Marian Hemar – „Pisarz w raju” [1953]

hemar

 

Wiem i przyznam na wstępie
że w niesłychanym tempie

Kraj się dziś przeobraża
W istny raj dla pisarza.

Gdy się tak myślą rozpędzasz,
Pisarz przed wojną – nędzarz.

***

Iwaszkiewicz wprost żebrał,
Bo od Lilpopa nie brał.

Tuwim brał gdzie się dało,
Ale zawsze za mało.

Krzywicka, jak słyszałem,
Musiała dorabiać ciałem.

Chociaż niektórych zdaniem,
Dorabiała pisaniem.

Z dnia na dzień, nikt u Goetla
Nie widział bankocetla.

Słonimski skromny plonik
Zbierał z brydżowych kronik:

Co wygrał – to porywał.
Co przegrał – zapisywał.

Nowakowski się zwijał,
parę centów Dobijał.

W publicznej tajemnicy
Wańkowicz żył z cukrzycy

A Józef Wittlin – z soli
I z tego, że go boli.

Kuncewiczowna jedna
Nie była całkiem biedna.

Wiązała koniec z końcem,
Bo mąż był warszawskim gońcem.

Ponury, ach ponury
Był los literatury.

***

Na szczęście, za Bieruta
Skończyła się ta pokuta.

Za Minca i za Bermana
Jakaż na lepsze zmiana!

Dziś w Polsce człowiek pióra
B. poważna figura.

Wśród ideowych metres
Prym wiedzie femme de lettres.

Człowiek prozy czy rymu –
Bieniamincek reżymu.

Syty i dopieszczony,
Kasowo uświadomiony,

Mieszka w alei Szucha,
Reżym na niego chucha

I ciepłą ręką głaska
Rumianego grubaska.

Nie-reżymowych pisarzy
Nikt w kraju nie zauważy.

Lecz z reżymowym lokajkiem
Obchodzą się jak z jajkiem.

Dla niego są co środy
Literackie nagrody.

Krytyka putramentalna
Jest dla niego pochwalna.

A te nakłady, tantiemy!
Aż my tu zieleniejemy,

Patrząc, jak znakomicie
Ma ułatwione życie.

***

Pytanie: co musi robić
By do tej rangi dobić

I znaleźć się na czele?
Odpowiedź: nie tak wiele.

Nie potrzeba nikomu
Talentu ani dyplomu

Nie trzeba szkół, ni matur,
Do tego exequatur.

Teraz u politruka
Najważniejsza nauka,

Pierwsze pisarza zadanie:
Publiczne pakajanje.

Kto się najlepiej pokaja,
Będzie za samuraja.

Kto sam siebie opluje,
Od razu awansuje.

Kto siebie sam obsmarka,
Wychodzi na Bekwarka.

Co sam szanował za młodu,
Teraz wystawi do smrodu.

Co, kiedyś wielbił, musi
Wykpić w publicznej dyskusi.

Tzw. „prawa człowieka” –
Nu, wlezie pod stół, odszczeka.

Do twarzy mu w tej roli,
Jako pisarz – Podstoli.

Przed wojną wierzył w Wellsa,
Dziś wierzy tylko w Engelsa.

Przed wojną wielbił Gide’a,
Dziś wie że Gide ohyda.

Przed wojną ubóstwiał Prousta,
Dziś Prousta nie weźmie w usta.

Czytał Szaloma Asza –
Publicznie za to przeprasza,

Odtąd już będzie czytał
Stary Testament – „Kapitał”,

A jego Nowy Testament –
To co pisze Putrament.

***

W sądach o literaturze
Postępy też zrobił duże,

Wyjaśnia ludziom że „Farys”
Zawiera marksizmu zarys.

W poemacie „Grażyna” –
Dialektyka Lenina.

A znowuż treścią „Lalki”
Jest problem klasowej walki.

Jasne że panna Łęcka –
Zgnilizna inteligencka.

Stary Mincel – tyrański
Burżuj drobnomieszczański.

Wokulski, oczywista –
Handlarz bronią. Faszysta.

Natomiast subiekt Rzecki –
Stachanowiec radziecki.

***

Gdy napisze w tym sensie,
Lud się w zachwytu trzęsie.

Już, znaczy, zdał egzamin.
Już on pisarski bramin.

Od razu w Belwederze
Order w nagrodę bierze.

Już jako pisarz się liczy
Włościańsko-robotniczy.

Wszystko mu się przebaczy,
Już on swój człowiek. Znaczy,

Dopiero w drugiej serii
Znajdzie się na Syberii.

 

Źródło: „Wiadomości”, 24/1953



Kategorie:Satyra, Źródła

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: