Wielki Piątek w dawnych księgach

giovannibellini_deadchristsupportedbytwoangels-detail

Bazyli Arciszewski – „Wykład historyczny i moralny świąt, obrzędów, zwyczajów kościoła katolickiego” [1852]

Mamy dziś w Kościele nabożeństwa następujące:

  1. Około godziny ósmej rano Duchowieństwo w ubiorze żałobnym po krótkiem czytaniu ze starego Testamentu, śpiewa albo czyta z Ewangelii Ś. Jana historyę męki Zbawiciela. Biorą się ubiory żałobne, bo od czasów apostolskich, wielki piątek jest dniem żałoby, duchownego smutku i pokuty za nasze grzechy które były przyczyną śmierci Chrystusa Pana: od najpierwszych wieków chrześciaństwa w ten dzień zawsze czytano mękę Zbawiciela.
  2. Modlitwy za wszystkich wiernych i niewiernych. Kapłan modli się za wiernych, za heretyków, Zydów i Pogan. Gdy tego dnia Chrystus Pan umarł za wszystkich ludzi, Kapłan prosi Najwyższego, aby dla zasług Zbawiciela, ludzi wszystkich oświecić, nad wszystkiemi zmiłować się raczył. Przed modlitwą powtarza się te słowa: Flectamus genua, to jest upadajmy na kolana, jest to upomnienie wiernych do pokory wnętrznej i zewnętrznej, która się Bogu podoba i należy. Te modlitwy są bardzo dawne, bo się znajdują w dawniejszych księgach zawierających obrzędy rzymskie, i wskazują, że zawsze Kościoł święty wszystkim ludziom wiernym i niewiernym życzy wszelkiego dobra, stara się o ich doczesne i wieczne szczęście. Tak postępując daje nam przykład miłości bliźnich. Nie możemy pochwalać, szacować błędów i grzechów: bo nie można miłować tego co Pan Bóg potępia: lecz samej osobie błądzącej lub grzesznej winniśmy chrześciańską miłość i pomoc.
  1. Uczczenie krzyża. Kapłan stojąc przy ołtarzu odkrywa krzyż który dotąd był zasłoniony krepą czarną, pokazując krzyż trzykroć śpiewa: Ecce lignum Crucis i t. d. Oto drzewo krzyża na którym zbawienie nasze wisiało, przychodźcie, oddajmy mu pokłon: potem niesie krzyż, kładzie na posadzkę, i zruciwszy obuwie i trzykroć przyklęknąwszy, całuje figurę Chrystusa; to samo potem czyni duchowieństwo i wierni. — Święty Paulinus pisarz piątego wieku znać daje, że ten obrzęd już wtenczas był powszechny w Kościele bożym. Kapłan i wierni, klękając przed krzyżem nie czczą drzewa z którego jest krzyż zrobiony, byłoby to pogańskie bałwochwalstwo ale oddają pokłon Chrystusowi Panu który na nim umarł. Przystępując do ucałowania krzyża, Kapłan zdejmuje z nóg obuwie: tak niegdyś z rozkazu boskiego uczynił Mojżesz, gdy przystępował do gorejącego krzaka z którego Pan Bóg do niego mówił. W czasie tego całego obrzędu wierni oddają cześć Zbawicielowi, przypominają sobie i rozważają jego dobroć, pobudzają się do żalu za grzechy, które były przyczyną śmierci Zbawiciela. W pierwszych wiekach Kościoła, dziś cały obrządek boski Kapłani boso odprawowali: Lanfranc w jedenastym wieku świadczy, że za jego czasów lud także boso w tym dniu na nabożeństwo przychodził.
  1. W dniu tym Mszy Ś. właściwie nie ma, bo przypominamy sobie śmierć Najwyższego Kapłana, i odprawowanie Mszy Ś. Kościoł boży poczyta za sprawę wesela, która się nie zgadza z żałobą Wielkiego Piątku. W tym dniu także Kommunia Święta tylko chorym się daje, bo dziś do obrzędów nic się nie przypuszcza coby radość znamienowało. W Kościołach wschodnich we wszystkie dni postu Mszy Świętej nie bywa; tylko Kapłan który służbę bożą odprawia, kommunikuje pod jedną osobą chleba poświęconego w niedzielę poprzedzającą. Odprawują się dziś niektóre obrzędy Mszy Świętej dla przypomnienia śmierci Zbawiciela. Używa się hostya w wielki czwartek poświęcona, i Kapłan kommunikuje pod jedną osobą chleba. Dziś hostyą podnosi jedną ręką przypominając wiernym że tylko sam pod jedną osobą kommunię Ś. przyjmuje, nie czyniąc żadnej ofiary.
  1. Przenajświętszy Sakrament przenasza się do grobu, na pamiątkę pogrzebu Chrystusa. Hymn Pange linqua i t. d. który się dziś śpiewa, ułożył Klaudian Mamert w piątym wieku.
  2. Po południu jest kazanie o męce Chrystusa Pana, abyśmy przypominali miłość Chrystusa Pana, i do wzajemnej miłości i do pokuty za grzechy nasze się pobudzili.

Nabożeństwo prywatne: 1. Dziś wierni przyczyniają sobie, jeśli można, surowości postu jako w dniu większej żałoby, surowszej pokuty. Dawniej tylko po zachodzie słońca jadano, i na chlebie i wodzie przestawać było potrzeba. 2. Przez ten dzień, zwłaszcza o trzeciej godzinie po południu, w chwili śmierci Zbawiciela, przystoi zbierać się koło grobu Pańskiego, naśladując Najświętszej Matki i innych świętych niewiast, które naprzód stały pod krzyżem, a potem siedziały przeciwko grobu. 3. Dziś zwłaszcza rozważajmy okoliczności męki i śmierci Zbawiciela, które nam dają tak wzniosłe myśli, tak zbawienne nauki. Byłoby wielkiem nadużyciem dziś stroić się, bawić, przechadzać się tylko, pod pozorem nawiedzania Kościołów.

 

Panowanie Augusta III i ówczesne obyczaje, w: Przyjaciel ludu rok 12, Nr 19 [1845]

Przez cały wielki post widzieć można było po wszystkich parafljalnych kościołach i klasztorach na mszą wielką i na nieszpory wchodzącą processyę kapników, na których czele jeden niósł krzyż z figurą Zbawiciela ukrzyżowanego, a kończyli processyą dwaj kapnicy, z laskami czarno malowanemi. Ci wszedłszy do kościoła parami, w dwóch rzędach klęknąwszy, wzdłuż kościoła rozciągnęli się krzyżem, kładąc się na ziemi, z dyscypliną w ręku. Ci kapnicy okryci byli worem z grubego płótna różnego koloru, szeroko zrobionym, otwór mającym na plecach, dla łatwiejszego obnażenia pleców za podniesieniem zasłony zakrywającej ten otwór, głowę nakrywali workiem kończatym u góry, z dziurami na oczy i prosto ust dla oddychania, z kołnierzem spadającym i przykrywającym ramiona. Ci kapnicy za uderzeniem laską na ziemię przez kapników kończących ich processyę, kładli się krzyżem na ziemię, wstawali, podnosili zasłonę z pleców, zaczynali się biczować i przestawali.

Jedni mieli dyscypliny rzemienne z przypiekanemi końcami, drudzy mieli druciane, a niektórzy mieli je z przyprawnemi metalowemi gwiazdeczkami na końcu, co ciało rwało; tak się zaś mocno biczowali, że blisko nich w ławkach siedzących lub klęczących krwią pluskali, na co było przykro i obmierzle patrzeć. W Wielki Piątek takaż processya z kapników, obchodziła stacye ze śpiewaniem o męce Pańskiej, biczując się przy każdej stacyi. Jednego z kapników ubierano w komżą i w kapę którą księża do processyi używają, na głowę jego kładziono welum od kielicha, a potem z ciernia uplecioną koronę. Ten kapnik miał wyobrażać naszego Zbawiciela noszącego krzyż na górę Kalwaryą, dlaczego z drzewa dosyć ciężkiego miał położony krzyż na ramieniu, z tym postępując krok za krokiem, przyklęka jednem kolanem, kapnik zaś unoszący koniec tego krzyża, łańcuchem przybitym do niego, bił weń mówiąc za każdem uderzeniem: „postępuj Jezu!” — Tegoż dnia po wszystkich kościołach w różne wzory, różnemi konceptami, ubierano groby Pańskie, co miało minę teatralnych reprezentacyj. Te groby od kościoła do kościoła chodził odwiedzać lud obojej płci, przez Wielką Sobotę aż do resurrekcyi, w czem mało było nabożeństwa, a romansów wiele.

 

Jozef Czesnikiewicz – „Listy do Marszałka” [1858]

Świętując bowiem po raz pierwszy w Stolicy, dowiedziałem się jak też to zastosował się kosmopolityzm do narodowych zwyczajów. Co ci też i opiszę, bo widzi Bóg warto, – a w rezultacie wywiąże się materja arcy-poważna do rozprawiania szerokiego.

Najpierwéj tedy poczynam od grobów. U nas na wsi zowie się to passją; tutaj passje odbywają się takim samym trybem przez cały post wielki po wszystkich kościołach. Ale w wielki Piątek znajdziesz w każdym przepyszną wystawę grobu Zbawiciela, przy tych grobach muzyki wzniosłe, a przy wchodzie kwestarki, panie zacne i pobożne zbierające składki pielgrzymów na instytuta dobroczynne. Publiczność Warszawska od lat dawnych nałogowo wędruje tłumnie od kościoła do kościoła, oglądać groby, kwestarki i samą siebie. Bywa tutaj i prawdziwa pobożność, wszelako próżność ludzka tłumniéjsza daleko, ciągnie łańcuchami nieskończonymi po wszystkich ulicach, do każdego zaglądając kościoła, niedbając o starą przypowieść: „co po psie w kościele, kiedy pacierza nie mówi?”

Szczęśliwy kto możny! do tac kwestarskich zbliża się i rzuca złoto, srebro, papiery, – fama wnet rozniesie wieść o datku hojniejszym. Ale żebyś ty Marszałku widział jak pycha, wstyd fałszywy i skąpstwo czmycha przed kwestarkami, żebyś ty widział jak puknięcie rubla o tacę wstrząsa febrą uciekającego przed datkiem – próżnego hołysza, który wstydzi się położyć wedle możności trojaka lub dziesięciogroszówkę dla nędzy, a przecież dla téj ostentacyjnéj pielgrzymki wydał rubla na eleganckie rękawiczki, – wtedy zabolałoby cię serce, że materjalizm gruby tak wyniszczył chrześciańską miłość i pokorę. Zapomniał człowiek pyszny ewangieliczną przypowieść o wdowim groszu, wszyscy chorują na panów, a wstyd człowiekowi być nie bogatym.

Z aktu religijnego zrobiono paradę, a ducha tak mało w przepysznym obrządku, przypominającym męczeństwo ofiary i poświęcenia! Z jaką że ja roskoszą patrzyłem na poczciwego szewca, na srebrną tacę rzucającego grosz zzieleniały od spoconéj pracą ręki, a potem na kolanach idącego do grobu Zbawiciela – całować rany święte! O wiaro czysta gdybyś ty wstąpiła do każdéj piersi, które przesunęły się przez świątynie, a każdy pielgrzym rzucił dla ubóstwa z pokorą grosz wdowi, byłyby trzy razy wyższe cyfry od tych składek, które zebrano w dnie grobów.

 

„Lud: jego zwyczaje, sposób zycia, mowa, podania, przysłowia, obrzedy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, Tom 7” [1874]

W każdy Wielki piątek o świtaniu, upatrując żeby tego nikt nie widział, idzie czarownica do stawu, myje wszystko naczynie i bierze konewkę wody do domu; tu myje krowom wymiona i cycki, odmawiając przytem swoje pacierze i formuły, a następnie kadzi bydlęta przestępem; wtedy doić ona będzie obficie nietylko krowy, lecz i roczne jałowice wcale jeszcze nie pobierane. Z tego mleka, które cebrami odmierzą, na gwałt robi ona masło, by diabła wówczas do niej w odwiedziny przychodzącego, miała czem sutem poczęstować. Obowiązaną także jest tegoż dnia odstawić diabłu pod krzak rokitowy masła całą gnojnicę i serów wóz drabiniasty. W tenże dzień wielkopiątkowy, o północy, wszyscy czarownicy, tak męzkiego jak i żeńskiego rodzaju, idą na rozstajne drogi rozebrani do naga; tu do góry nogami zaczepieni na drzewach, rozmawiają z diabłami.

 

Kazimierz Władysław Wójcicki – „Obrazy starodawne. (Alte Bilder) , Tom 1” [1843]

W Warszawie do 1800 roku był zwyczaj że żaki w Wielki Piątek ubierali w stare suknie posążek który Judaszem nazywali w kieszenie jego kładli Worek z kawałkami szkła potłuczonego jakoby 32 srebrników, za które przedał Chrystusa. Tak przystrojonego oprowadzali po ulicach miasta, po czém wciągali na wieżę kościoła Panny Maryi na Nowym Mieście, i z téj on posąg z okrzykami zrzucali, zrzuconego za przyprawne włosy targali, i w Wiśle topili.

 

Łukasz Gołębiowski – „Lud Polski, jego zwyczaje, zabobony” [1830]

W wielki piątek albo w wielką sobotę przedtem dworska przy małych dworach drużyna, uwiązawszy śledzia na długim powrozie, do którego cienką nicią był przyczepiony, wieszała na suchej wierzbie, albo innem drzewie nad drogą, karząc go, że przez 7 niedziel morzył ich żołądki. Żur wynosili równie z kuchni, jako już niepotrzebny; było to sidłem dla jakiego prostaka. Namówili go, ażeby garnek z żurem w kawałku sieci wziął na plecy i niósł go tak, albo na głowie trzymając, et qviden do pogrzebu. Za nim frant szedł z rydlem, jako mający dół kopać, w którym żur pochowają, gdy się wyprowadzili z kuchni na dziedziniec z orszakiem niemałym, ów co szedł z rydlem, uderzył w garnek, a żur oblał niosącego i sprawił radość powszechną i śmiech długotrwały.

 

 

 

 



Kategorie:Historia, Źródła

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: