Polskie Boże Narodzenie 1914, cz. 3 (Wieczerza wigilijna)

51571_1197664716_3dfb_pPrzed wieczerzą gospodarz wrzuca do miski z wodą pieniądz, po czym myją się wszyscy, by dużo mieli pieniędzy, po czym ubierają się wszyscy odświętnie, a gospodarz kładzie na stół siekierę lub zacinają ją do progu), by rok był spokojny, bo to chroni wszystkich, mających jeść na tym stole, od bólu w „krzyżach”. Kładą też nożyczki, by dziewczęta wyszły w tym roku za mąż, a syn parobczak by się ożenił, a gospodyni kładzie klucze, by nie dostał się do domu złodziej. Na rogach stołu kładzie gospodyni czosnek, by ochronić wszystkich od wszelakich chorób, by wyczuć można złodzieja tak, jak się wyczuwa woń czosnku dają i kłódkę zamkniętą, przy czym dodają cebulę, kromkę chleba i posypują stół zbożem które dają w Boże Narodzenie kurom na kolędę, by jaja nosiły. W Ostrowie zaś gospodyni kładzie czosnek pod obrus, bo czosnek pomaga na kaszel i ból gardła.

Po ułożeniu tego wszystkiego na stole (niekiedy z wyjątkiem siekiery, nożyczek) gospodarz sam najczęściej lub z parobkiem, albo sam parobek przynosi ze stodoły: snopy żyta, pszenicy. jęczmienia i owsa i stawia je w czterech kątach izby, a wiązkę słomy rozściela na podłodze, a siano na stół. Niekiedy przynoszą tylko tzw. snopy, (żyto, pszenica, owies) mające wyobrażać Trzech Króli, i stawia je w trzech kątach izby, zaściełając stół sianem, a słomę rozścielając po izbie, mówiąc: „Słoma do chałupy, bieda z chałupy”. Wnosząc snopy, mówi gospodarz: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Na szczęście, na zdrowie, na to Boże Narodzenie! Kolęda! Po czym stawia snop słomy w kącie, sianem nakrywa stół, a na to rozściela obrus. W Narolu chodzi gospodarz osobno po każdy snop do stodoły. Najpierw przynosi snop żyta, potem owsa i ustawia je w dwóch kątach izby, potem przynosi siano, którego część rozściela na stole, a część kładzie pod stół. Stół przykrywają kolorowym lub białym obrusem lnianym, albo też zwykłą płachtą.

W Giedlarowej stawia 3 snopy każdego gatunku zboża (pszenicy, żyta, owsa) w trzech kątach izby, na środku rozściela wiązkę słomy żytniej, nie rozwiązując powrósła, lecz ściągając ją przez „knyble”, a siana część rozściela na stole, a część pod stołem, po czym przykrywa to gospodyni obrusem.

W Ostrowie stawiają tylko 2 snopy owsa i żyta (dla wołu i osła, które ogrzewały swą parą Boskie Dziecię), na stół rozściela wiązkę siana, a pod stołem słomę żytnią; w ruskich wsiach (Ostrów i o ludności przeważnie ruskiej) stawiają w kącie nie wymłócony snop żyta tzw. „dziada”. Zapraszają też sąsiadów na wieczerzę i wtedy najpierw przy nakryciu stołu śpiewają wszyscy kolędę, a potem zasiadają do stołu.

Około godziny szóstej wieczór, gdy pierwsza gwiazda ukaże się na niebie modlą się wszyscy, klęcząc i dziękują za przeżyty rok, oraz proszą o przyszły rok szczęśliwy. Potem siadają według starszeństwa wszyscy na ławach, zasłanych słomą żytnią, a gospodyni stawia obok stołu w kącie dzieżę, a na niej kładzie wiązkę żyta, owsa i ziela święconego. Do dzieży tej wlewają wodę i po każdej zjedzonej potrawie wrzucają do dzieży napełnionej wodą po trzy łyżki potrawy.

Gospodyni kładzie na stół opłatki na talerzu albo tylko opłatek zielony i czerwony na środku stołu, i dwa opłatki podkładają pod talerz, często na krzyż, i po każdej potrawie patrzą pod talerz, czy się opłatek przylepił do talerza czy nie. Jeśli tak, to na to, z czego ta, potrawa przyrządzona, będzie w przyszłym roku urodzaj. Po każdej potrawie popijają miód lub wódkę. Od stołu jednak nie wolno nikomu wstać prócz gospodyni, gdyż by go w przeciwnym razie „krzyże” bolały w czasie żniw. Opasują się też we wsiach ruskich przeważnie, choć nie wszędzie powrósłami, lub kładą pod nogi żelazo.

Wieczerza rozpoczyna się od łamania opłatkiem. Gospodarz pierwszy bierze opłatki i rozdziela je wszystkim domownikom, zacząwszy od żony, a potem według starszeństwa, przy czym podaje najbliżej siedzącemu opłatek ze słowami „proszę na kolędę” lub „abyśmy się zobaczyli w królestwie niebieskim”,. za co ten dziękuje słowami: „Bóg zapłać!”. Po gospodarzu robią to samo: żona, synowie, córki i słudzy. Po opłatku podają gdzieniegdzie chleb, zwany „osuchem” lub „proskurą” z miodem, żeby życie było słodkie.

Opaskę z opłatków rzuca gospodarz w górę i każdy stara się ją pochwycić, bo kto nią szyję obwiąże, ten nie będzie chorował na gardło. Z pozostałych opłatków robią „świat” (jaki widzimy koło Krakowa lub na Podhalu) i wieszają go u powały; jeśli go muchy wcześnie zjedzą, to grozi ludziom głód. Jeśli się w lesie wspomni, z kim się łamało opłatek, to nie zbłądzi się nigdy z dobrej drogi. Patrzą też. czy wszyscy mają cień swój; brak cienia bowiem, to przepowiednia rychłej śmierci w ciągu następnego roku.

Po opłatku rozpoczyna się spożywanie potraw, które gospodyni przyrządziła. Do najbardziej lubianych i zawsze w „obiad” wigilijny podawanych należą: groch sam, groch z kapustą, kasza jaglana („jagły”), kasza hreczana („krupy”) omaszczone zwykle olejem. Często też podają tak „jagły” jak i „krupy” z „pamułą” („garusem”) śliwkową lub gruszkową; ziemniaki „całe” lub „tłuczone” z „pamułą”, a najulubieńszą potrawą jest „kutia”, „kucia”, nie wszędzie jednakowo i smacznie przyrządzona. Robią ją zaś w ten sposób: Do maku utartego w misie (w „makutrze”) leją gotowane mleko słodkie, dodają do tego gotowanej pszenicy i sporą ilość miodu i tak zmieszane podają na stół w misie, lub gospodyni rozdziela każdemu z osobna na talerz.

Przed podaniem pierwszej potrawy, to jest grochu, samego lub z kapustą, gospodarz bierze z misy (talerza) na łyżkę grochu, kładzie go na okno i woła na wilka, pukając w szybę:

Wilku, wilku, choć do grochu,
Jak nie przyjdziesz do grochu,
To nie przychodź, aż na teraz roku
lub „Abyś nie przyszedł do Nowego Roku”

Często zamiast grochu używają kapusty, którą rzucają łyżką w każdy kąt izby, wzywając wilki, by nie robiły w gospodarstwie szkody. Gdy jedzą kapustę z grochem, to w wielu wsiach chwyta jeden drugiego za głowę mówiąc: „Strączaj się groszku, składaj się kapusto”, by groch rodził się czysty, a gąsienice, żeby nie jadły kapusty.

Po grochu z kapustą podaje gospodyni dalsze potrawy. Przed podaniem kutii gospodarz stojąc, kreśli krzyż nad miską, modli się, a gospodyni przemawia do wszystkich, życząc im zdrowia, prosząc Boga o urodzaje, po czym gospodarz nabrawszy na łyżkę kutii, rzuca ją do sufitu; ile pszenicy ziarnek przylepi si do powały, tyle będzie kop pszenicy w przyszłym roku, a ile ziarnek maku, tyle snopów żyta. We wsiach ruskich dziewczyna rzuca łyżkę kutii do sufitu, a jeśli się przylepi kutia do sufitu, wróży to zdrowie dla niej i wyjście za mąż w przyszłym roku. W Giedlarowej, Narolu, Starym Siole, wróżby z kutii odbywają się po wieczerzy. I tu rzuca albo młódź kutię łyżką do powały, a z liczby przylepionych ziarnek maku wróżą sobie liczbę lat, albo gospodarz to robi, licząc ziarnka pszenicy w mniemaniu, że tyle będzie miał kop pszenicy w roku przyszłym.

Źródło: Józef Kantor, „Boże Narodzenie i Wielkanoc w okolicy Jarosławia”, w: „Materyały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne”, T.13, Kraków 1914



Kategorie:Historia, Źródła

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: