Jak wykończyć Europę

brexit

Wydarzenia zmieniające bieg historii miały w przeszłości zazwyczaj krwawy przebieg. Mówimy o nich przy okazji konfliktów zbrojnych, zamachów terrorystycznych, sytuacji, w której o atrakcyjności newsa decyduje liczba zabitych i rannych. Ale we współczesnym świecie, wydarzenia zmieniające bieg historii  coraz rzadziej niosą ze sobą szczęk karabinów i rozlew krwi. W dniach takich jak dziś, o zmianie losów Europy i świata nie decyduje wystrzelona kula, ale wrzucona do urny kartka wyborcza.

Obudziliśmy się dziś rano w świecie, w którym mieszkańcy Wielkiej Brytanii zdecydowali, ponad milionową przewagą głosów, w referendum o rekordowej frekwencji 72%, że ich kraj opuści Unię Europejską. Ta decyzja była dla całego świata wstrząsem, gromem z jasnego nieba, trzęsieniem ziemi. Giełdy w Europie, Azji i Ameryce spłynęły krwią, złotówka osłabiła się o kilkadziesiąt groszy, frankowicze – do których i ja się zaliczam – zapłacą wyższe raty kredytu. Wszystkim towarzyszy niepewność, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć, co wydarzy się w kolejnych dniach, tygodniach, miesiącach i latach. Premier Wielkiej Brytanii, Dawid Cameron zapowiedział już, że w ciągu trzech miesięcy poda się do dymisji. Jego następcą zostanie prawdopodobnie Boris Johnson, konserwatywny były burmistrz Londynu, który w ostatnim czasie stał się jednym z głównych orędowników wyjścia Albionu z europejskiej wspólnoty.

Co wydarzy się teraz? Poza wstrząsami na rynkach finansowych, Brexit może wywołać w Europie efekt domina. Eurosceptycy w Danii, Szwecji, Francji i Holandii już wzywają do rozpisania w swoich krajach podobnych referend, w naszym kraju o Polexicie mówią na razie wyłącznie zmarginalizowani narodowcy. Pierwszą ofiarę Brexitu może, paradoksalnie, stać się samo Zjednoczone Królestwo. Mieszkańcy Szkocji, którzy w większości zagłosowali za pozostaniem w Unii, żądają niepodległości i oderwania się od Londynu. Irlandia i Irlandia Północna otwarcie mówią o zjednoczeniu. Królestwo Elżbiety II wydaje się trzeszczeć w szwach.

Co Brexit oznacza dla Polski? Poza osłabieniem złotówki, PiS traci w Europie swojego ważnego sojusznika. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej spowoduje też zapewne, że zdominowana przez brytyjskich konserwatystów frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim może przestać istnieć. To z kolei doprowadzi do całkowicie innego rozkładu sił w kolejnych wyborach do Europarlamentu w 2019 – już bez udziału Wielkiej Brytanii. Po Brexicie, budowa samodzielnej pozycji Polski w Unii Europejskiej, zdominowanej przez Niemcy i Francję jako dwa największe kraje, i pozbawionej brytyjskiej przeciwwagi dla ich interesów, może stać się jeszcze trudniejsza niż dotąd.

Niepewny jest również los setek tysięcy Polaków, którzy w ostatnich latach wybrali emigrację na Wyspy. Tu rozpoczęli nowe życie, tu się osiedlili, tu zaczęły rodzić się ich dzieci. Czy po brytyjskich referendum, usłyszą teraz od swoich gospodarzy „Go home”?

Muszę jednak w tym miejscu pozwolić sobie na osobistą refleksję. Trudno mi bowiem nie odnieść wrażenia, że zakończone Brexitem referendum potoczyłoby się być może zupełnie inaczej, gdyby nie owe tysiące emigrantów z Polski, Rumunii i innych krajów Europy Wschodniej, którzy dosłownie zalali Wielką Brytanię, powodując, że ten kraj zmienił się w sposób, który rodowitym i przywiązanym do swojej tożsamości Brytyjczykom mógł wydać się nie do zniesienia.

W ciągu niedawnych kilku miesięcy, miałem okazję podróżować do Anglii kilkunastokrotnie, zazwyczaj tanimi liniami Ryanair i Wizzair, nie do londyńskiego City, ale do środkowej Anglii, na lotniska Birmingham i East Midlands, czyli w rejony, w których poparcie dla Brexitu było wyraźnie wyższe od średniej dla całego kraju. Podczas tych podróży, wielokrotnie miałem okazję przyjrzeć się z bliska naszym rodakom, którzy wybrali emigrację na Wyspach. I, z wyjątkami oczywiście, powiedzmy sobie szczerze – nie posłaliśmy tam najlepszych.

Moja subiektywna ocena jest następująca – Polacy, z którymi zetknąłem się w Anglii, nie należeli do kwiatu naszego społeczeństwa. Owszem, ciężko pracują, przyznają to zresztą sami Anglicy. Ale, przynajmniej na podstawie moich obserwacji z Ryanaira i Wizzaira, są też hałaśliwi, głośni, wulgarni, często pijani. W sondażu YouGov z grudnia ubiegłego roku, mającym odpowiedzieć na pytanie, jak Brytyjczycy postrzegają przedstawicieli 48 innych grup etnicznych, Polacy znaleźli się na jednych z ostatnich miejsc. My z podobnymi typami spotykamy się na codzień, ale musimy też zrozumieć, że dla wielu Anglików, inwazja Polaków na ich ojczyznę musiała być postrzegana jak najazd hordy barbarzyńców, niezależnie od ich wcześniejszego doświadczenia z falami emigracji z kolejnych krajów i kontynentów. „Tak, przynajmniej jesteście biali”, w przypływie szczerości wyznał mi całkiem niedawno znajomy Anglik w jednym z pubów w okolicach Derby. Ale to jeszcze za mało, by naprawdę poczuć się na Wyspach jak u siebie.

Jak uczy historia, imperia upadają pod naporem barbarzyńców. Tak może zdarzyć się i teraz, jeżeli po Brexicie zawali się Unia Europejska, tylko tym razem w roli barbarzyńców wystąpimy my. Nie Syryjczycy, nie Hindusi, nie Pakistańczycy. Ale Polacy, którzy w wielotysięcznej masie najechali na Wyspy, zaczęli pobierać tam zasiłki, obciążać i tak już niewydolny system opieki zdrowotnej NHS, odbierać pracę rodowitym mieszkańcom kraju, w którym poczuli się – niestety – jak u siebie. Powiedzmy sobie szczerze, przyjechało nas tam po prostu za dużo. Zniecierpliwieni Brytyjczycy powiedzieli w referendum „dość”, i w konsekwencji tej decyzji być może wcześniej czy później rozpadnie się cała Unia. My, Polacy, znów mamy swój trwały wkład w tworzenie się historii. Tym razem, wykończyliśmy Europę. Możemy być z siebie dumni.



Kategorie:Artykuły, Farrago rerum, Źródła

Tagi:

3 replies

  1. Nie dajmy się wciągać w jałowe dyskusje i wróżenie z fusów co dobrego/złego wyniknie z Brexitu dla sztucznych i szkodliwych inżynierii politycznych, społecznych, czy finansowych jakim są UE i jej „waluta”, oraz jej socjalistyczne analogie zaprowadzane w Polsce pod płaszczykiem „dobrej zmiany”, której propagandowa reżimówka w postaci TVP zwanej dla niepoznaki „narodową tiwi” ostatnie dni poświęciła na kreowanie dobrego wizerunku UE, przekłamując perfidnie intencje eurosceptyków.
    Ludziom prawym i przyzwoitym powinno być kompletnie obojętne jak na tę „zuchwałość” Brytyjczyków zareaguje patologiczna instytucja jaką jest UE. Mnie osobiście interesuje jak Brytyjczycy zagospodarują to co odzyskali. Bazujmy na faktach a są one następujące – Oto jeden z narodów doszedł do wniosku że ma dość politycznej dominacji zgrai samozwańczych „elit europejskich” i wyraził wolę SAMOSTANOWIENIA i NIEPODLEGŁOŚCI. To jest wartość nie do przecenienia i zupełnie nie do zagadania przez jakikolwiek argument zwolenników UE wieszczących „koniec Europy” (niby dlaczego?) 🙂

    Na koniec słowo do dzielnego narodu. Sons of Britain… I salut You 🙂

  2. Ale naprawdę? Źle wychowani i chamscy, choć ciężko pracujący Polacy są większym zagrożeniem dla Brytyjczyków niż muzułmanie stawiający prawo szariatu ponad stanowionym prawem brytyjskim? To ciężko pracujący Polacy są większym socjalnym obciążeniem niż niepracujący muzułmanie, mówiący otwarcie, że socjal to należna im danina od niewiernych psów, jak nas nazywają za naszymi plecami? Ilu Polaków mordowało ludzi na brytyjskich ulicach w ostatniej dekadzie, a ilu muzułmanów mordowało?

    Ja rozumiem, że dla cywilizowanego Brytyjczyka taki polski prostaczek może stanowić pewien szok kulturowy. Ale tak na serio, agresywny muzułmanin to jednak znacznie większa przepaść kulturowa dla protestanta niż katolik. No i znacznie większe zagrożenie. I żeby nie było, nie chodzi mi o religie jako takie, raczej o zakreślane przez nie kręgi kulturowe.

    Zachodnia Europa faktycznie chwieje się pod naporem napływających barbarzyńców. Ale to nie Polacy są tymi barbarzyńcami, tylko mieszkańcy byłych kolonii brytyjskich, francuskich, niemieckich, holenderskich, hiszpańskich, portugalskich, itp.

  3. ” I, z wyjątkami oczywiście, powiedzmy sobie szczerze – nie posłaliśmy tam najlepszych.

    Moja subiektywna ocena jest następująca – Polacy, z którymi zetknąłem się w Anglii, nie należeli do kwiatu naszego społeczeństwa” :

    Oj ales pojechal, panie Magazynzapisz 😉

    Troche naiwna ta analiza jak na 2016, jakby wczesniej pan magazyn nie byl na Wyspach ?

    Koncowa teza jest watpliwa…ale ciekawa ! Wyslij to gdzies to prasy, Magazyn !
    Pisze serio. To jest dobre. Popraw i wyslij do wielu Redakcji. Naiwne ale ciekawe.

    A poza tym, kto Brexshit traktuje serio, ten kiep 😦 bo Brexshit to ustawka,
    kanalizacja populistycznej frustracji, a co z tym zrobia, hmm, moga POTEM legislacyjnie odwrocic kota ogonem i…nie budiet Brexita !

    A Polska ma jakies dlugi karmiczne wzgledem Wysp. I to karma bardzo mieszana.

    Ja wyjatki pozytywne spotkalem na brytyjskiej emigracji. Houk !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: