoich przemówieniach szczególnych nacisk kładzie na postawę lekarza wobec regulacji urodzeń.” – pisze W.Makowski. „I tak potępione zostały wszystkie metody regulacji urodzeń z wyjątkiem wstrzemięźliwości okresowej lub całkowitej, potępione zostały wszelkie zabiegi przerywania ciąży. Instruktaż kościelny prowadzić miał do stworzenia w lecznictwie sytuacji, w której niemożliwa stałaby się realizacja niezwykle ważnych ze społecznego punktu widzenia zarządzeń państwowych.” (…) „Podobny klimat, sprzyjający nielojalności wobec państwa, stwarza hierarchia kościelna wśród pracowników innych dziedzin gospodarki narodowej i kultury”. (…) „Ortodoksyjność oraz nietolerancyjność, uzurpatorstwo ludzi organizujących „apostolat” wśród inteligencji były jednymi z ważniejszych przyczyn stopniowego załamywania się akcji Kościoła w tych środowiskach. Jest to dla planów wojującego klerykalizmu poważna klęska.”

W periodyku organizacji wyznającej materializm dialektyczny nie może, rzecz jasna, zabraknąć artykułów o charakterze naukowym. W tekście „Kiedy zaprzestaniemy przewidywania pogody”, Andrzej Trepka zwraca uwagę na radziecki projekt inż. W.Czereńkowa, wyróżniający go „wśród najśmielszych pomysłów, posiadających szansę technicznej realizacji w bieżącym stuleciu” – gigantyczny pyłowy pierścień, który „w godzinach południowych rzucałby cień na strefy tropikalne naszego globu, łagodząc dokuczliwy upał”. Ten sam autor w artykule „Gdy człowiek powróci z milion-letniej podróży” kreśli wizję ekspansji człowieka poza układ słoneczny. „Jeden z najbardziej sensacyjnych projektów budowy okrętu przestrzeni zawdzięczamy radzieckiemu fizykowi K.Gilzinowi. Proponuje on przystosować pojazd do wykorzystania jako paliwa znikomych ilości pyłu i gazu obecnych w przestworzach międzygwiezdnych.”

Jednym z najobszerniejszych tekstów w „Roczniku Wolnej Myśli 1961” jest artykuł M.Horoszewicza „Krzywe zwierciadło dziejów Kościoła”. Na niemal 40 stronach, z podziwu godnym zaangażowaniem, zgromadzonych zostało kilkadziesiąt rycin przedstawiających karykatury wyśmiewające religię i Kościoł na przestrzeni dziejów. „Przez bezpośrednie oddziaływanie, przez mobilizowanie w prosty sposób opinii publicznej – karykatura antyklerykalna odegrała i odgrywa ważną rolę w procesie przeciwstawiania się Kościołowi na gruncie politycznym i społecznym” – czytamy w tekście.

Sporo miejsca w „Roczniku” zajmują również sylwetki najwybitniejszych przedstawicieli polskiej myśli ateistycznej, m.in. Kazimierza Łyszczyńskiego, skazanego w 1689 za opublikowanie dzieła „O nieistnieniu Boga”., Stanisława Staszica, autora słów „Szlachta i księża z samego jestwa są nieprzyjaciółmi prawdy i nauk”, oraz Henryka Kamieńskiego, piszącego „istnieje dotychczas niemożność ujęcia rozumowo  bóstwa jako absolutu wszechrzeczy”.

Całość „Rocznika” zamyka przegląd „Książki, które warto przeczytać”. Wśród kilkudziesięciu polecanych pozycji wymieńmy może pracę zbiorową „Ateizm i religia” (Książka i Wiedza 1960), „Pożegnanie z katechizmem” Jerzego Broszkiewicza (Iskry 1958), „Przykład indywidualny kształtowania się postawy wolnomyślicielskiej” Tadeusza Kotarbińskiego (Książka i Wiedza 1960) oraz „O religii” Włodzimierza Iljicza Lenina (Książka i Wiedza).

Warto zwrócić również uwagę na umieszone na kilkunastu stronicach tego monumentalnego dzieła cytaty z najwybitniejszych teoretyków i wodzów rewolucji. Przytoczmy może tylko jeden, również autorstwa Lenina. „Masom trzeba dać najróżnorodniejsze materiały z zakresu propagandy ateistycznej, trzeba zaznajamiać je z faktami z najrozmaitszych dziedzin życia, podejść do nich i w ten, i w inny sposób, żeby je zainteresować, zbudzić z religijnego letargu.”

 



Kategorie:Artykuły, Farrago rerum

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: