A.Sozański – „Szczegóły z życia pisarzów polskich” [1884]

435px-Maricn_Bielski

Matka Mickiewicza czule kierowała pierwszemi jego krokami, toteż wieszcz z czcią o niej wspomina.

Słowacki pozostawił w swych listach pisanych do matki, godny siebie pomnik uwielbienia dla tej niewiasty.

Matka Jana Śniadeckiego z czułą pieczołowitością pielęgnowała zdrowie jego w latach dzieciństwa niezmiernie wątłe.

Brodziński całe życie wspominał tę straszną dla niego chwilę, gdy matkę ujrzał na katafalku.

Albertrandy Jan pojechał w roku 1782 do Włoch i tam w 3 latach porobił w różnych archiwach i bibliotekach wypisy i wyciągi do rzeczy polskich. Wszystko opisał własną ręką i było tego 110 tomów in folio. Później udał się w tym samym celu do Sztockholmu i Upsalu, gdzie 200 tomów in folio spisał. Te 200 tomów spisywał z pamięci, gdyż nie otrzymał pozwolenia robić wyciągi lub odpisy w bibliotekach szwedzkich. Czynił to za powrotem do pomieszkania, w czem mu nadzwyczajna jego pamięć wielce pomocną była. Prócz tych 310 tomów spisał jeszcze katalog krytyczny biblioteki króla Poniatowskiego, który wynosił 10 tomów. (Bent. II, 605, 606).

Bobowski, lwowianin sturczony, pierwszy tłumacz na dworze sułtana (um. 1675), umiał 17 języków (Bent. II, 596).

Jan Jonston, rodem z Szamotuł w Poznańskiem (żył 1603 – 1675), polihistor, słynny pisarz, lekarz etc., posiadał 15 języków (Bent. II, 400).

Bronikowski umarł 1834 w Dreznie w więzieniu za długi, bo całe życie huczno żył (300 portretów Polaków i Polek przez Szymanowskiego str. 12).

Bzowski Abr., ur. w Proszowicach 1567 r., miał takie wzięcie u papieża, że mieszkał w Watykanie, gdzie mu jednak pieniądze skradziono i służącego zamordowano. Niciusz Erithraeus a za nim Bayle piszą, że Bzowski tyle napisał dzieł, ile inni zaledwie przeczytać mogli. Tytuły tych dzieł ledwie na dwóch kartach pomieścić by można (Bent. II, 478, 480).

Tadeusz Czacki był bardzo roztargniony i posiadał niezmiernie krótki wzrok. Dawało to powód do najkomiczniejszych wydarzeń. Raz dawał wielki proszony obiad u siebie, a że miał zwyczaj nie siadać wtedy do stołu, tylko chodząc wokoło, zabawiać gości, więc i tym razem tak się stało. Podano mu talerz z zupą; zajęty rozmową Czacki zjadł jej kilka łyżek, gdy w tem wydało mu się, iż widzi wyciągniętą ku sobie rękę służącego, okrytą białą serwetą; kładzie więc na niej swój talerz i dalej rozprawia. Jakież było zdziwienie wszystkich, gdy mniemana ręka okazała się być głową poważnej matrony w biały czepiec przystrojonej, a talerz zsunąwszy się po niej i oblawszy ją pozostałą zupą, z brzękiem rozbił się o ziemię.

Kiedyś znów, podczas bytności biskupa Cieciszowskiego w Krzemieńcu, wziął Czacki jakąś damę w fioletowej sukni za tego dostojnika Kościoła i uraczył ją stosowną przemową. Innym razem dano mu znać, że słynny mecenas przyjechał go odwiedzić. Wysoko cenił i poważał Czacki sędziwego gościa, wybiegł więc na ganek na jego spotkanie. Mecenas siedząc jeszcze w karecie, wysuwa przez okno swą łysą głowę, aby staroście za grzeczność podziękować. Czacki zaś sądząc że to ręka, pospiesza ją uścisnąć i uderza poczciwego staruszka po łysinie (Wspomnienia przeszłości z papierów pozostałych po Karolu Kaczkowskim, generał-sztabs-lekarzu wojsk polskich, ułożył Orzechowski).

Michał Gliszczyński, znakomity autor rozlicznych pism i wytrawny krytyk, tłumacz Heidensteina dzieła historycznego, zmarł w Kielcach 1874 z głodu, albowiem „Gazeta Kielecka”, jedyne jego źródło zarobkowania na życie, przestała wychodzić, a Gliszczyński pomocy od nikogo przyjmować nie chciał.

Grzymała, redaktor czasopisma „Astra”, które przed r. 1830 wychodziło w Warszawie; umarł w Paryżu z głodu, w sędziwym wieku.

Komar, poeta polski, umarł w r. 1871 na Mołdawii, też z głodu.

Karol Libelt, autor dzieł filozoficznych, politycznych i innych, bawiąc na uniwersytecie w Berlinie, usługiwał swoim kolegom.

Cyprysiński, prawnik (um. 186o), aby nie umrzeć z głodu, żywił się całemi miesiącami bułką i szklanką mleka.

Karol Gloc, właściciel ziemski z Kaliskiego, został przez Towarzystwo warszawskie przyjaciół nauk r. 1810 złotym medalem uwieńczony za napisanie rozprawy „O przyczynach zarazy bydła rogatego w Polsce i sposobach zaradzenia onym” (Bent. II, 438).

Łukasz Górnicki w wiejskiej ustroni większą część dzieł swoich wypracował (Potocki Stanisław, Pochwały, mowy i rozprawy. Warszawa 1816, część 2, str. 547)

Seweryn Goszczyński poeta, żył w Paryżu przez lat 20, mając 40 franków miesięcznie. Żywił się tylko bułką i mlekiem a rzadko kiedy pożywał mięso. Gdy Paryż w czasie wojny r. 1870-71 przez Prusaków był oblężony, Goszczyński w braku innego materyału, opalał swą izdebkę książkami, przy czem gotował także lichą swą strawę. Cała biblioteka jego spłonęła w ten sposób.

Stanisław Grzepski napisał pierwszy w języku ojczystym geometryą (wydana w Krakowie 1566), a to z tego powodu, iż usłyszał, że na Podlasiu tak dalece nie umiano mierzyć, że mierniki czasem przez środek izby sznur ciągnęli, dziury w ścianach przewierciwszy (Sołtykowicz, O stanie akademii krakowskiej 285–293).

Jan Heweliusz (ur. 1611 w Gdańsku), słynny matematyk i astronom, był majętnym nie tylko po rodzicach, ale także przez rządność i browar, w którym doskonałe wyrabiał piwo. Wszystkie dzieła swoje wydawał własnym nakładem we własnej drukarni, którą z Holandyi sprowadził. Od r. 1679 gdy mu obserwatoryum i drukarnia zgorzały, wychodziły jego dzieła w obcych drukarniach, ale zawsze jego nakładem. Był on także doskonałym rytownikiem i sztycharzem i ztąd pochodzi dokładność rycin przy jego dziełach (według Bent. II, 326),

Niektórzy autorowie byli nieszczęśliwi przez swoje żony, mianowicie: poeta Sebastyan Klonowicz (Acernus) przez pijaństwo swej żony do takiej przyszedł nędzy, że chociaż był raycą w Lublinie w szpitalu życie swe zakończył r. 1608 (Bent. I, 337).

Genealogista i historyk Bartłomiej Paprocki ożenił się z bogatą lecz starszą od siebie wdową, która swą burzliwością i niezgodnością życie jego goryczą napełniła (Bent. I, 359).

Nikt by nie uwierzył, że Jan Kochanowski był w XVII wieku za heretyckiego pisarza poczytany. Jednak tak być musiało, skoro Wesp. Kochowski bronił go wierszem p. t. „Apologia za Janem Kochanowskim, wojskim sędomierskim, poetów polskich wodzem, którego niektórzy rozumieją być heretykiem”. Na obronę Kochanowskiego, że: „W której żywot wziąłeś wierze, W tej cię z świata zła śmierć bierze” (W. Kochowskiego pisma wydanie Turowskiego. Kraków 1859, str. 46).

Ignacy Krasicki jadąc karetą czytał książki, a popasając dłużej, dyktował wiersze swoim sekretarzom, gdy zaś sam pisał, to już od razu na czysto, jakby do druku. Tenże Krasicki darował rękopis swych trzech komedyi: Łgarz, Statysta, Solenizant, swemu sekretarzowi Michałowi Mowińskiemu pod tym warunkiem, ażeby pod jego imieniem na widok publiczny wychodziły, co też istotnie nastąpiło (Bent. I, 403, 530).

Byli zaś inni autorowie, którzy niszczyli własne swoje dzieła, np. Stanisław Jabłonowski, wojewoda ruski, niszczył egzemplarze swego „Skrupułu bez skrupułu w Polsce” 1730.

Ks. Radziwiłł niszczył Biblię swego wydania, jakiś trzeci pisarz, pono Goszczyński, zniszczył cały nakład swych poezyi, dedykowany jakiemuś co się później okazał zdrajcą.

Samuel Bogumił Linde był synem ślusarza z Torunia, rodem Szwed i początkowo nie umiał dobrze języka polskiego. Bawiąc w Dreznie powziął zamiar napisania słownika polskiego. Zabrał się więc do pracy w roku 1791 i przez lat 15 nieustannie nad nim pracował, aż ukończył i wydał. Samo wydanie słownika jest dowodem wytrwałości Lindego, założył bowiem jedynie w tym celu drukarnię, i mimo czasów wojennych, 6 grubych tomów in 4to wydrukował. Linde zdaje się być jedynym polskim autorem, na którego cześć bito dwa złote medale. Pierwszy z napisem: „Za słownik polskiego języka -Ziomkowie” 1816 był mu wręczony przez Józefa Zajączka, namiestnika Królestwa Polskiego, drugi otrzymał autor r. 1842 od jenerała Okuniewa, dyrektora Rady edukacyjnej w Królestwie polskiem z łacińskim napisem (Bielowski w żywocie Lindego, przy drugiem wydaniu Słownika t. I, str. 33).

Powieściopisarz Kraszewski, który jak wiadomo kilkaset tomów napisał, tłumaczy się z tej pracy w liście pisanym z Drezna do „Kuryera codziennego” w Warszawie (nr. 181 z r. 1876) w ten sposób: „Tajemnicą mej pracy jest to jedno, że żyję nie z ludźmi, ale z książkami, że jestem odosobniony i w zajęciu tem szukam pociechy, że ona stała się dla mnie rozkoszą i potrzebą. W ciągu dnia zwykle spędzam godzin dwanaście na pisaniu i przepisywaniu. Tak jest, chcecie wierzyć czy nie, mogę się złożyć rękopismami, że po dwa i trzy razy własnoręcznie przepisuję i przerabiam powieści moje. Ale też nie widuję prawie nikogo, towarzystwu i obcowaniu z ludźmi nie poświęcam czasu, a rzadko więcej nad parę godzin spędzam na samotnej przechadzce”.

Ten tryb życia Kraszewskiego w Dreznie przypomina życie Lelewela w Brukseli, z tą różnicą, że Lelewel zamieszkiwał ubogą izdebkę a Kraszewski pysznie umeblowany apartament.

Stanisław Lubieniecki, autor „Historia reformationis Poloniae”, umarł r. 1675 w Hamburgu z trucizny, którą także jego żonie i dwom córkom zadano (Bent. I, 18).

Jan Mączyński, pierwszy słownikarz polski i autor „Lexicona Latino-polonicum” 1564, żyjący w przyjaźni z największemi uczonemi swego czasu, od króla Stefana wielce poważany i roczną pensyą, obdarzony, w zaburzeniu umysłu życie sobie odebrał, bo był prześladowany z powodu różności zdań w rzeczach religijnych (Bent. I, 216).

Naruszewicz zaczął „Historyę narodu polskiego” dopiero w 46 roku życia swego pisać (Mała encyklopedya polska II, 15 I). Był on wielkim przyjacielem Moskwy. (Pamiętnik damy polskiej z XVIII. wieku Urszuli Tarnowskiej w archiwum Wróblowieckiem). Niemcewicz mieszkając w Ursynowie pod Warszawą, miał tam szczególnie jedną krowę, o której mówił odwiedzającemu go Juliuszowi Słowackiemu, że czyni mu dochodu na tydzień 2 złp. Dwie małe dziewczynki, córki kamerdynera Niemcewicza, bawiły się w jego pokojach. Jedna z nich mówiła do niego: „Pan jesteś tak głupi jak ja”. Drugiej kazał się w twarz pocałować, a na zapytanie Niemcewicza kim jest, odpowiedziała: „żona panowa” (Słowacki w liście do swej matki umieszczonym w Ruchu literackim», Lwów nr. 1 I r. 1874).

Łukasz Opaliński, marszałek nadworny koronny, autor wielu dzieł historycznych, nauczył się języka greckiego, już żonatym będąc, tak doskonale, że nie tylko czytał greckich autorów księgi, ale i pisał tym językiem (Niesiecki, Korona polska [wyd. lwowskie] III, 473).

Spirydion Ostaszewski, poeta ruski (um. 1875), tak był silny, że jednem uderzeniem ręki zabijał na miejscu woły, wstrzymywał sześciokonne pojazdy. Był on postrachem dla sołdatów moskiewskich w r. 1863 («Szkice społeczne» Kraków, z Czerwca 1875)

Ks. Teodor Ostrowski, autor „Prawa cywilnego polskiego” i „Dziejów kościoła polskiego”, wydał także „Roboty około przędziwa czyli uprawa lnu”, Warszawa 1788 (Bent. II. 43o).

Petrycy pisał część dzieł swoich w więzieniu moskiewskiem, podczas wojen Demetryuszowych (Potocki Stanisław, Pochwały, mowy, część II, 553).

Wincenty Pol, ociemniały i podstarzały wdowiec, ożenił się r. 1871 z panną Rościszewską.

Sarbiewski zapisał na swoim egzemplarzu Wirgilego, że go 60 razy, innych celniejszych starożytnych poetów po razy 10 i więcej czytał. Horacego zaś wyuczył się zgoła na pamięć.

Juliusz Słowacki bawiąc zagranicą, czuwał nad tem, aby się jego język nie psuł. W tym celu pisał r. 1832 z Paryża do swej matki: „Jeżelibyś mogła, kochana mamo, to mi przez jadącą siostrę Michała przyślij dzieła Jana Kochanowskiego, które masz w twojej szafce, a jeżeli można, to dostańcie także przekładu Jerozolimy przez Piotra, bo mi tu te dwa dzieła dla języka bardzo są potrzebne, teraz albowiem nie mam jak tylko Trembeckiego i uważam, że mój styl twardzieje nieznacznie” (Listy Juliusza Słowackiego umieszczone w „Ruchu literackim”, Lwów nr. 13 z r. 1875). Chociaż już był poetą dość sławnym, Słowacki nie umiał jeszcze ortografii, jak się do tego w listach pisanych do swej matki przyznał: „Nie dziwcie się, że teraz używam j, jota, bo drukując musiałem się ortografii nauczyć”. Juliusz Słowacki na Homerze uczył się czytać i książka ta wielkie nań wywarła wrażenie

Juliusz hr. Strutyński (Berlicz Sas), znakomity pisarz i wyborny stylista, wydał pierwsze swoje dzieło mając 46 lat. Potem znów przez 12 lat nic nie wydawał. Aż od 1868 co roku nowe dzieło wydaje. Sam mi o tem wszystkiem mówił, dodając, iż całe życie pracował gorliwie, lecz wydawać nie śmiał. Mało jest obecnie tylu uczciwych i rozsądnych pisarzy. W tym wieku kiedy Berlicz Sas zaczął wydawać, inni są kompletnie wypisani.

Maciej Stryjkowski wpadł w piątym roku swego życia do wody, zkąd go bez żadnego znaku życia wydobyto. Przyrządzono wszystko do pogrzebu a gdy odkrytą trumienkę na katafalek w Kościele położono, głos dzwonów obudził dziecko z letargu, jednakże przez cały tydzień ze strachu ani słowa nie mógł przemówić; późniejszy historyk odtąd zawżdy ciężką miał wymowę (Essai sur l’histoire littéraire de Pologne par M. D, str. 99).

Szewczenko, poeta ukraiński, urodził się w gubernii kijowskiej, w rodzinie chłopskiej biednej; błąkając się od wioski do wioski trafił na malarza diaka, podobał mu się kunszt malarski, i już się do niego zabierał, gdy został wzięty do dworu i kazano mu być kozaczkiem do podawania fajek panu wcale nie Polakowi a nazwiskiem Niemcowi. Mając szczególny pociąg do malarstwa, ciągle to kredą, to węglem gryzmolił, a gdy z panem pojechał do Wilna, dostawszy ołówka i papieru, ukradkowo kopiował portrety na ścianach w zajezdnym domu pozawieszane; schwytany na gorącym uczynku był przez groźnego pana ukarany. Pan w końcu przekonawszy się o prawdziwych chłopca zdolnościach, kazał go uczyć malarstwa, w którem później wysoko Szewczenko postąpił (Kilka słów o Aleksandrze Grozie przez Rzuchowskiego w II tomie albumu Raperswylskiego).

Augustyn Theiner ur. r. 18o i we Wrocławiu z ojca Szlązaka a matki Polki, słynny wydawca „Wetera monumenta Poloniae et Lithuaniae”, tudzież autor dziejów Klemensa XIV (Ganganelli) i wielu innych uczonych dzieł, um. r. 1874. Należał do zgromadzenia ś. Filipa Nereusza i był prefektem watykańskiego archiwum a przy tem wielki nieprzyjaciel Jezuitów. Lecz gdy ich intrygi zwalczyły papieża Piusa IX., Theiner został usunięty z posady archiwisty, ale mieszkanie pozostawiono mu w Watykanie. Jezuici mszcząc się nad nim, a przy tem obawiając się, aby wielki dziejopis nie dobrał się do archiwum, kazali zamurować drzwi, które z pokoju Theinera prowadziły do archiwum.

Stanisław Trembecki odbył w swej młodości jakie trzydzieści pojedynków. Umarł r. 1812 mając lat 80 kilka. Wiadomo, że w ostatnich latach nie wychodził z pokoju i zajmował się hodowaniem wróbli.

Kajetan Węgierski miał wygrać 20 tysięcy dukatów w karty, ale to pono mylna wiadomość (por. artykuł o życiu Węgierskiego przez Estreichera w piśmie „Kłosy i kwiaty”, Kraków 1869)

Teofil Żebrawski wydał 1873 bibliografią dzieł matematycznych polskich, praca niezmiernie sucha, a wkrótce potem przetłómaczył pieśni Ossyana, które wyszły w Krakowie 1875. Po upadku powstania Kościuszkowskiego r. 1794 powierzono znaczne sumy pieniężne Kalasantemu Szaniawskiemu, który na Berlin do Paryża jechał. Tych nie dowiózł, co się z niemi stało powiedzieć nie umiał i wziął się do pisania dzieł filozoficznych (Lelewel, Panowanie Stanisława Augusta, Bruksela 1847, str. 223).

Niesiecki dostał bicie za Herbarz z sumienną genealogią pańskich rodów (Bezmaski, Notatki do dziejów, Toruń 1876, str. 259).

Karol Szajnocha historyk, będąc uwięziony we Lwowie i nie dostając materyałów do pisania w więzieniu, spisał na białej ścianie swej celi całe poemata grubą igłą, co mu wzrok nadwyrężyło (Smiles, Pomoc własna, str. 148).

Są niektóre rodziny, które po kilku wydały poetów, literatów lub uczonych ze swego łona. Zwykle w pewnym okresie czasu pojawiają się ludzie umysłowi z jednej rodziny, rzadziej, aby to w przerwie następywało. Wyjątek taki widzimy na Fredrach; Maksymilian Fredro, autor historycznego dzieła i fragmentów żył w XVII stuleciu. Całe XVIII stulecie nie wykazuje żadnego Fredrę literatem, aż w XIX stuleciu pojawia się dwóch: Aleksander ojciec i jego syn Aleksander Jan, i obydwaj piszą komedye.

Coś podobnego zaszło z Garczyńskiemi. Stefan Garczyński wydał w pierwszej połowie XVIII stulecia Anatomię Rzpltej polskiej, ważne dzieło do poznania politycznego bytu państwa, zaś A. Garczyński wydał w XIX stuleciu około 1844 Poezye i ballady.

Według mego obliczenia rodzin polskich, które wydały po dwu literatów jest 99, zaś takich które miały po trzech literatów jest 40. Rodzin o siedmiu koronach literackich czyli takich co siedmiu a może i więcej wydały literatów jest tylko jedna: Zawadzcy; o sześciu koronach cztery: Chodźkowie, Kamińscy, Potoccy, Szymanowscy; o pięciu koronach także cztery: Jabłonowscy, Korzeniowscy, Krasińscy, Platery; a takich rodzin, co ze swego łona wydali po 4 mężów pióra, mieliśmy trzynaście: Bielscy, Czajkowscy, Czartoryscy, Kozłowscy, Łosiowie, Morsztynowie, Opalińscy, Radziwiłłowie, Rzewuscy, Tarnowscy, Wolscy, Zaborowscy, Zamojscy.

Nie bez interesu są także wiadomości o długości czasu, w którym autorowie pisali swoje dzieła.

Bartoszewicz dokonał tłómaczenia „Bezkrólewia po Janie Sobieskim” przez Bizardiera w 20 dniach, jak sam o tem w przedmowie wspomina.

Prof. Bronikowski przełożył Xenofonta Memorabilie w 45 dniach, jak o tem sam tłómacz doniósł listem do Kraszewskiego, umieszczonym w „Dzienniku poznańskim”  nr. 2 i 8 z r. 186o.

Nad przekładem Iliady pracował Dmóchowski 10 lat (Nowe wypisy polskie, Leszno 1838, cz. II, str. 325).

Nad poematem „Victoria Deorum” pracował Klonowicz to lat. (Dzieło to wydrwiwa ówczesne wychowanie młodzieży i należy do niezmiernie rzadkich). (Janocki, Nachricht von denen in der Hochgräflichen Zaluskischen Bibliothek sich befindenden rahren polnischen Büchern, Dresden, 1747, str. 82). Według Bent. I, 337, wyszło to dzieło w 44 pieśniach bez wyrażenia roku i miejsca, lecz rzeczywiście w Rakowie u Sternackiego 16oo, in 8vo, str. 683. Wartałoby go przełożyć na język polski.

Zdaje się, że Konarski pracował 28 lat nad dziełem „O skutecznym rad sposobie”, gdyż w części I, na str. 118 czytamy: „relacya prawdziwa, jakim sposobem y z iakiej przyczyny Seym Warszawski anni 1732 był zerwany i pierwsze od tamtego czasu tey xiążki motivum”. Dalej mówi autor na str. 119: „od tego zaś cytowanego roku 1732, od tey, którą tu niżej wiernie uczynię relacyi, pierwsza myśl mi przyszła, te uwagi, które teraz za Pana Boga łaską y pomocą podaję, nad nędznemi naszemi seymami i radami napisać y one szlacheckiemu kiedyżkolwiek kommunikować stanowi”. Wydrukowano zaś dzieło „O skutecznym rad sposobie” roku 1760 i następnych. To pewne, że dzieło w manuskrypcie dużo i długo było czytane. Jerzy Mniszech, marsz. nadw. kor., zaczyna swój list do autora pod datą 3 aprila 1761: „Od kilkunastu lat jakoś mi to zbawienne Oyczyźnie swoje opus W. P. komunikował, y czytał, gdybyś W. M. P. był moiey rady y perswazyi słuchał, a dawno go in lucem publicam wydał, możeby już z niego korzystała była Rzplta” (cz. I,254).

Kopernik opracowywał i wykończał: „De revolutionibus orbium coelestium” przez 33 lat.

Kajetan Koźmian zaczął pisać swój poemat „Stefan Czarniecki” r. 1832 a ukończył go 1849; a zatem przez lat 17 pracował nad nim (Łukaszewicz, Rys piśmiennictwa. Poznań 186o, str. 355)

Lelewel zostawszy profesorem w Wilnie napisał dzieje polskie aż do panowania Stefana Batorego w 18 dniach (Lelewel, Przygody w poszukiwaniach).

Mickiewicz napisał „Farysa” jednego dnia, o czem tak opisuje Cyprynus w ruskiem archiwum, a za nim „Tygodnik Ilustrowany” w tomie X, serya 2, rok 1872 (na str. 331): „Pewnego razu po obiedzie zaszedłem do niego i zastałem go piszącego przy biurku. Chciałem odejść natychmiast, ale Adam zatrzymał mnie. „Zapal sobie fajkę, usiądź i poczekaj trochę, ja zaraz skończę i przeczytam ci”. Usiadłem tedy i czekałem. Pióro skrzypiało, pisał ogromnie prędko. Po dziesięciu minutach rzekł do mnie: „No, już skończyłem, a teraz słuchaj”. I przeczytał mi cudownego swego Farysa, którego tegoż samego dnia zaczął. Spojrzałem na rękopis i nie mogłem dość się wydziwić: dwa tylko słowa poprawione były”. Dalej opisuje tenże Cyprynus, że Göthe w r. 1829 darował Mickiewiczowi pióro, którem napisał Fausta, i ogłosił go pierwszym poetą wieku.

Jenerał Franciszek Morawski musiał z polecenia Wielkiego Księcia Konstantego we 24 godzin dorobić wiersz do całej wielkiej kompozycyi mszalnej (Dziennik poznański z r. 1861, nr 292).

Mroziński poprawiał 10 lat swoje „Oblężenie i obronę Saragossy”. Bo jeśli mamy wierzyć Wójcickiemu „Cmentarz powązkowski” t. II, zeszyt i I, przyniósł on tę rozprawę r. 1809 F. Bentkowskiemu redaktorowi „Pamiętnika warszawskiego”, aby ją umieścił w tym pamiętniku. Bentkowskiego zajął przedmiot, ale raził styl i nieumiejętność władania językiem ojczystym. Radził więc Mrozińskiemu, ażeby wziął się do nauki i poznania rodzinnego języka. Mroziński usłuchał rady i przewertował różne gramatyki i rękopis oblężenia i obrony Saragossy co do stylu i języka poprawił a Bentkowski wydrukował go w XIII. tomie „Pamiętnika warszawskiego” z r. 1819.

Wacław Potocki (um. 1693) już między współczesnemi musiał za takiego uchodzić poetę, który nie zbyt prędko zrywa się z ogłoszeniem swych dzieł. Wespazyan bowiem Kochowski (Liryka polska wyd. Turowskiego str. 281) mówi o nim:

Jakże Potocki lubi się długo pieścić
Z swą Argenidą, zazdroszcząc jej świata,
Chociaż dziesiętne minęły jej lata.

To długie poprawianie stylu przypomina mowę greckiego Isokratesa, który jedną mowę 10 lat poprawiał.

Murray sam wyraża, że w przeciągu jednego miesiąca zaczął i ukończył swoje: „De l’etat des etudes, des lettres et des moeurs en Pologne”. Warszawa 1800 (Bent. I, 57).

Teodor Narbutt pracował 30 lat nad przygotowaniem i obrobieniem materyałów do historyi narodu litewskiego, którą wydał w 9 tomach. Wilno 1835–45 (patrz przedmowę do 9 tomu).

Ossoliński Józef Maksymilian układał „Dzieje panowania Zygmunta Jagiellończyka” przez lat 17, pięć razy poprawiał, pomnażał i przerabiał, jednak nie uznał godnemi druku (Szymanowski, 300 portretów str. 158).

Wincentego Pola śliczny poemat „Wit Stwosz” powstał o zakład. Gdy bowiem w pewnem towarzystwie w Krakowie była mowa o Stwoszu, Pol, który się tam także znajdował, powiedział, żeby o tym rękodzielniku można nieco napisać. To zdanie miał ktoś ze słuchaczy a przyjaciel Pola znegować, może umyślnie, aby tem bardziej poetę zaprawić. Słowo po słowie, aż wreszcie Pol odezwał się: proszę o 3 dni namysłu a odpowiem czy będę pisał lub nie. Po trzech dniach rozpoczął pisać i w 39 dniach ukończył, jak sam o tem pisze w nocie do tego dzieła.

Juliusz Słowacki w liście z dnia 30 listopada 1833 pisał do swej matki: „cały ten miesiąc pracowałem nad nowym poematem (Kordyan) i w dni 20 napisałem 220 wierszy”. Z tego widać, że Słowacki wcale nie prędko tworzył, bo to wypada 11 wierszy na dzień.

Włodzimierz Wolski napisał libretto do opery Halki w 3 czy 4 dniach, jak o tem sam mówi w przedmowie do swych poezyi, wydanych w Wilnie 1859 w dwóch tomach (tom I, str. 9).

Tomasz z Strzępina (146o), rektor akademii krakowskiej, a później biskup krakowski, tak doskonałą miał pamięć, że całą Biblię wierszem wyłożoną na pamięć umiał i bez najmniejszej pomyłki a przy tem bardzo prędko, z któregokolwiek miejsca wyznaczony rozdział wypowiedzieć potrafił.

Podobnie twierdzi Sołtykowicz (O stanie akademii krakowskiej), że Wirgilanciusz Samborzanin całą Biblię umiał na pamięć.

Naruszewicz w przekładzie Tacyta wspomina w przedmowie do czytelnika, że X. Konstantyn Iwanicki, kanonik przemyski, nauczył się prawie na pamięć całego tego rzymskiego dziejopisa. Lipsiusz też umiał całego Tacyta na pamięć.

Albertrandy umarł r. 1808 w 77 roku życia swego (Bent. II, 6o6)

Bessat, profesor prawa natury w konwikcie pijarskim w Warszawie i autor dzieła „Discours sur le droit naturalo” żył przeszło 70 lat, um. 1808 (tenże str. 35).

Bielowski August, bibliotekarz zakładu Ossolińskich we Lwowie i wydawca dzieł historycznych, żył około 70 lat (um. 1876).

Bielawski Józef, komedyo-pisarz zmarły 1809, żył także około 70 lat (Bent. I, 527).

Bielski Marcin, kronikarz, zmarł 1576 mając lat 80 (B. II, 723).

Bzowski Abraham, pisarz niezmiernie płodny, umarł 1637, mając lat 70.

Chrościkowski pijar żył 69 lat (um. 1799), zostawił pisma filozoficzne i przyrodnicze (Bent. II, 34).

Czacki Tadeusz żył tylko 48 lat (ur. 1765, um. 1813). Stanisław Potocki tak mówi o nim („Pochwały, mowy i rozprawy” cz. 2ga, str. 635): „Czacki napisał o prawach polskich i litewskich w młodym wieku, a przecie w tem dziele rozwinął tak ogromną, tak powszechną erudycyą, że ona bydź zdaje się rzadkim owocem późnej siwizny”. Rzecz dziwna, nie tylko inni pisarze, ale tak oględny krytyk jak St. Potocki mylnie cytuje sławne dzieło Czackiego, albowiem na tytule nie stoi „O polskich i litewskich” ale „O litewskich i polskich” prawach.

Górnicki Łukasz um. 1603 mając lat 76 (Herbarz Ignacego Kapicy).

Grzegorz z Sanoka żył lat przeszło 70, um. 1477 (Bent. II, 6)

Konarski Stanisław urodził się jako szósty syn Jerzego Konarskiego, kasztelana zawichostskiego, ur. 1700, um. 1773, a zatem żył lat 73 (tamże I, 679–687).

Kopernik um. 1543 w 70 roku życia.

Korzeniowska Regina, autorka „Atlasu historycznego Polski”, um. 1874 mając lat 81.

Kownacki Hipolit, tłómacz Kroniki Baszka, Galla i innych a przy tem bibliotekarz Stanisława Potockiego w Willanowie, um. 1854 mając lat 93 (Łukasiewicza, Rys piśmiennictwa polskiego str. 467).

Leszczyński Stanisław po dwakroć królem obrany (1704 i 1733) i jedyny król ze wszystkich naszych 40 króli, który pisał i wydał dzieła, żył lat 89 (od r. 1677 do 1766). Koło kominka siedząc zapaliły się suknie na nim i wskutek poparzenia umarł.

Minasowicz Józef Epifaniusz, poeta, tłómacz autorów klasycznych, pomocnik biskupa Załuskiego w zbieraniu książek, żył lat 78 (17 18–1796). Tenże Załuski nadał mu tytuł kanonika katedralnego kijowskiego, lubo wcale nie był kapłanem (Bent. I, 384).

Linowski pijar żył 7o lat (1738–18o8) wydał pisma filozoficzne i moralne (tamże II. 45).

Morawski Teodor historyk (um. 1879) żył 82 lat.

Mrongowiusz Celestyn w Gdańsku, autor słownika niemiecko-polskiego, tłómacz Xenofona Anabasis, doczekał się pięknego wieku, bo umarł 1855 licząc lat 91.

Maciejowski Wacław Aleksander, znany historyk, żył lat 90 (ur. 1793, um. 1883 w Warszawie), tryb życia prowadził regularny, każdego dnia przed południem chodził na przechadzkę.

Nagurczewski Ignacy, tłómacz Pasterek Wirgilego, żył 92 lat (1719–181 I. Bent. I, 451).

Niemcewicz Julian Ursyn żył 83 lat, ur. 1758, um. 1841.

Nowaczyński Tadeusz pijar, autor „O prozodyi i harmonii języka polskiego”, żył 78 lat, um. 1794 (Bent. I, 198).

Ossoliński Aleksander, fundator biblioteki publicznej we Lwowie, um. 1826 mając lat 8o (Mała encyklopedya II, 195).

Sędziwoj Michał, pisarz o alchemii, umarł 1646 mając lat 8o (Bent. II, 360).

Śniadecki Andrzej żył lat 77, um. 1838. Staszyc um. 1826 mając lat 71 (Łukaszewicz, Rys str. 479).

Szczaniecki, jezuita um. w 81 r. życia (r. 1737), wydał podług Niesieckiego dwanaście różnych pism treści filozoficznej, kazania (Bent. II, 58).

Tretter Tomasz, sekretarz królów Batorego i Zygmunta III., zostawił 9 pism historycznych oraz wierszem, żył lat 60 (B. II, 747).

Wyrwicz um. 1793 w 77 roku życia (Bent. II, 646).

Załuski Józef Jędrzej, fundator pierwszej biblioteki publicznej w Warszawie, żył 71 lat (1701 – 1774. Bent. I, 28).

Źródło: A.Sozański, „Ciekawe szczegóły z literatury i bibliografii tudzież z innych umiejętności: mianowicie z dziejów polskich i powszechnych, z nauk przyrodniczych, z teologii, historyi muzyki i sztuk pięknych, z numizmatyki, archeologii, heraldyki, medycyny, oraz z dziennikarstwa”, Kraków 1884



Kategorie:Farrago rerum, Źródła

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: