Marian Zdziechowski – „W obliczu końca” [1938]

adameve

„Uczucie religijne w nauce chrześcijańskiej moc swoją czer­piące powinno być poparte heroizmem czynów chrześcijańskich. Na polu tym walka jest trudna. Słusznie metropolita Szeptycki nazwał genialnym pomysł bolszewików wyrzucenia ze słownika wyrazu patriotyzm i zastąpienie go faszyzmem. Gdyby przeciw­ników swoich bolszewicy zwali patriotami, niewielu mieliby zwo­lenników, może nawet żadnego, natomiast zdobyli masy, zwa­liwszy wszystko złe na jakiś „faszyzm”, o którym one wyobraże­nia nie mają, i przeciw mitycznemu faszyzmowi poczęli je orga­nizować.”

„Najszlachetniejszym wykwitem literatury i życia duchowego w Niemczech wieku XVIII jest ideał humanistyczny, określony przez twórców jego słowami: „Die reine Menschlichkeit: „Bądź człowiekiem, bądź godnym swego miana, pielęgnuj w sobie, roz­wijaj, układaj w harmonijną całość wszystkie zasoby i dary, którymi obdarzyła cię Opatrzność”. Ideał ten znalazł wszechstronny dla siebie wyraz w twórczości Herdera. Herder też był wolnomularzem, zapisał się do loży jeszcze w Rydze, w pierwszych latach swego zawodu literackiego – i wraz z nim uczestniczyli w życiu lóż, jeśli nie wszyscy, to prawie wszyscy humaniści niemieccy.

O charakterze humanizmu Herdera tak pisał w połowie wieku zeszłego krytyk i patriota niemiecki Wolfgang Menzel: „Z ciepłym uczuciem wnikał Herder w głąb duszy każdego na­rodu i wydobywał z niej najwonniejsze kwiaty wszystkiego, co szlachetne i piękne. Z kwiatów tych uwijał on wieniec święty geniuszowi ludzkości i stawał się sam jej najgodniejszym kapłanem. Daleki od próżnej chęci budzenia jakiejś czci szczególnej dla narodu niemieckiego wśród obcych, zdobywał ją nieświadomie tym, że przez niego i w nim duch narodu jego dosięgał do wy­żyn najszlachetniejszego humanizmu”. I czy może być coś bardziej pociągającego i uroczego, niż ów Herderowski humanizm? Niestety, miał tę słabą stronę, że wbrew myśli i woli Herdera i tych, co z nim razem szli, przechodził w ne­gację duchowego pierwiastka w człowieku, zlewając się z filozofią, którą szerzyli też masoni, ale innego autoramentu, zapew­ne bardziej uświadomieni – Voltaire i encyklopedyści francuscy.

Zapomnieli bowiem humaniści niemieccy wieku XVIII, że człowiek nie jest sam sobie celem; celem człowieka – Bóg, który go stworzył. Tego Boga nosimy w sobie, ale sami bogami nie jesteśmy, Bóg mieszka w sercu człowieka, który go czci, prawo jego spełniając – ale zarazem przebywa w niebie jako Stwórca, Pan i Sędzia. Połączenie tych obu logicznie wykluczających się wy­obrażeń o Bogu jest rzeczą trudną, tragicznie trudną, dostępną tyl­ko wyjątkowym duchom, w wyjątkowych chwilach ich życia.”

„Liberalizm — czytamy w dziele Delassusa — nie jest herezją zwykłą. Słusznie został określony wyrazem herezjarchia, bo to herezja w jej najczystszej postaci, osobista herezja szatana, polegająca na tym, że stwo­rzenie przywłaszcza na swoją korzyść niezależność i wszech­władzę, które w wieczności należą tylko do Boga, w porządku zaś czasu do Jezusa Chrystusa. I właśnie tym liberalizm nowo­czesny wyróżnia się od wszystkiego, co go poprzedziło w zakre­sie buntu i grzechu. Liberalizm, to grzech bez żadnych orzeczeń, ostatni kres i najwyższy stopień grzechu; liberalizm wzywa czło­wieka grzechu do czynu, on toruje drogę Antychrystowi”.

„Ideał humanizmu jest na wskroś intelektualistyczny; zwraca się do rozumu, zatem pracy nad sobą nie wymaga – i albo trafia do przekonania, albo nie; raczej to ostatnie – bo normalnie, w porządku rzeczy, społeczeństwo stoi i stać powinno na tradycji, i przeto tam, gdzie humanistyczne ro­jenia znajdują podatny grunt dla siebie, stają się one pierwiastkiem rozkładu. Przyjęte mogą być i zabsorbowane przez takie tylko spo­łeczeństwa i narody, które w tym mają interes, które z tego mogą zysk ciągnąć przeciwko innym narodom, same zaś dostatecznie są skonsolidowane w sobie, aby nie obawiać się zgnilizny, idącej w ślad za rozluźnieniem węzłów, wiążących z Bogiem i przod­kami.”

„Z czcicieli Boga jedynego przeobrazili się w apostołów ateizmu teoretycznego i praktycznego. Ideę Boga utopili w idei postę­pu, który pojęli na wskroś materialistycznie, jako zrzucenie wię­zów religii i moralności i jako kolektywistyczną, znoszącą gra­nice państw i narodów organizację ludzkości. I religię postępu tego poczęli głosić. A było to nie tylko wewnętrzną w społeczeń­stwie ewolucją, która je powoli z wyżyn czci Boga żywego zepchnęła w chaos negacji, ale było także świadomą po­lityką. Rozumieli, że „dechrystianizując narody, oni je osła­biają duchowo, że nadwyrężając te wiązadła religijne i społeczne, które je w ciągu wieków łączyły i dzięki którym przetrwały do­tąd, oni sobie zapewniają opanowanie ich. Do tego zaś dążyli, bo wynieśli z ojczyzny świadomość mesjanistyczną, w której wy­chowali ich prorocy, i w mniemaniu swoim pozostali dotąd narodem wybranym, czyli ponad wszystkie narody wyniesionym”.

Więc „wpajając innym narodom materialistyczną religię postępu, rzucając je w pogoń za takim stanem i ustrojem, który będąc absurdem politycznym i społecznym, jak bolszewizm dzisiejszy, postawił je w konflikcie z logiką historii, wiedzieli, że przemienia narody te w kupę istot bez ideału, bez godności, istot zbestwionych, wobec których oni jedni stanęliby wówczas, jako ludzie, tj. jako naród mocno z przeszłością swoją związany, niezłomnie oparty o zasady, które człowieka od zwierzęcia wy­różniają. I bydlęta same mając przed sobą, nałożyliby na nie jarz­mo i oswoiliby z równą łatwością, z jaką my dziś oswajamy stwo­rzenia, zaludniające nasze podwórza folwarczne”

„To co się dziś na świecie dzieje – powiedział Bierdiajew – nie jest kryzysem hu­manizmu czyli wiary w człowieka, lecz kryzysem samego człowie­ka. O to chodzi, czy istota, do której należy przyszłość, nazywać się będzie nadal, tak jak dotychczas, człowiekiem. Jesteśmy świadka­mi procesu dehumanizacji we wszystkich sferach życia. Człowiek nie zechciał być obrazem i podobieństwem Boga i stał się obrazem i podobieństwem maszyny”.

„Teraz Rosja jest królestwem diabła. W końcu stycznia 1923 r. odbył się w klubie garnizonu Moskiewskiego sąd nad Panem Bogiem w obecności Trockiego i Łunaczarskiego. Po­nieważ podsądny nie zjawił się, więc zaocznie skazany został na śmierć. Świadkiem tego nieprawdopodobnego koszmaru był Nie­miec, który to opisał w Berliner Tageblatt. „Naród rosyjski – koń­czył – nie wybaczy tego poniewierania najświętszych jego uczuć. Przyjdzie chwila, w której powstanie on, niby słup ognisty w Biblii, i potężną ręką wymierzy czerwonej małpie policzek, od którego zadrży cała kula ziemska”.

„Prawdą – pisze Bierdiajew – której nie ukryje teraz żad­na zasłona, jest niemożliwość neutralności religijnej oraz bezreligijności; religii Boga żywego przeciwstawia się religia szatana, religii Chrystusa – religia Antychrysta”.

 



Kategorie:Źródła

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: