Juliusz Słowacki do Zofii Mielęckiej [8 września 1848]

Zofia_Wegierska

Bracie najmilszy Sofossie – dlaczegoś wątpił? Tymi słowy, którymi Pan Jezus zgromił tonącego Piotra, odpowiadam ci – bom cię spotkał także w morzu świata tonącą – i rzekłem do ciebie: „Chodź – i stań ze mną razem na fali najwyższej żywiołów – zapatrz się ze mną razem w światłoście ostateczne – a niewzruszeni i święci przetrwamy na wieki – coraz większych dolatując zachwyceń” – ale ty, najmilszy bracie, zwątpiłeś – i niby obumarłeś był, i próbowałeś sił moich ziemskich – a grożąc mi, że toniesz, wyzywałeś mię, abym cię ratował – co więcej, ciekawą cię widziałem i patrzącą we mnie z ciekawością – czyli znajdą się we mnie cnoty bohaterskie dawnego świata, z którymi na ratunek się rzucę – czy nareszcie ciebie zginionej płakać będę?

Dla tych to przyczyn, z wielkiej i prawdziwej miłości ku tobie poszło, żem cię opuścił nie rozgrzeszoną. Nie uwolniłem ducha twego, nie zostawiłem pokoju w domku twoim, skazałem cię na smutek równo dzielony z kwiatami jesiennymi – na zatrwożenia senne, na czczoście serdeczne – na niemoce anielstwa oddałem ciebie – a to dlatego, abym cię miał wróconą Duchowi Świętemu przez boleść.

Bogu więc niech będzie chwała, żeś przełamała dumę kobiecą – żeś rozjaśniła schmurzenie się ducha twego spojrzawszy w moją stronę. Bo zaprawdę, że w świętym tylko rozweseleniu się duchów ku światłu wędrujących wolno nam zbliżać się do siebie – i spotykać się – pókiśmy oboje smutku i boleści wzajemnej zdolni.

Dobrym więc sądzę list twój, najmilszy bracie – nic przez to z prawdziwej piękności ducha nie utraciłaś – owszem, woń wdzięczną – owszem, światło przyjemne dorzuciłaś aż do mnie, tak że niby w pół-śnie – i w otchnieniu przyjemnym ducha twego pogrążony – odpisuję.

Tę widząc dobroć twoją i wspomniawszy na piękność twoją – nazwę ciebie Jasnym Bratem – u chłopka polskiego pożyczywszy tego tytułu – którego on smuklejszym i widniejszym od siebie paniczom udziela – ani braterstwu prawdy, ani elementowi piękności nie ubliżając. A tak ja – dla któregoś ty jest święta pięknością – przed którym za tą zasługą ducha twego stoisz jak za tarczą diamentową – nie obrażona.

Pamiętając na to wiedz – że się uniżyć nie możesz jako kobieta… a jednak przez  prawdę możesz być spiorunowana – i spalona – aż – aż do garsteczki prochu. Panuj mi więc – ale się bój jak dzieciątko.

Ton listu twego wysoki i przyjazny napełnił mnie serdecznością nieopisaną – powiedz, co mogę dla ducha twego?

Ty, najmilszy Sofossie – wiele możesz dla mnie – podnosząc się do tych sfer transfigurujących postacie – w których trwająca piękność staje się nam elementem światła. – Wjaśnić się w ciebie chciałbym tak – aby olśnione moje oczy nieraz ślepymi zostały spojrzawszy na inne niższe cielesne sprawy i kształty.

O taką wysokość więc, w duchu trwającą, proszę – mego Jaśnie Brata – Sofossa – któremu zasyłam tu pozdrowienie najserdeczniejsze.

Juliusz

Źródło: Z. Przesmycki, „Sofos – Dziewica – Atessa”, „Chimera” 1907, t. 10

Ilustracja: Zofia Mielęcka – Węgierska w Paryżu, odbitka albuminowa, przed 1863, PAUart

 



Kategorie:Listy, Źródła

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: