„Adres Polaków przebywających w Londynie do przyjaciół Polski w Wielkiej Brytanii” [1866]

Polonia_Po_odejsciu_wroga

„Przyjaciele Polski,—Trzy lata temu okrutny rozkaz wyszedł od Rządu Moskiewskiego, ażeby porwać w nocy kilkadziesiąt tysięcy wyborowéj młodzieży Polskiéj i wysłać ją w głąb Azyi. Skazana na deportacyą młodzież Polska, zamiast przyjąć służbę sromotną najemników w szeregach barbarzyńców, przeniosła stawić opór zbrojny przeciw temu haniebnemu rozporządzeniu i poledz z chwałą bohatérów w obronie wolności i niepodległości swéj Ojczyzny.

Europa powitała to jéj postanowienie z współczuciem i uniesieniem. Zachodnie mocarstwa ogłosiły sprawę Polski za kwestyą Europejską, i przesłały noty do Petersburga z swojemi przedstawieniami. Naród Polski, myśląc że Europa będzie działać odpowiednio do wyrażonych życzliwych uczuć, i że Zachodnie mocarstwa poprą swoje propozycye fizyczną siłą, przyłączył się do zbrojnego ruchu swéj młodzieży, podniósł chorągiew narodowego powstania i prowadził wojnę partyzancką z uporem swego tradycyjnego męztwa i poświęcenia przez 18 miesięcy.

Niestety! Europa, jednomyślna w głośnych wyrazach sympatyi, okazała się nieusposobioną i nieprzygotowaną do wspólnéj akcyi dla obrony przedniej straży cywilizacyi przeciw licznym hordom Azyatyckim; a Polska, w złudnéj nadziei doczekania się Europejskiej interwencyi, prowadząc li wojnę demonstracyjną, wyczerpała swoje zasoby – i została zwyciężoną.

Lecz pokonana Polska, wstępując na powrót do grobu niewoli, zostawiła w dziejach nowy dowód swéj żywotności, zapisała świeży uroczysty protest przeciw zbrodni jéj rozbioru i ciemięztwu zaborczych rządów, i przypomniała Europie na nowo swe prawo do niepodległego bytu. Nadto, w ostatnim ruchu, naród Polski objawił się odrodzonym w swych usposobieniach i dążnościach i wyleczonym z zastarzałéj wady anarchii. Manifestami równouprawnienia wszystkich mieszkańców i uwłaszczeniem włościan, wszystkie składowe części społeczeństwa polskiego, wszystkie stany, wyznania i rody, zlały się w jedną spoistą i harmonijną całość, ożywioną na wskroś uczuciami braterstwa, i okazały zadziwiającą karność dla naczelnej narodowéj władzy, kierującéj ruchem. Otoż, ta jedność w braterstwie i ta karność w czynie są rękojmią naszéj niepodległéj przyszłości. Nie ma potęgi na świecie, któraby zdołała na zawsze utrzymać w kajdanach 20-milionowy naród, zjednoczony braterstwem, skory do wszelkich poświęceń, i gotów na zawołanie najwyższéj woli narodowéj powstać jak jeden mąż gdy godzina wybawienia wybije.

Tymczasem mściwość dzikiego wroga nie została jeszcze nasyconą. Łupieże i grabieże trwają ciągle. Moskwa robi wszelkie wysilenia, ażeby Ojczyznę naszą wyludnić, wynarodowić i zniszczyć. Nowe pomysły i środki polityki exterminacyjnéj są nieustannie podnoszone i w wykonanie wprowadzane. Moskwa stara się zakładać moskiewskie osady w naszym kraju. Lecz czy podobna, ażeby kraj rzadko zamieszkały mógł kolonizować królestwo ludne? I jaki wpływ mogą odosobnione osady dzikich barbarzyńców wywierać na okrążającą je ze wszech stron ludność ucywilizowaną?

Moskwa stara się wykupić nasze większe ziemskie własności. Lecz czy podobna, ażeby moskiewscy ziemscy właściciele, sprowadzeni sami do stanu bankructwa i nie mogący własnych majątków zatrzymać, znaleźli środki do zakupienia ziemskiéj własności całego ogromnego państwa ?

Moskwa stara się lud 20-milionowy oduczyć jego narodowego języka i narzucić mu swój własny. Lecz czy podobna, ażeby naród wykształcony, posiadający literaturę, która sobie przyswoiła wszystkie skarby Europejskiéj oświaty i postępu, – literaturę, która w nim rozwinęła najszczytniejsze uczucia narodowe i wpoiła w jego duszę najgłębsze zamiłowanie prawdy, sprawiedliwości i wolności, chciał zamienić swój język na barbarzyńskie Moskiewskie narzecze, którego literatura zawiera same fałsze i kłamstwa i składa się głównie z ukazów pisanych dla niewolników?

Moskwa, w końcu, stara się narodowi Polskiemu wydrzeć jego narodową, chrześciańską i cywilizującą religią, i nawrócić go na bizantyńskie prawosławie z barbarzyńskim tyranem za głowę kościoła. Czy przeszłość zawiera przykład podobnego nawrócenia, i czy dzieje nie wskazują raczéj, że podobne zamachy wywoływały najzaciętsze wojny religijne?

Lecz wszystkie te prześladowania, gwałty i okrucieństwa, jakkolwiek chwilowo zniechęcające, przerażające i uciążliwe, muszą się w końcu okazać daremnemi i nie mogą mieć innego skutku jak usposobić naród Polski do największéj nienawiści przeciw jego ciemięzcom i wywołać najogólniejszy i najzaciętszy opór. Przyszła walka Polski z Moskwą będzie nie tylko patryotyczną i rewolucyjną, ale straszną rasową i świętą religijną wojną zarazem. Naród téż Polski może znosić teraźniejsze nieszczęście i ucisk z godnością, spokojem i rezygnacyą, bo wierzy silnie w swoją żywotność i przyszłość.

W tym to stanie przymusowego milczenia ludu polskiego w kraju, Emigracya polska za granicą, dawniejsza w połączeniu z nową, która znalazła u narodów Zachodnich gościnne przyjęcie a u ich rządów wspaniałomyślne wsparcie – za udzielenie którego przez wasz Rząd składamy mu przy dzisiejszej sposobności najgorętsze podziękowania – Emigracya polska podejmuje na nowo obowiązek poselski do wolnych i przyjaznych ludów, aby im przedstawiać dążności i potrzeby swego ujarzmionego kraju i jednać dla niego co raz liczniejszych przyjaciół i sprzymierzeńców.

Najwłaściwszą porą do podjęcia tego obowiązku są rocznice naszych powstań narodowych, które, pomimo niepowodzeń, składają niezaprzeczone świadectwo, że naród Polski jest zdolnym i chętnym do tylu ofiar i poświęceń, ile ich potrzeba, aby przy lepiéj obranéj sposobności, wśród przyjaźniejszych okoliczności, pod energiczniejszym i zdolniejszym kierunkiem doprowadzić ostateczny walkę o niepodległość do zwycięztwa i tryumfu.

Otóż możemy was zaręczyć, że nigdy w narodzie polskim nie panowała większa jak dziś zgoda, harmonia i jedność w uczuciach, dążnościach i pracach. Jedność ta ugrutowana jest na powszechném przekonaniu, że wszystkim wyznaniom i klasom społeczeństwa polskiego należą się równe prawa i korzyści społeczne, że ludowi wiejskiemu potrzeba wymierzyć sprawiedliwość, i że tylko w równości i braterstwie wszystkich leży wybawienie wspólnéj Ojczyzny.

Późniéj, dawne polityczne partye przestały istnieć. Partya kompromisów i układów z wrogiem znikła zupełnie. Nikt nie wierzy w zapowiadane przez niego ustępstwa i reformy. Partya dyplomatyczna, która łudziła kraj fałszywemi obietnicami interwencyi, usunęła się niepowrotnie ze sceny politycznéj do domowego zacisza. Jedno tylko stronnictwo zyskało uznanie w całym kraju i stało się prawdziwie narodowém, a tém stronnictwem jest to, które przez przyznanie prawa obywatelstwa wszystkim bez różnicy mieszkańcom Polski, czyni wszelkie starania, ażeby powołać i skłonić wszystkie warstwy społeczeństwa polskiego do wzięcia czynnego udziału w przyszłej walce o wolność i niepodległość. Dla tego dziś wszystkie usiłowania patryotyczne zwrócone są głównie ku oświeceniu ludu wiejskiego, ku podniesieniu jego dobrobytu i obudzeniu w nim co raz silniejszego poczucia godności człowieka i obywatela, gdyż w naszym kraju, wszystko co się lepiéj ma, co jest oświecone i w uczuciach uszlachetnione, jest patryotyczném, narodowém, Polskiém.

Następnie, usiłowania patryotyczne zwrócone są ku naprawieniu strat poniesionych przez ostatnią klęskę, ku przywróceniu narodowych zasobów i nagromadzeniu nowych środków do działania. Emigracya Polska zawiązuje stowarzyszenia wzajemnéj pomocy, nakłada na siebie podatki, tworzy fundusze żelazne, zakłada szkoły wojskowe, ażeby przygotować środki i zdatnych ludzi na wszelkie wypadki przyszłéj walki. Zwracając się na zewnątrz, Polska nie zniechęca się ani świeżą bezowocnością ludowych sympatyj, ani obojętnością i biernością Zachodnich rządów wobec bezprzykładnych niegodziwości i okropności jakich się barbarzyńska Moskwa dopuszcza w naszym kraju, albowiem Polska wierzy w potęgę cywilizacyi, wierzy w ostateczny tryumf zasad postępu, wierzy w międzynarodową solidarność ludów wolnych i do wolności dążących.

Sympatye ludowe na Zachodzie nie pozostaną na zawsze bezpłodnemi i będą co raz większy wpływ wywierać na politykę rządów za każdém rozszérzeniem granic wolności, za każdém przypuszczeniem klasy robotniczéj do reprezentacyi narodowej. Dla tego witamy z radością nadchodzącą Reformę waszego Parlamentu. Reprezentanci robotników w Anglii odepchną politykę nieinterwencyi, jako egoistyczną, bojaźliwą, i niegodną szlachetnych uczuć ich wyborców; reprezentanci klassy robotniczéj będą wiernymi zwolennikami szczérego i ścisłego przymierza pomiędzy Zachodniemi narodami, które rozciągnie swą potężną opiekę na wszystkiemi pokrzywdzonemi i uciśnionemi narodowościami i nie dozwoli, ażeby prawa zapisane w historyi i traktatach były gwałcone.

Niniejszego przedstawienia obecnego położenia naszego kraju i istotnych usposobień i dążności naszego narodu nie wypada nam inaczej zakończyć jak praktyczną propozycyą, wzywającą robotników którzy najszczérzéj współczują z naszą sprawą, ażeby pomiędzy sobą zawiązali towarzystwo rzetelnych Przyjaciół Polski, którzy by od dziś dnia poczęli nieść pomoc naszemu krajowi, najpiérw przez oświecanie publiczności angielskiéj o stanie sprawy Polski, a po wtóre, przez zbieranie funduszów wyłącznie przeznaczonych na potrzeby wojenne przyszłéj walki. Praktyczny zmysł Angielskiego ludu łatwo pojmie, że wszelka pomoc świadczona Polsce, ażeby była skuteczną, musi być niesiona wcześnie, tak ażeby była pod ręką przy samém rozpoczęciu walki, kiedy będzie najpotrzebniejszą.”

Źródło: „Głos Wolny”, 93/1866

Ilustracja: Artur Grottger, „Po odejściu wroga”, 1863



Kategorie:Historia, Źródła

Tagi: , , ,

1 reply

  1. „…Oto nazywany radykalnym, powstańczy rząd, którego premierem jest 23-letni Stefan Bobrowski, wuj przyszłego pisarza Josepha Conrada, uwłaszcza chłopów w Królestwie, stawiając tym samym najjaśniejszego pana cesarza Aleksandra II w sytuacji dwuznacznej i zmuszając go do podobnych deklaracji i obietnic. Rosja bowiem jest jak wielki sagan z wrzątkiem, przykryty ciężką pokrywą, pod którym ogień buzuje jak sto diabłów. Wybuch może nastąpić w każdej chwili. Car zdając sobie sprawę z sytuacji obiecuje Powstańcom – radykałom, zaznaczam – amnestię, byle tylko zaprzestali walki. Obiecuje też różne koncesje na rzecz włościan i polityczne ustępstwa. Bobrowski jest gotów na przyjęcie tej propozycji, bo to uchroniłoby kraj przed rozlewem krwi i wyniszczającą wojną. Jest wiosna roku 1864. Do akcji jednak wkracza frakcja tak zwanych Białych, która w podręcznikach historii nazywana jest ugodową. Są to ludzie tak jak Bobrowski pochodzenia ziemiańskiego, ale dużo gorzej wyedukowani politycznie. Biorą oni na serio zachęcające uśmiechy cesarza Napoleona III i decydują, że Powstanie ma być kontynuowane. Żeby mogło być kontynuowane trzeba zmienić rząd. Tego zaś zamienić się nie da bez kroków drastycznych. Bobrowskiego więc wrabia się w pojedynek i zabija. To łatwe, Stefan Bobrowski był krótkowidzem. Nie potrafił strzelać, książki czytał trzymając je tuż przy nosie. Zabicie go było więc łatwe. Frakcja ugodowa, zwana Białymi, odrzuca propozycję amnestii rozpętuje się wojna partyzancka na całego, zakończona wywózkami, konfiskatami, degradacją Królestwa do roli Prywislińskiego Kraju. Nie pierwszy to raz kiedy, nic nie znaczące obietnice z Zachodu doprowadziły kraj do katastrofy. Nie pierwszy to raz, kiedy niezorientowani w sytuacji i nie doinformowani idioci rzucili na polityczną szalę życie tysięcy, traktując wojnę jako polityczną demonstrację. Pierwszy raz miał miejsce na początku lat dziewięćdziesiątych XVIII wieku, trzeci zaś we wrześniu roku 1939…„ (coryllus – Dwie drogi)

    „… Jeśli mamy jakąś organizację, która wyrasta wprost z ducha i praktyki terrorystycznej, która jest sponsorowana przez banki, ale na tyle słaba, że nie może zdobyć lokalnego poparcia, to organizacja ta musi znaleźć widomy pretekst swojego istnienia, po to, by zasłonić pretekst istotny. Tym jawnym pretekstem może być na przykład przejęcie kontroli nad jakimś obszarem, dajmy na to położonym pomiędzy Berezyną a Wartą i restytucja istniejącego tam niegdyś królestwa. Żeby związać ludzi nie rozumiejących jej istotnych celów, a przywiązanych do celu jawnego, musi się jakoś zakamuflować, czyli ukryć swój terrorystyczny, oparty na działaniu niejawnym, podstępnym i zbrodniczym charakter i wykreować jakiś inny, trochę bardziej atrakcyjny na ludzi, którym obiecuje lepsze warunki życia. Organizacja taka nie może jednak, obojętnie co by na ten temat nie mówili jej liderzy, wyjść poza ramy zakreślone jej przez sponsora. Jeśli to zrobi marny jej los. To trzeba zrozumieć, albowiem sponsorzy takich organizacji także mają swoją tradycję i pielęgnują swojego ducha, a on nie pozwala na takie wyskoki. One muszą być temperowane bezwzględnie. Poza tym oni mają o wiele dłuższą perspektywę, w której każde wydarzenie i postać nabiera właściwego wymiaru, to znaczy maleje. Sponsor widzi postaci i wypadki małe. Jedynie członkowie sponsorowanej przez niego organizacji uważają, że uczestniczą w czymś wielkim, na co każdy winien zwracać uwagę. No dobrze, ale wracajmy do charakteru organizacji. Jeśli składa się ona z terrorystów rzucających bomby, a ma panować nad szacownymi obywatelami, którzy chcą się bogacić, musi uczynić z tych szacownych obywateli swoich najpierwszych wrogów. Następnie zaś musi ukraść tradycję, która dla tych obywateli jest najważniejsza i ma swój wyraz w sztuce. Na przykład w literaturze, bo w czasach, o których piszę film jeszcze nie istniał. W miarę jak organizacja się rozwija potrzebuje coraz więcej atrybutów zakrywających jej istotny charakter, a ten – po zwycięstwie – opiewa już tylko na to, by dawać jak najwięcej profitów zasłużonym członkom oraz ich rodzinom, na nic więcej. Chodzi już tylko o tworzenie etatów oraz utrzymywanie organizacji w stałej gotowości, bez względu na to co się dzieje dookoła. W stałej gotowości, to nie znaczy w gotowości bojowej. Bo jesteśmy już w momencie, kiedy liderom organizacji wydaje się, że wymknęli się spod kontroli sponsora i nie są przez niego traktowani jak banda terrorystów, ale jak poważni politycy. Wydaje im się także, że sama organizacja zamienia się w armię koronną sprzed roku 1648 i będzie kroczyć już tylko od zwycięstwa do zwycięstwa. To jest bardzo poważne złudzenie, o czym liderzy opisywanej przeze mnie organizacji nie mogli się przekonać, albowiem zmarli lub polikwidowano ich przed ostateczną likwidacją samej organizacji. Gdzie ona się dokonała? Na ulicach Warszawy w roku 1944. Tam bowiem jest miejsce terrorystów i spadkobierców terrorystów, którzy nie rozumieją w czym uczestniczyli… ” (coryllus – Tradycja czyli praktyka)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: