Polskie Boże Narodzenie 1914, cz. 1 (Pieczenie świąteczne)

Oetker

„Ostatnie dni przed świętami poświęcone są czyszczeniu domów, sprzętów i odzieży. Gospodynie bielą domy, a dzień przed wigilią pieką chleb z „czarnej” (razowej) mąki pszenicznej i białej (pytlowanej), dodając do ciasta sporo rodzynków i „cyamonu”.

Prawie we wszystkich wsiach rozpowszechnionem jest pieczenie chleba na oleju wytłoczonym z konopi. Najzwyklejszym pieczywem na konopnym oleju są tzw. „babki” z mąki tatarczanej, pieczone w garnkach dawniej a dziś coraz częściej w „blachach”.

W Grodzisku smażą w dzień wigilijny na oleju tzw. „pampuchy” – rodzaj wielkich pączków. Dziewczęta stroją okna, półki kwiatkami z kolorowej bibułki wycinanymi. a największym strojem jest jałowiec, w braku którego stroją dom, okna gałązkami jodły lub świerku.

Najpierw wsadzają do pieca strucle a potem chleb i w czasie pieczenia chleba chłopi wychodzą z domu, gdyż kobiety sądzą, że jeśliby chłop w domu wtedy siedział, to pieczywo się nie uda. Toteż opornych wypędzają zapracowane żony z domu, używając nieraz do tego i miotły, którą wymiotły piec.

Mioteł tych używają też później do wymiatania żłobów, by bydło jadło tak chciwie, jak ogień spala drzewo.

Kobieta wsadziwszy strucle do pieca, robi ze słomy wiecheć i kładzie go do buta, w którym chodzi do Trzech Króli, bo to szczęście domowi przynosi, a w dzień Trzech Króli pali wiecheć i okadza dymem z niego wszystkich domowników, by nie cierpieli na ból gardła. Przy pieczeniu chleba wsadza najpierw do pieca bochenek przeznaczony dla gospodarza, drugi dla siebie, potem dla dzieci a reszta dla biednych i służby. Jeśli bochenek, przeznaczony dla gospodarza, upiecze się dobrze, nie popęka na nim skóra, to gospodarz będzie w tym roku zdrów i szczęśliwy, a jeśli i bochenek gospodyni bez zakalca, nie popękany, to gospodarz z radości, iż szczęście i zdrowie czeka całą rodzinę, pije wódkę na zdrowie swej żony. Jeśli w czasie pieczenia wejdzie do domu tego dziadówka, to ma to być czarownica odbierająca krowom mleko. Zaraz też gospodyni odprawia ją z kwitkiem, a równocześnie wysyła do sąsiada swą córkę, o pożyczenie czegokolwiek, gdyż to przeciwdziała czarom i przynosi szczęście, jakie zabrać chciała z domu czarownica.”

Źródło: Jóżef Kantor, „Boże Narodzenie i Wielkanoc w okolicy Jarosławia”, w: „Materyały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne”, T.13, Kraków 1914



Kategorie:Historia, Źródła

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: