Dzień Wyzwolenia [Kraków, 2 listopada 1918]

894206_cENt_nie_krakowa_1918_odwach_siec_83

Polskie c. i k. pułki Galicyi i Śląska przekształciły się w armię polską i usunęły obce władze.

Za słabe słowa, za słaba mowa ludzka, aby oddać te wstrząsające uczucia, które przepływają przez piersi każdego Polaka. Należałoby pisać płomieniami, aby móc wyrazić plastycznie siłę i blask tej potężnej chwili, która w dniu wczorajszym rozpoczęła nowy okres w życiu ziem polskich, które przez sto czterdzieści sześć lat żyły przykute do obcego tworu państwowego.

Wczoraj jeszcze wstawał Kraków i wszystkie wsie i miasta tej dzielnicy pod skrzydłami orła austryackiego – w godzinie południowej odpadł tynk z pomalowanej na kolor czarno-żółty polskiej dzielnicy i na oczach całęgo świata dokonał się cud – z pączka obciśniętego jeszcze grubemi liścieniami, przepojonemi żywicą austryacką wystrysnął wspaniały kwiat polskiej wolności, polskiej niepodległości, polskiej dumy.

Spadły z murów orły znienawidzone, a dziś nam obojętne – znikały ze ścian gabinetów portrety niepotrzebne – dokonywała się bezkrwawa rewolucya wojskowa błyskawiczna i śmiała, biorąca w swój rząd obcych generałów i obce wojska – dokonywała się rewolucya, która przekształcała całe związki wojskowe w polskie kadry zbrojne – jak z mitycznych kamieni Kadmusa wyrastały tysiączne zastępy polskich oficerów i polskich wiarusów – na wszystkich czapkach i piersiach pojawiły się polskie orły i narodowe kokardki – wyszła Polska ze stuletniego więzienia na ulice miasta i na pola polskie i brała w ramiona stęsknioną swoją młodzież, swoich żołnierzy, swoich robotników, swoich chłopów, swój naród cały.

Jeżeli w jakiej głowie postała przedtem myśl, że tę Polskę będzie można inaczej budować, że da się ją wcisnąć w przemyślaną formułkę partyjną, jeżeli komu zdawało się, że „w imieniu Warszawy” nie można u nas rządzić, że tu na polskiej ziemi da się cośkolwiek według wzoru stworzyć jeżeli komu śniły się dyktatury – to wczoraj dowiedziano się, że tej potędze żywiołowej, wołającej o czyn i o twórczą pracę, jaka rozkołysała się we wszystkich warstwach naszego narodu, nic się nie zdoła oprzeć – że ta potęga żywiołowa, która wiodła naszych dziadów i ojców na boje dla honoru, na boje dla zado­kumentowania krwią przelaną nleprzedawnionych naszych praw państwowych, zmiecie dziś wszelką przeszkodę, skądkolwiek ona pochodziła i ktokolwiekbądź ją stwarzał dla jakichkolwiekbądź pobudek.

Zdrowy, samozachowawczy instynkt narodu rozniesie w proch wszystkie teorye demagogiczne – bo Polska pragnie żyć jako olbrzym świadomy swej siły, swej odpowiedzialności wobec ludów świata i świadomy swej wielkiej misyi międzynarodowej. Masy polskie bez względu na to kto one, biedne czy zamożne, w fartuchach roboczych czy lekarskich, w mundurach urzędniczych czy żołnierskich, w surducie czy chłopskiej sukmanie tęsknią nie do zamętu i chaosu, nie do uprzywilejowania jednej warstwy kosztem drugiej, nie do bolszewickich porządków, ale do wolności równej dla wszystkich, do panowania niewzruszalnej sprawiedliwości i etyki, do postępu i reform, zbudowanych na dobrej woli, na sercu, na obywatelskich cnotach, a nie na prawie gwałtu.

Pękły okowy!

Wstaje naród, którego duszę zaklęły pieśni poetów w baśń o „śpiących rycerzach” – wstaje wolny gospodarz swych ziem, aby składnie i mądrze wszystko urządzić na chwałę swej przeszłości historycznej i na chwalę nowych czasów, które idą.

Źródło: „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, 2 listopada 1918



Kategorie:Historia, Źródła

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: