Tadeusz Peiper – „Iwaszkiewicz idiota” [1923]

jaroslaw_iwaszkiewicz_anna_iwaszkiewicz

Kiedy w r. 1921, po powrocie z zagranicy, przyjechałem po raz pierwszy do Warszawy i informowałem się co do tamtejszych kół artystycznych, określono mi p. Jarosława Iwaszkiewicza jednym krótkim słowem: „idiota”. Brałem to wówczas za jedno z tych tak częstych w świecie artystów powiedzeń, o których cyrkulację troszczy się opiekuńczo wrogostwo i zawiść. Kiedy później miałem sposobność poznać p. Iwaszkiewicza osobiście, uległem szczególnemu urokowi jego postaci. Jego kubistycznie uformowana głowa; jego eunuchowy głos, szczera linijność jego ruchów przy nierozumianej wówczas przeze mnie zygzakowatości słów, czyniły wrażenie jakiejś uczciwej nieporadności, która nastrajała mnie do niego życzliwie, a nawet serdecznie. Odtąd przy każdej sposobności występowałem w jego obronie i zwalczałem owo jednosłowne określenie, które do niego z uporem stosowano. Zwalczałem je ze skutkiem.

Kiedy przyjechałem do Warszawy po raz drugi, nie nazywano już p. Iwaszkiewicza idiotą. Mówiono o nim już inaczej, zgoła inaczej. Mówiono o nim: „tuman” lub powtarzano powiedzenie najdowcipniejszego ze Skamandrytów: „Iwaszkiewicz ma Londyn w głowie”. Ale i te dwa określenia wydają mi się niesłuszne, już choćby ze względu na ich sumaryczność.

Kim jest Jarosław Iwaszkiewicz, o tym mówi w sposób jasny i precyzyjny felieton, który napisał o „Zwrotnicy”. Takie to biedniutkie, takie nieporadne, tak strasznie niemrawe. Bełkot, bełkot, nie felieton. Sądzicie prawdopodobnie, że pan Iwaszkiewicz zjechał nasze czasopismo. Mylicie się. Pan Iwaszkiewicz przyznał „Zwrotnicy” wiele zalet. A jednak mniej byliśmy ciekawi jego pochwał, niż jego zarzutów. Jest on pierwszym z młodych literatów, który pisał obszernie o „Zwrotnicy”. Można było przypuszczać, że jako ten, który niedawno jeszcze był celem zatrutych strzał krytyki, potrafi on mówić w sposób rycerski nawet o piśmie, którego stanowisku jest obcym lub wrogim, i że wobec tego zarzuty jego będą miały przynajmniej walor szczerego młodego wyznania.

Tymczasem… Zamiast rycerskości – chamstwo; zamiast szczerości – nieuczciwe załatwianie porachunków osobistych. W sumie: co zarzut, to hańbiące samookreślenie. A w miejscach w których, pan I. przybiera pozy arbitra – komizm. Ten sam komizm, który budzą kilkuletni chłopcy z ekranów kinowych ubrani we fraki i cylindry. Pozę mierniczego wartości przybiera tu kto? Iwaszkiewicz! Iwaszkiewicz – to zero o idealnej próżni, które źle poinformowana opinia wypełniła echami rozgłosu zapracowanego przez Tuwima, Lechonia, Wierzyńskiego i Słonimskiego. Iwaszkiewicz który w każdym kraju o niesfałszowanym systemie miar mierzony byłby milimetrem. Iwaszkiewicz – po którym za kilka lat pozostanie tylko wspomnienie tych słów, którymi go tutaj zaszczyciłem.

 

Źródło: Cyfrowa Biblioteka Narodowa Polonia, „Zwrotnica”, 4/1923

Fot.: Fotografia ślubna Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów, 1922, źródło: Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku



Kategorie:Artykuły, Źródła

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: