Chrześcijański poeta Miłosz?

Tekst ukazał się również na blogu autora: Teologia Polityczna

14079resizedimage572334-milosz-nagrobek

W nowej książce Jakuba Lubelskiego poświęconej zmaganiom polskich literatów z religijnością, wśród znakomitych esejów o Bobkowskim, Gombrowiczu i Brzozowskim (że wymienię tylko autorów mi najbliższych), bardzo zabrakło mi jednego nazwiska – Czesława Miłosza. Jestem przekonany, że wieloletnie zmagania autora „Trzech zim” z wiarą i religią zasługują na poważne opracowanie, o wiele dłuższe niż pozwala na to skrótowa formuła wpisu na blogu. Dlatego w tym krótkim tekście chciałbym tylko podrzucić niektóre tropy, licząc na to, że w drugim wydaniu „Ssania” przeczytamy również esej o Miłoszu.

Nie jest łatwo jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o stosunek Czesława Miłosza do wiary i katolicyzmu. W szczupłym zbiorze głosów o nim, wydanym w hołdzie Czesławowi Miłoszowi w 2001 (a więc trzy lata przed jego śmiercią) jako dodatek do „Zeszytów Literackich”, znajdziemy jednak kilka wypowiedzi, które na pytanie o religijność Miłosza każą odpowiedzieć twierdząco.

W roku 1936 ukazuje się drugi tom wierszy Miłosza„Trzy zimy”, w którym poeta umieści m.in. następującą strofę:

Ty, Boże, miłościw mnie bądź,
od ust ziemi chciwych odłącz mnie,
od pieśni jej nieprawdziwych wybaw mnie.”

„Dla poetów nie ma innej drogi, jak tworzenie przez Bogiem.” – napisze Józef Czechowicz w recenzji zatytułowanej „Uczeń marzenia. Rzecz o poezji Czesława Miłosza”, opublikowanej w tygodniku „Pion” (3/1937). „Jeśli się nie pisze tak, jakby się było z Nim sam na sam, nie ma po co pisać. Zabawką czczą jest pisanie inne. Zabawką tym straszliwszą, że odzywałaby się w pustce. (…) „Trzy zimy” – wiersze ludzkie przez źródło udręki i nieludzkie przez pastwienie się nad samym sobą, przez rozdzieranie liryzmem ran, które dłoń własna ostatnim wysiłkiem zwiera. Poeta wstrzymuje się od krzyk boleści, z dumy, a może nawet z pychy, aby zbyt ludzkim nie być.”

Młodzieńcze wiersze Miłosza pisane są bólem i krwią. Jakie są ich źródła? Ludwik Fryde w „Życiu Literackim” (zeszyt II, 1937) nie pozostawia wątpliwości. „Mimo klasycznej formy z poezji Miłosza przebija niepokój; niepokój przemijania w czasie pustym i złym; niepokój osamotnienia, na które nie ma lekarstwa nawet w miłości; niepokój religijny, dręczący duszę nieprzeniknioną tajemniczością życia i śmierci.”

Niepokój religijny. To być może najlepsze określenie stanu ducha towarzyszącego Miłoszowi przez całe życie. Kazimierz Wyka, również recenzując „Trzy zimy” („Pion”, 21/1937), napisze:

„Marzenie o wierze, która, niczym eschatologia poety, zmieniając rzeczy doczesne w „płyn cierpki pełen skrytych jadów”, z popiołów doczesności mogłaby wydobyć rzeczy wieczne. Lecz do tej zgody nie dochodzi. Wierny sobie, zapamiętuje poeta z religijności tylko grozę, tylko „światło potępienia”. Sploty i przeciwieństwa tym bardziej zdumiewające, że nigdy skazą nie poznaczą artyzmu.”

Trzy lata po opublikowaniu „Trzech zim”, wybucha II Wojna Światowa. W jej trakcie powstaną zarówno wiersze bezpośrednio odnoszące się do rzeczywistości w okupowanej Warszawie (w tym może najsłynniejszy, „Campo di Fiori”), jak i takie, w których poeta opisuje piękno świata tak, jakby ów nigdy nie zaznał wojny. Jednym z nich jest „Trwoga” ze zbioru „Świat (Poema naiwne)” z 1943 r., nie pozostawiający, zdaje się, większych wątpliwości, kim jest „Ojciec”, będący adresatem wiersza:

„Ojcze, gdzie jesteś! Las ciemny, las dziki,
Od biegu zwierząt kołyszą się chaszcze,
Trującym ogniem buchają storczyki,
Pod nogą czają się wilcze przepaście.
Gdzie jesteś, ojcze! Noc nie ma granicy,
Odtąd już zawsze ciemność będzie trwała.
Bezdomni, z głodu umrą podróżnicy,
Chleb nasz jest gorzki, wyschnięty jak skała.
Gorący oddech straszliwego zwierza
Zbliża się, prosto w twarze smrodem zieje.
Dokąd odszedłeś, ojcze, jak ci nie żal
Dzieci, w te głuche zabłąkanych knieje”.

Po zakończeniu wojny, Czesław Miłosz nawiązuje współpracę z nowymi komunistycznymi władzami. Jak sam napisze w artykule „NIE”, opublikowanym w 1951 w „Kulturze” już po ucieczce do Maissons-Laffitte, „W ciągu pięciu lat służyłem lojalnie mo jej ludowej ojczyźnie, starając się wedługnajlepszego mego rozumienia wypełniaćmoje obowiązki i jako pisarz, i jako attaché kulturalny w Stanach Zjednoczonych i we Francji.”. Dwa lata ta później, w 1953, ukaże się „Zniewolony umysł”, książka będąca opisem wpływu, jaki systemy totalitarne wywierają na ludkzie myślenie. Trapista Thomas Merton po przeczytaniu jej angielskiego tłumaczenia napisze do Miłosza:

„Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że Pańską książkę uważam za jedną z najinteligentniejszych i nabardziej pobudzających, jakiej przeczytanie szczęśliwie mi się przytrafiło pierwszy raz od bardzo długiego czasu. To ważna książka, która sprawia, że większość innych książek na temat obecnej sytuacji człowieka wydaje się skrajnie niemądra. Uważam ją za szczególnie ważną dla siebie, w mojej sytuacji mnicha, kapłana i pisarza. Jest oczywiste, że w takich czasach jak nasze, katolicki pisarz ma absolutny obowiązek trzymać się rzeczywistości i nie trwonić czasu na gadulstwo i puste racjonalizacje. Na nieszczęście, czego Panu nie potrzebuję wykazywać, większość z nas czyni tak, albo i jeszcze gorzej. Aż nadto widoczna jest żałosna i godna politowania pustka tylko katolickich utworów, łącznie z moimi własnymi. Pańska książka zjawiła się zatem przede mną jako coś – szczerze mogę tak to nazwać – „duchowego”, to znaczy jako natchnienie do wielu przemyśleń, medytacji i modlitwy wokół moich własnych zobowiązań względem reszty rodzaju ludzkiego i wokół trudnego położenia nas wszystkich. (…) Wiem tylko jedno, że ktokolwiek interesuje się Bogiem, który jest Prawdą, musi rozbić gotowe skorupy postaw „zniewolonych”, które zapewniają wygodną ucieczkę od wolności – ktoś, kto kocha wolność, musi przejść przez bolesne doświadczenie poszukiwania jej, być może bez powodzenia.”

Ponad dwie dekady póżniej, w 1980, już po przyznaniu Miłoszowi Nagrody Nobla, Paweł Hertz napisze w „Tygodniku Powszechnym” (42/1980):

„Poezja musi być nie tyle instancją ostatnią, co emanacją rzeczy i spraw od niej ważniejszych, które piszący uprawia w sobie z większą od kultywowania owej poezji starannością i pilnością. To znaczy – tak sądzę – że trzeba więcej wagi przywiązywać do tego, co jest źródłem i materią poezji, a więc do świata, do kultury i natury i z ich związku powstającej historii, że trzeba mieć poczucie własnej godności i własnego miejsca, że trzeba samodzielnie wybierać i rozstrzygać pośród spraw świata, że trzeba mieć ufność wobec Boga, miłosierdzie wobec ludzi, odwagę wobec życia, rezygnację wobec śmierci. To bardzo trudne, ale miewali to wielcy poeci. Trzeba rozróżnić dobro i zło, prawdę i kłamstwo, a w każdym razie trzeba mieć ku temu dobrą wolę. Trzeba mieć poczucie ładu i nieładu, trzeba dobrze pojmować hierarchię rzeczy i spraw. (…) Zawsze ceniłem Miłosza najwyżej spośród całej młodszej, bliższej mi generacji. Było to upodobanie zupełnie instynktowne i potem dopiero, kiedy zacząłem się uczyć, czym właściwie jest dla mnie poezja, dostrzegłem, że to Miłosz właśnie ów postulat prymatu moralno-filozoficznego spełnia. Ujmowało mnie też kiedyś, że tak mądrze wyminął pustkę awangardy, że wykorzystał z niej to, co mu się wydało poręczne, że pisał jasno, dobitnie, że wyrażał treści i ważne i poważne, że świat i los, i Bóg, i ród ludzki były dla niego źródłem refleksji i medytacji”.

Podobnym tonem pisze Jerzy Turowicz w „Tygodniku Powszechnym” (43/1980):

„Lepsi ode mnie krytycy i znawcy poezji na pewno już zaprezentowali drogę poetycką Miłosza, znaczenie i odbiór jego poezji, już przed wojną, od pierwszych tomików – „Poematu o czasie zastygłym” i „Trzech zim” poczynając, rolę tej poezji w latach wojny i okupacji, wreszcie zaznaczony licznymi tomami poezji i prozy rozwój jego twórczości po wojnie. Całą drogę tej poezji, od „katastrofizmu” z lat Żagarów aż do najnowszej, pesymistyczno-ironicznej, historiozoficznej oceny naszych czasów, ich dziejów i ich cywilizacji. Może owi krytycy zauważyli także, że jeśli przez ten trzeźwy, realistyczny pesymizm prześwituje czasem nadzieja, to jest to nadzieja chrześcijańska.

Bo Czesław Miłosz jest wielkim poetą chrześcijańskim. Świadczą o tym liczne wątki przewijające się przez jego poezję, wątki zresztą dyskretne i dalekie od jakiejkolwiek deklaratywności.

Świadczy o tym także wielkie dzieło podjęte przez Miłosza w latach ostatnich: przekłady z Pisma Świętego, z Biblii. (…) Nie muszę chyba dodawać, że są to przekłady wspaniałe, przepiękne, w moim – a chyba nie tylko w moim – przekonaniu najlepsze i najpiękniejsze przekłady z Pisma Świętego w języku polskim, a zarazem nacechowane ogromnym szacunkiem i wiernością wobec oryginału.”

W 1981, Prymas Polski, Kardynał Stefan Wyszyński napisze w liście skierowanym do świadków promocji doktorskiej Czesława Miłosza zebranych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, przywołując cytaty z „Rodzinnej Europy”:

„Unosił się nad Laureatem – człowiekiem o naturze na wskroś religijnej – „Kościoł katolicki [który] imponował swoją olbrzymią budowlą…” i swoją historią. (…) Wspierany przez kolumny świata chrześcijańskiego, czuje „ciepło, ludzką obecność Boga” (s. 64) i Głosiciela Miłości: „Syn, a obok niego Matka, Matka odwieczna, zawsze bolejąca nad cierpieniem swego dziecka, Opiekunka, Orędowniczka”.

„(…) katolicyzm jest – dla Czesława Miłosza – najbardziej antropocentryczną z religii i niejako przez nadmiar boskiego człowieczeństwa opiera się unicestwiającym poszczególnego człowieka naukom ścisłym, paradoksalnie więc mniej jest narażony niż inne wyznania na rozkładający wpływ nauki i techniki. Nawet Ziemia i Niebo, Zstąpienie i Wniebowstąpienie mają w nim właściwości stosunków nie pomiędzy światami, ale ludzkimi postaciami” (s. 65).

„W katolicyzmie jest bezpieczniej…” – mówił.

W wysiłku samotnej nawigacji przez dzieje człowiek zwany Czesławem Miłoszem podtrzymywany jest tą wizją Boga Wcielonego, która jest w każdym ratowanym z niewoli człowieku”.

Powyższe cytaty to oczywiście o wiele za mało, aby o religijności Miłosza można było wydać jakikolwiek sąd kategoryczny. Tym bardziej, że znajdziemy i takie wypowiedzi, które ową religijność opisują w sposób mocno niejednoznaczny.

Aleksander Wat w swoim „Dzienniku bez samogłosek”, 9 listopada 1963 r. napisze:

„Miłosz to rzeczywiście natura na wskroś moralna, rzetelna. Mimochodem, chyba przy okazji Jeffersa, mówię mu: „Ty jesteś jednym w polskiej poezji, absolutnie jedynym panteistą”. (…) Miłosz, któremu to mówię: „Ale ja często nienawidzę i brzydzę się naturą”. – „To naturalne, gdy się czy,ś jest naprawdę i dość głęboko, wtenczas brzydzisz się i nienawidzisz.” (…) Czesław (widocznie usatysfakcjonowany czy tym, że panteista, czy że jedyny w całej literaturze) kończy: „My wszyscy pany panteisty, my same pany.”

Ks. Józef Sadzik w liście do Miłosza z 1971:

„Masz rację: Kościół był zawsze: „ladacznicą narodów”; rzecz jednak w tym, że dzisiaj nie wie, co zaofiarować światu. Język religijny skończył się definitywnie. Jest to dramat, którego nie znał człowiek nigdy. Jak mówić o Chrystusie do człowiek niereligijnego? Nie rozpoczął się jeszcze język wiary.”

Adam Michnik w „Biuletynie Informacyjnym” (październik-listopad 1980):

„Wojna Miłosza z polskim nacjonalizmem i polskim komunizmem, jego spór z lewicą i obozem katolickim, jego walka z Szatanem i wadzenie się z Bogiem to jakby wielki, zbiorowy portret Polaków i myśli polskiej pomieszczony na kartach kolejnych ksiąg pisanych w Wilnie, Warszawie, Paryżu i Berkeley.”

Stefan Kisielewski w 1986:

„Miłosz to dla mnie poeta lęku, fascynujący niewiarą, pesymizmem, wynikłym z przenikającego go do szpiku kości poczucia kruchości, polotności wszelkich światów: duchowych czy materialnych. Wierzę w autentyczność jego grozy, nie wierzę za to w jego pociechy. Ani w pociechy świeckie, rozsądnie i lewicowo „humanistyczne”, a nie w podpory religijne, w mistycyzmy, Swedenborgi, ziemie Ulro. A przekłady starotestamentowe? To poetycko językowy kostium, maska duszy – trzeba przecież coś robić na tym świecie. „Pan się religijnie bałamuci, Pan to przecież jutro zrzuci…”.

Co o swojej religijności mówił i pisał sam Miłosz? W jego tekstach próżno szukać jakiejś deklaracji pisanej wprost. Najwięcej odpowiedzi znajdziemy zapewne w wydanym w 1989 przez wydawnictwo ZNAK tomie „Metafizyczna pauza”, będącym wyborem tekstów Miłosza ogniskujących się wokół problematyki religijnej.

Tytułowa „Metafizyczna pauza” jest zapisem osobliwego dialogu prowadzonego przez poetę z samym sobą.

„Pytanie: Czy Bóg wtrąca się do życia człowieka?

Odpowiedź: Tak.

  1. Co to znaczy: Bóg?
  2. Gdyby była na to odpowiedć, nie trzeba byłoby już zadawać żadnych innych pytań.
  3. Jak może Bóg wkraczać w sprawy ludzkie, jeżeli wszystko podlega konieczności i przypadkowi?
  4. Konieczność, Opatrzność i przypadek spotykają się ze sobą w punkcie, który jest dla nas niezrozumiały.”

(…)

  1. Czy chrześcijanin to każdy, kto stara się postępować według moralnych wskazań Ewangelii?
  2. Nie. Jezus nie był nauczycielem moralności.
  3. Na czym polega wiara w Nowy Testament albo jego odrzucenie?
  4. Albo Jezus zmartwychwstał, albo to jest piękna legenda, która sama się ułożyła po jego śmierci w głowach osieroconych i zrozpaczonych uczniów.
  5. Czy trzeba wierzyć w Niebo, Czyściec i Piekło?
  6. Rozwiały się, kiedy znikły ich obrazy przestrzenne. Ale i tak katolickie Credo o nich nie mówi”.

W tekście „Wychowanie katolickie”, będącym fragmentem „Rodzinnej Europy”, czytamy:

„Stale zanurzony w wielkiej całości, byłem, jak to się mówi, naturą do głębi religijną. Kościół katolicki imponował swoją olbrzymią budowlą, zwracał się do mnie, nie żądając niczego więcej niż poddania się dyscyplinie, z zawieszeniem sądu. Pomimo wszystko, jako pilny czytelnik historii Kościoła, godziłem się z potrzebą dyscypliny, bo sam żadnej nie umiałbym wynaleźć. Czy była to rezygnacja? (…) Akt pokory wobec Bytu winien był być ściśle dobrowolny i osobisty, poza społecznym obyczajm. Przyrzekłem sobie, że nie zawrę nigdy przymierza z polskim katolicyzmem – niekoniecznie używając tego terminu – czyli że nie poddam się małpom.”

A jednak, wydaje się, że tuż przed śmiercią, Czesław Miłosz postawił kropkę nad i. W swoim ostatnim liście do papieża Jana Pawła II pisze:

„Wiek zmienia perspektywę i kiedy byłem młody zwracanie się przez poetę o błogosławieństwo papieskie uchodziło za niestosowność. A to właśnie jest przedmiotem mojej troski, bo w ciągu ostatnich lat pisałem wiersze z myślą o nieodbieganiu od katolickiej ortodoksji i nie wiem, jak w rezultacie to wychodziło. Proszę więc o słowa potwierdzające moje dążenie do wspólnego nam celu. Oby spełniła się obietnica Chrystusowa w dzień Zmartwychwstania Pańskiego.”

Odpowiedź papieża, przesłana po śmierci Czesława Miłosza w liście do metropolity krakowskiego ks. kard. Franciszka Macharskiego, również nie wydaje się pozostawiać wątpliwości:

„Nad jego trumną pragnę przytoczyć również moją odpowiedź: „Pisze Pan, że przedmiotem Jego troski było nieodbieganie od katolickiej ortodoksji w Pańskiej twórczości. Jestem przekonany, że takie nastawienie Poety jest decydujące. W tym sensie cieszę się, że mogę potwierdzić Pańskie słowa o dążeniu do wspólnego nam celu”.

Powtarzam to dziś, jak memento, wraz z modlitwą i Mszą św. odprawioną za Jego duszę. Rodzinie Zmarłego i Przyjaciołom składam wyrazy współczucia, a wszystkim uczestnikom uroczystości pogrzebowej z serca błogosławię: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Jan Paweł II, Papież”

Czesław Miłosz zmarł 14 sierpnia 2004 w Krakowie. Jego sarkofag spoczywa w krypcie zasłużonych klasztoru oo. Paulinów na Skałce. W tomie „Nieobjęta ziemia” z 1984 znajdziemy jego krótki wiersz zatytułowany „Dziękczynny”:

Obdarowałeś mnie, Boże-czarodzieju,
Wdzięczny Tobie jestem za dobre i złe.
W każdej rzeczy na ziemi światłość wiekuista
Jak teraz tak i w dzień po mojej śmierci.



Kategorie:Artykuły, Teksty

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: