800 000! [Warszawa, 15 listopada 1918]

jency

Sygnalizowaliśmy już wczoraj nowe, wprost katastroficzne niebezpieczeństwo, które ziemi naszej grozić zaczyna. A wieści, otrzymane w ciągu dnia wczorajszego i dzisiaj w rannych godzinach, nie tylko potwierdzają grozę położenia, lecz biją we wszystkie dzwony na trwogę, zwiastując, że „woda wzrasta”, że nie ma już ani chwili do stracenia, jeżeli chcemy zapobiec klęsce straszliwej.

Oto nowy rząd Niemiec republikańskich wyrzucił na całym zachodnim pograniczu Polski setki tysięcy jeńców rosyjskich. Nikt ich jeszcze dokładnie policzyć nie zdołał, ale według relacji osób, przybywających z Kaliskiego i Sosnowca, sami Niemcy obliczają ten potop, który Polskę ma zalać, do wysokości 800 tysięcy ludzi.

Osiemset tysięcy!

Czy rozumiecie tę cyfrę okropną?

Osiemset tysięcy ludzi wywieziono z Niemiec i odebrawszy im na granicy ostatnia resztki mienia i żywności, wpędzono przez pal graniczny do Polski. I oto milionowa fala głodnych nędzarzy, apokaliptyczna ciżba półtrupów lub obłąkanych rozpaczą szaleńców pcha się po wszystkich gościńcach pogranicza polskiego i posuwa się wzdłuż plantów kolejowych, siejąc swym szlakiem setki trupów, roznosząc po kraju krzyk głodu i wściekłości, grabież, zarazę, anarchię.

Nikt nas nie pytał, czy się godzimy na przemarsz 800-tysięcznego tłumu, czy jesteśmy gotowi na jego przyjęcie, czy możemy go wyżywić i przewieźć? Wrzucono go nam po prostu do kraju, niby ostatni dar piekła wojennego, niby ostatnio pożegnanie niemieckie, niby ostatnią zemstę i klątwę zgrzytającego zębami krzyżactwa. Stoją na granicy różne feldfeble, regierungsraty i komisarze nowej republiki – stoją i patrzą z szatańskim uśmiechem, jak „myszy” zjadać zaczynają Polskę. Śmieją się z nowego wariantu Popielowej legendy, śmieją się z nowego gwoździa, który w krzyż polski wbijają.

Czy w pikelhaubie, czy z czerwoną przepaską na ramieniu, prusak jest zawsze prusakiem. Już powalony, już na łańcuchu trzymany, a jeszcze posyła nam poprzez słupy graniczne tę straszną armię głodu i rozpaczy. Nie mogli sami nas zdławić, więc ślą nam to mrowie półdzikich niewolników, oby zgasiło świt naszej wolności, aby rozniosło po kraju anarchię, aby stało się sprzymierzeniem bolszewizmu polskiego.

Jest to robota polityczna, zupełnie swych celów świadoma. Między Polską a prowincjami polskimi Niemiec, ma stanąć ten wał, z 800 tysięcy jeńców zbudowany. Chodzi o wywołanie takiego chaosu, aby w nim zatonęły aspiracje Polski do zjednoczenia, abyśmy stali się kupą gruzów i piekłem narodów.

Ma się przerazić: Londyn, Paryż i Waszyngton, ma się przerazić sama Wielkopolska, ma rozpętać się jakaś wojna wszystkich z wszystkimi, aby w tym zamęcie nieopisanym Niemcy mogli odroczyć likwidację swego, na krwi i grabieży zbudowanego państwa, wysunąć nowe niebezpieczeństwo i w ogólnym przerażeniu Europy coś wytargować dla siebie, nie dopuścić do ostatecznej rozprawy i rewindykacji ziem przez siebie zrabowanych.

Chaos, chaos bez końca! Oto krzyk nowych Niemiec, ukrywających pod płaszczom republikańskim stare pazury Krzyżaków. Niech wszystko ginie i w proch się rozsypie, byle tylko wielki komornik koalicji nie mógł przeprowadzić dziś swej egzekucji. Czego nie mogły dokonać torpedy i gazy duszące, tego ma dokonać siejba anarchii powszechnej. Albo Wilson cofnie swoje „redde quod debes” na wschodzie niemieckim i Prusy pozostaną Prusami, albo świat zadrży w najstraszniejszych konwulsjach przewrotu – oto jest program nowej wojny, którą Niemcy wypowiadają Europie.

Czy rząd polski rozumie co się dzieje dokoła nieco i jakie niebezpieczeństwo posuwa się wzdłuż plantów kolejowych ku sercu i głowie ojczyzny?

Czas najwyższy, aby powstrzymać lub ująć w karby tę falę, która wlecze się ku nam od granic zachodnich. Trzeba zmobilizować wszystkie siły kolejowe, otworzyć skarb państwowy, powołać do życia specjalne ministerium dla sprawy jeńców i reemigracji, byle tylko jak najprędzej usunąć z Polski tych 800,000 niewolników niemieckich, byle nie dopuścić, aby ta zaraza osiadła po wsiach i gościńcach naszych.

I niechaj niezwłocznie dowiedzą się w Waszyngtonie, do czego zmierza ten nowy zamach niemiecki na Polskę. Niech mocą swego bogactwa, mocą swej siły wojskowej i swego prawa zwycięzców dadzą nam jakiś ratunek. Niech sami ujmą w swe żelazne ręce sprawy demobilizacji i powrotu jeńców, aby kres położyć tej piekielnej intrydze, która zniweczyć ma dzieło uspokojenia na wschodzie Europy i rozpętać wszystkie żywioły chaosu.

Mamyż być znowu karczmą zajezdną dla wszystkich ludów i strasznym gościńcem anarchii? Mamyż spoglądać spokojnie jak ze wschodu i zachodu rzucą się na nas setki tysięcy zrozpaczonego motłochu, olbrzymie tłumy żebraków, grabieżców i desperatów, cały potok wszelakiej, fizycznej i moralnej zarazy?!

Już idą. Fala rośnie. Za tydzień, za dwa tygodnie niebezpieczeństwo stanie się klęską wprost nieobliczalną.

Źródło: „Kurier Warszawski”, 15 listopada 1918



Kategorie:Artykuły, Historia, Źródła

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: