Leon Zienkowicz – O Rozumie Stanu [1862]

wrzesinski3

Jeden z łaskawych słuchaczy zapytuje mnie, co rozumiem przez Rozum Stanu? Odpowiadam.

Rozum Stanu jest to rozum ten, za którego sprawą państwa się tworzą, utrzymują, rosną i kwitną; w braku zaś którego upadają, rozkładają się i nikną, a z powrotem którego powstają z upadku, i na nowo się wznoszą, utrzymują i kwitną.

Tacyt, najznakomitszy z dziejopisarzy rzymskiego narodu, którego żaden inny w mądrości stanu nie przewyższył, nazywa to tajemnicami państwa, Arcana Imperii. Wyrażając się zaś w podobny sposób, Tacyt nie był wcale mistykiem, owszem człowiekiem bardzo jasno rzeczy widzącym, bystrego sądu; uwydatniającym praktyczną mądrość swojego narodu.

Innemi wyrazy: Rozum Stanu jest to najzupełniej toż samo, co konieczność, co zbawienie narodowe, państwowe, publiczne, co salut public. Jest pewne uprzedzenie, częścią uzasadnione, przeciw wszystkiemu co się dzieje po zagranicami prawowitości; tymczasem dzieje narodów najoczywistszym dowodem, iż bywają konieczności, których sprawiedliwość potępić nie może, chociaż im nie przyznaje czasem prawowitości. Jak konspiracja, rewolucja, powstanie i barykady, tak podobnież konieczność, nakazana rozumem, miewa swoje usprawiedliwienie. Złe to jest, złe atoli nieuniknione, konieczne. Żeby sprawiedliwość mogła istotnie zapanować na świecie, toby niezawodnie Rozum Stanu był nonsensem. Ale dopóki świat jest taki, jakim jest, czyli tak się rządzi, jak się dziś rządzi, wolno zaprawdę społeczeństwom i pojedynczym ludziom, szukać sposobów do wyjścia z tego stanu niesprawiedliwego.

A teraz, na czem polega Rozum Stanu? Na umiejętności korzystania z wypadków, czy to w skutek zwycięztw na placu bojów, czy też przyjaznego położenia wobec dyplomacji, a do czego potrzeba przede wszystkiem znajomości stosunków czasowych: obcych i własnych.

Jenerałowi często nie idzie o nic więcej jak o sławę, o zwycięztwo, o wygranie bitwy; człowiek stanu zawsze i wszędzie obowiązanym jest korzystać ze zwycięztwa, czyli wszystkie owoce zwycięztwa, a nawet zawody na jak największą korzyść państwa obrócić, czyli państwo tworzyć, stawić i utrzymać. Pułascy, Kościuszko, Dąbrowski, Chłopicki, Dwernicki, Skrzynecki; Bem w Siedmiogrodzie, Mierosławski w Poznańskiem, Wysocki w Węgrzech, mniejsze albo większe odnosili zwycięztwa; nie stawili jednak państwa, byli wyłącznie ludźmi wojny: kiedy Mazzini, Garibaldi, Cavour, acz po długiem i bardzo długiem odrętwieniu narodu swego, pokazali się ludźmi Stanu.

Polska miała ludzi podobnych, i że był Rozum Stanu w Polsce, jest dowodem wielkość jej w przeszłości.

Był zaiste Rozum Stanu w Polsce, i wielki! kiedy Mieczysław poganin, przyjmował wiarę chrześciańską, żeby się obronić od wojen z chrześciaństwem.

Był Rozum Stanu w Polsce, i wielki! kiedy cesarz niemiecki zjeżdżał do Gniezna, ażeby tam być świadkiem jak król polski zawdzicje koronę.

Był Rozum w Polsce, kiedy Polska biła słupy w Dnieprze i Sali.

I kiedy Wacława Czeskiego zawzywała na króla.

I kiedy Łokietek łączył w jedno państwo rozdzielone ziemie.

I kiedy Kazimierz z Wiślicy nadawał Polsce statut, jakim podówczas żadne z państw europejskich poszczycić się nie mogło.

I był Rozum Stanu w Polsce, kiedy Polska w zamian za Litwę dawała Litwinowi Jagielle za małżonkę polską-Jadwigę.

I kiedy ten Jagiełło bił Krzyżaków, że o nich odtąd pamięć pozostała ledwo.

I był Rozum Stanu w Polsce, kiedy po całej Europie zdroje krwi przelewano za wyznania, a Polska najgościnniej przyjmowała prześladowanych.

I kiedy Zygmunt August z rynku Lubelskiego ogłaszał wieczne połączenie Litwy z Koroną, z któremi Ruś podobnym połączyła się węzłem.

I był Rozum w Polsce, kiedy Zamojski Arcyksięcia Austrjackiego, a Żółkiewski carów Moskiewskich, stawił jako jeńców, przed stanami Rzeczypospolitej Polskiej.

I kiedy Sobieski bronił nie tylko Austrji, lecz całego chrześciaństwa pod Wiedniem przeciw barbarzyństwu azjatyckiemu, za co Polsce Austrja odpłaciła niewdzięcznością.

I był Rozum jeszcze, kiedy Polska stanowiła Ustawę 3. maja, aczkolwiek błądziłby wielce, ktoby ją za dostateczną na dzisiejsze czasy uważał.

Był więc Rozum Stanu w Polsce.

Lecz zabrakło tego rozumu, kiedy Polska z Sasami wprowadzała do kraju swego zwyczaje, obyczaje i nałogi niemieckie. I kiedy wyprawiała posła do carycy moskiewskiej po koronę dla kraju, na którą posłaniec wolał sam u wszetecznicy zasłużyć. I zabrakło rozumu, kiedy szlachta najprzód zajeżdżając się i rozbijając sama, doczekała się nareszcie najazdu i rozboju obcego i rozszarpania ze szczętem państwa, przez dziesięć przeszło wieków świetnego i wielkiego.

Od swojego upadku Polska dawała i daje niezaprzeczone dowody poświęcenia i męztwa, zdolności nawet wojennych. Świat cały brzmi odgłosem równie męztwa, jak męczeństwa polskiego. Polak, a wojak! męczennik i tułacz, stały się wyrazami prawie jednoznacznemi. Od tego jednak czasu nieszczęsnego, snać Polsce zabrakło już najrzeczywiściej rozumu stanu, kiedy dotąd, pomimo męczeństw, poświęcenia i męztwa, nie zdołała wznieść się na stanowisko należne jej wpośród państw europejskich.

Że Polakom jednakże i w ostatnich czasach nie odmówił Bóg politycznych zdolności, dowodem tylu z pomiędzy nich, których rozumem posługiwały się różne inne państwa. Dowodem Czartoryski minister dworu Petersburgskiego, a zanim Matusewicz, Grabowski, Turkuł, Rzewuski, Radziwiłł i wielka mnogość podobnych. Dowodem Zaleski i Gołuchowski ministrowie i gubernatorowie Austrjaccy. Dowodem Sułkowski i Raczyński namiestnikowie i ambasadorowie pruscy.

To zła strona obrazu. A teraz dobra. Wszakże Polak prezydował na konferencjach Europy w Paryżu po wojnie Krymskiej. Wszakże Lubomirski przewodniczył sejmowi Sławiańskiemu w Pradze, a Smolka rewolucyjnym sejmom Austrjackim.

Wszakże i w tej chwili na sejmie berlińskim mamy Niegoleskich, Cieszkowskich i Libeltów.

A jeżeli do Emigracji się odniesiemy, to czyżby z pism, rozsypanych po tysiącznych łamach piśmiennictwa emigracyjnego, nie stworzyłby najpoważniejszego i najrozumniejszego traktatu politycznego? Czyż Lelewel porównywając konstytucje polskie, albo pisząc swój traktat o koronie i królewskości w Polsce, nie okazał pojęcia potrzeb stanu? Czyż Mochnacki nie złożył dowodu najwyższego o Rozumie Stanu, kiedy w chwili wybuchu listopadowego przestrzegał naród o zdradzie, którą mu rząd z dyktatorem gotował; albo kiedy zapowiadał Europie niebezpieczeństwo, jakie jej zagraża ze strony Moskwy na Wschodzie, i drukował swój artykuł: O polityce wschodnio – południowej gabinetu petersburskiego? Europa nie wierzyła tym proroczym przepowiedniom tułacza polskiego; a dzisiaj któż nie wie, że jego widzenia do joty się spełniły.

Czyż Mickiewicz nie zostawił dziwnie głębokich w myśli, a zarówno pięknych i szczytnych w stylu ksiąg narodu i pielgrzymstwa polskiego, a które natchnęły Lamenego w jego: Słowach wieszczych i księgach ludu?

Czyż Alcyato, w książce o Rozumie Stanu, nie złożył dowodów głębokiej także znajomości i umiejętności politycznej?

I czyż nareszcie w ostatnich czasach, a raczej już temu lat około 10, współbrat i spółtułacz Chojecki, w przedmowie do powieści Alkhadar, nie rzucił przepowiedni, która również jak przepowiednie Mochnackiego, zrazu niedowierzane, także się w następstwie co do głoski ziściły?

«Mam więcej niż wiarę, powiada Chojecki, mam przekonanie, oparte na historycznych koniecznościach, na oczywistych symptomach teraźniejszego stanu zdrowia Europy, że szybkiemi kroki zbliża się epoka przewrotu stosunków politycznych, narodowych i społecznych.

«Ostatnie wstrząśnienia ukrzepiły na pozór stary świat; chwilowe to podparcie! Zamiast części, cały zrąb podciągnęło pod nieochybność ogólnego przerodzenia. Ani w nieomylność Papieża, ani w świętość pomazanych królów, ani w doskonałość parlamentarnych i konstytucyjnych teorji nikt już dziś nie wierzy. Porządek wspiera się na materjalnej przemocy, bynajmniej zaś na zasadach, zakorzenionych w sumieniu.

«Przypuściwszy, że wszystkie wojska regularne zasnęłyby na 24 godzin, a za przebudzeniem się żaden żołnierz nie trafiłby do swoich koszar, i długiego potrzebowałby namysłu zanim by uwierzył przed kim odtąd ma prezentować broń.

«Sprawa tak upornie podtrzymywana przez święte przymierze, sprawa obecnego szyku i ładu, ostatecznie już jest przegraną w pojęciach i w umyśle ogółu. Historja wykona wyrok, ale porę ku temu wybierze nie gwoli niecierpliwościom ludzkim, jedno stosownie do nieugiętych swoich praw. Krótko mówiąc: nadchodzi chwila wzajemnego obrachunku, ogólnej likwidacji. Wartości zużyte, porządki strupieszałe; państwa świecące próchnem najprzód legną. Żywioły drgające potęgą żywotnych sił, pierwsze wybłysną na jaw rzeczywistego, samodzielnego bytu.

«Ofiarą wróżbitną, w której wnętrznościach społeczeństwo poszuka rozgmatwania zaczepionych dopiero, ale nie rozplątanych zagadek bytu — będzie Austrja.

«Państwami, które pod wszelkiemi względy najwięcej jednoczą praw do Zmartwychwstania, będą Włochy i Polska.

«O Moskwie nie mówię; ta byle rdzennie a niepowrotnie pozbyła się szajki stanowiącej jej rząd, i żywiołów z jakich tworzą się rządy dzisiejszemu jej podobne; Moskwa stanie na równi z drugiemi. W Moskwie jest lud moskiewski. A każdy lud ma równe prawo do swobody i do życia.

«O ludzie austrjackim nikt nie słyszał. Niemcy nawet do niego się nie przyznają. O rządzie austrjackim każdy za wiele słyszał i słyszy, ale piekło tylko może do niego się przyznać.

«Obrachunek więc starych zaległości nastąpi — i wielka księga nowego żywota rozpoczętą zostanie.

«Każdy atoli bilans składa się z dwóch kolumn, z biernej i czynnej. Pierwsza, obejmuje wydatki, straty, fałszywe zapatrzenia, zwichnięte przedsięwzięcia, zmarnowane siły, wyszczególnienia zarodów rozkładu i przyczyn upadku; druga przedstawia zyskane skarby, oszczędzone zapasy, spis potęg do samoistnego bytu i do energicznych dzieł na przyszłość.

«Wypełnienie powyższych rubryk, w obecnej chwili, pociągnęłoby za sobą znakomitą korzyść. Zadanie atoli jest niesłychanie trudnem, gwoli wielostronności, formie i rozmiarom przedmiotu. Trzy względy: pierwszy na wykształcenie polityczne, drugi na stanowisko umysłowe, trzeci a najważniejszy na ton treści ducha, czyli na jakość pojedyńczych charakterów wyrabiających się w prywatnem życiu, prą się do ścisłego i dokładnego rozbioru. Tym tylko sposobem ogólny stan narodu, schwytany na gorącej teraźniejszości, odkryłby dodatne i ujemne, bierne i czynne strony swojego bytu.

«Obszerna a filozoficzna historja, studja ekonomiczne nad materjalnym rozwojem kraju, głębokie badania nad stosunkami składających go kast, dzieje piśmiennictwa w których bibljografja posłużyłaby jedynie do ułożenia ostatnich kart rejestru, oto ramy, jakie należałoby zapełnić dla godnego odpowiedzenia zamierzonemu celowi.»

Zanim kto inny podźwignie świat ten cały: faktów, pojęć, uwag, wywodów, spostrzeżeń i wniosków, sądząc, iż nie od rzeczy będzie część chociaż zasłony uchylić, obaczmy, jak od siebie autor Alkhadara, podejmuje część tego trudu.

«Wiedza, wyobraźnia i natchnienia, słowa są jego, nieszczęsnem w nas zanurtowały korytem. Dla piersi, spragnionej powietrza, nadziei przeświadczenia o nieśmiertelności narodu, nie -było czem odetchnąć.

«Pisarze poważni, głębocy badacze, jeden tylko cel założyli byli swym trudom: przeszłość. Lekka kohorta fantazji, w gawędach, w powieściach, w ulotnych utworach, upornie stawała plecami do przyszłości, jak gdyby samowolnie zrzekała się wszystkich do niej praw.

«Wprawdzie, w innych krajach pracowano nad starożytnościami , nad historją, badano i zgłębiano zewsząd przeszłość, ale kierunek ten nie roznamiętniał wyłącznie umysłów; porównywając go nawet z resztą objawów myśli, występował w szczupłym stosunku do całej masy prac. U nas przeciwnie, wszystko w siebie chłonął.

«Szranki polskiego piśmiennictwa przedstawiały bolesny widok publicznej sprzedaży upadłości, po ś. p. Ojczyźnie. Wytrząsano na biały dzień pozostałości.

«Przesławny języki wołali filozofowie, język do wzięcia, do nabycia — za darmo!… Nikt nic nie daje?

«Oto obszerny lamus, przyzywali kronikarze, pełen pargaminowych zwojów, traktatów, sojuszów, dyplomów, przywilejów, paktów, dokumentów, i tak dalej i dalej.

«Oto miecz zardzewiały w pochwie po Zygmuncie Szwedzkim, dyscyplina jezuicka po Janie Kazimierzu, kielich trzygarncony po Sasach, berło po Poniatowskim, prawdziwe berło, chociaż niepodobne do berła… I znowu i tak dalej i dalej.

«Smutne pamiątki, i chmura bolesnych wspomnień, długo ciążyłyby na czołach, gdyby szczęściem nie wynaleziono klucza do weselszych skrzyń.

«Wybuch 1848. roku nagle wyjaśnił widnokrąg, rozpędził chmury mistycyzmu, utopji, mylistych społecznych teorji, romantycznego kronikarstwa, jakie w gęstych całunach wisiały nad pojęciami badaczów. Zdrowe piersi domagały się powietrza i wyraźnego głosu. Historja z epoki rozbiorowej, krytycznej, przerzucała się od razu w perjod organiczny. Najważniejsze zagadki, żywotne dla losów społeczeństwa, konieczne do rozwiązania, stanęły upornie, powołując do wszelkiego nad niemi rodzaju pracy. Troskliwy zapał ogółu, z pośpiechem odpowiedział na wezwanie. W Polsce, zwłaszcza w części rozciągniętej pod jarzmem Moskali, gwałtowne nowe wypadki więcej obudziły ciekawości niż żądzy spółuczestnictwa w powszechnym umysłowym ruchu: gdyż co się tyczy gotowości do boju za swobodę, nie ma wątpienia, że w razie pomyślnego obrotu rewolucyjnych dążeń na Zachodzie i Królestwo, i Litwa, i Ukraina, byłyby godnie zawtórowały chórowi wojennych okrzyków.

«Na nieszczęście, samo rozwinięcie powstańczej chorągwi, jak niegdyś tak i wtedy, nie wystarczyło; nie tylko oręż domaga się hartu, ale i myśl.

«Wprawdzie można rzec na obronę, że w innych krajach wolność słowa żywego i pisanego otworzyła upusty, jakie w większej części Polski, tamy moskiewskiej i niemieckiej niewoli szczelnie hamowały w łożysku; ale skąd inąd niepodobna zaprzeczyć, że wszelki ruch rzeczywisty, prawdziwy, głęboki, ma swoje niepogwałcone prawa do bytu, i taką konieczność jakiegokolwiek objawu, że choćby mu narzucano posetne kajdany, jeszcze niemi potrząśnie i szczękiem da o sobie świadectwo…»

Niezawodne to i nieuniknione proroctwo, któremu, spodziewać się już można, blizka przyszłość da jawne zatwierdzenie. Trzeba tylko, ażeby ludzkość w swoim naprzód pochodzie nie zatrzymywała się na chwilę; ażeby szła ciągle, wytrwale, niezłomnie, ażeby się ciągle wzajemnie objaśniała, nauczała, rozwijała, kształciła.

Kochaj bliźniego jako siebie samego! wyrzekł założyciel i prawodawca nowego zakonu. W tych kilku słowach wszystko się zawiera — cały kodeks dzisiejszego społeczeństwa, a raczej kodeks, do którego społeczeństwo dzisiejsze dąży. I w istocie, gdyby każdy z nas kochał, ale szczerze jak powinien, bliźniego, wtedy niesprawiedliwość opuściłaby ziemię; pokój, swoboda i bezpieczeństwo zapanowałyby wszędzie, i nikt nie myślałby o obronie, nie mając przeciw komu się bronić. Na nieszczęście inaczej się dzieje. W stosunkach ludzi i narodów, mniej dzisiaj wprawdzie jak to było za dawniejszych czasów, ale wiele, zbyt wiele jeszcze przebija się nienawiści, pogardy, żądzy przewodzenia, znaczenia, i co za tem idzie: ucisku, raczej ciemięztwa braci. Ludzkość jest jeszcze w fałszywem położeniu, lubo coraz wybitniej, jawniej, śmielej i powszechniej dąży do sprawiedliwszych, czystszych, świętszych celów, i usiłuje pozbyć się zarodów prowadzących do rozdziału i walki.

Najzaślepieńszym i najzaciętszym z tych zarodów jest nierówność. Z niej wypływają wszystkie cierpienia, walki wszystkie, które od tylu wieków krwawią łono ludzkości i dręczą ją bez przerwy. Pozbyć się tej plagi jest celem dzisiejszego społeczeństwa, czyli przedmiotem wszelkiej uczciwej polityki dzisiejszej. Zachodzi tu pytanie: czyli, ażeby dojść do tego celu, wzgląd na początek i formę rządu, jest rzeczą obojętną lub czyli też przeciwnie, wzgląd ten jest właściwym i nieuniknionym warunkiem.

Owoż, każda władza, jakikolwiek jej początek, kształt, forma i treść—jest usprawiedliwioną, prawą, prawowitą (Ugitime), jeżeli broni słabego przeciw mocnemu; jeżeli zapewnia kształcenie się i wolność używania swych zdolności porówno dla wszystkich; jeżeli zapewnia każdemu pracę, za którą idzie potęga i pomyślność osobista wszystkich członków społeczeństwa; jeżeli każdemu pracującemu zaręcza i wydziela stosunkową korzyść z owoców jego pracy; jeżeli, treszcząc słowa, zmierza prosto i rzeczywiście do polepszenia fizycznego i umysłowego człowieka pojedyńczego, a przez człowieka do szczęścia całego społeczeństwa.

W istocie kwestja formy rządu, uważając ją oderwanie, nie ma znaczenia, dopóki nie wynika z objawienia szczerego i niewątpliwego woli ogólnej. Lud, jako wszechwładca, ma prawo postanowić, wybrać, czyli sobie nadać rząd taki, jaki mu się podoba; w czem, jak w wielu innych rzeczach, Polska wszystkie najmędrsze i najoświeceńsze państwa wyprzedzała; lecz uważając stosunkowo, to jest względnie do obecnego stanu społeczeństwa, kwestję tę z innego stanowiska rozpatrzyć należy. (…)

Trzeba abyśmy sobie powiedzieli raz, a powiedzieli stanowczo, otwarcie i głośno: «Albo jesteśmy umarłym narodem, i wszystkie poruszenia nasze są tylko galwanicznem drganiem trupa, a wtedy o niczem już ani pomyśleć nie warto, bo przyszłość nie dla nas, ani my dla niej — albo też żyjem ciągle życiem wewnętrznem, jak żar przysuty popiołem, lecz mogący się rozpłomienić za lada przeciągiem powietrza.

Dosyć spojrzeć na olbrzymie rozwijanie się myśli, na polot jej i dążność, na świętą krew świeżo rozlaną wyznawców narodowej wolności i wiary, zwilżającą prochy dawniejszych męczenników, na bezwarunkowe poświęcenie się obecne całego prawie narodu, aby uznać z niczem niezaprzeczoną pewnością wewnętrzne w nas życie — życie z dniem każdym szersze, silniejsze, potężniejsze.

Bo zkądże, po zawodach tylu ruch, ten polot, to poświęcenie, dotąd niewidziane i niesłychane? Zkąd ta bezwzględna a powszechna żądza wyjścia z obecnego, poniżającego i dręczącego stanu? i właśnie najsilniejsza u wielu z ludzi tych, którzy widzą i wiedzą z góry materjalne straty? Oto ztąd, że skonała forma bytu, ale nie byt, ale życie! Życie to, upadkiem politycznym cofnięte w moralne wnętrze, skupione samo w sobie, musiało jak para wywrzeć się na zewnątrz. Owoce zaś działania tego, trud sprzysiężeń, strumienie krwi męczeńskiej, spływające na powrót w łono narodu, podsycały w nim wewnętrzną, żywotną siłę. Jest to ciągłe, wzajemne działanie i oddziaływanie przyczyn i skutków, moralne i fizyczne, które póty trwać musi, póki tłumiona, a tem samem potęgująca się coraz bardziej sprężystość wewnętrznego życia, nie pokruszy wszelkich krępujących ją zawad, objawiając się w zewnętrznej formie, czyli w odrodzonym bycie politycznym.

Jako żeglarz po stracie statku, falą morską na brzeg wyrzucon, otwiera oczy, a czując się żywym przecie jeszcze, wdzięczen opatrzności, nie baczy na to co stracił i z ufnością w przyszłość pogląda — tak i my, uczuwszy się przecie jeszcze żywymi, podziękujmy najprzód Bogu, i śmiało w przyszłość spojrzyjmy.

Tak jest! z ufnością a śmiało w przyszłość! Lecz ta przyszłość — ty to musisz przedewszystkiem wiedzieć, ty, czynu, poświęcenia, nauki żądająca młodzieży, iż przyszłość ta nie może się bez przeszłości rozwinąć, i że przeto powinna niezbędnie opierać się na niej. Cobyś ty powiedziała, o polska młodzieży, o tym zarozumialcu czy zaślepieńcu któryby nie zważając, że już świat daleko w zastosowaniu pary, gazu lub elektryczności postąpił, sobie rzekł: «Wszystko to głupstwo! Nie wierzę żeby na tej drodze świat coś już odkrył, i zrobił!» i sam na swoją rękę, zaczął na nowo robotę, robotę o której już i wróble na dachach wiedzą. Życie nasze nie jest i nie będzie nowem życiem, ale nowem snuciem, udoskonaleniem dawnego; bo żywot wszelkiego społecznego ciała, jest wzrastaniem i dojrzewaniem myśli, która tę zawiązała społeczność. Tę prawdę zasadniczą miejmy na uwadze przy każdym naszym politycznym ruchu, za każdym na tej drodze naprzód krokiem; inaczej, przy najlepszych chęciach i przy sumieniu nawet, staniemy się samobójcami własnej przyszłości.



Kategorie:Historia, Źródła

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: