Manifestacja narodowa [Warszawa, 18 listopada 1918]

pochod1711

Po kilku dniach słotnych i ponurych zbudziła się wczoraj Warszawa skąpana w złotych blaskach jesiennego słońca. Święto narodowe przypadło w dniu nad podziw rozsłonecznionym. Purpura sztandarów narodowych, rozwieszonych w całem mieście, zyskała przez to na przepychu i majestacie.

Od rana na ulice wyległy tłumy. Na Nowym Świecie i Krakowskiem Przedmieściu aż  Zygmuntowskiej kolumny zaroiły się chodniki i jezdnie. Ruch kołowy ustał już wkrótce po godzinie 9 rano. Tramwaje kierowano innemi linjami.

Dziesiątki tysięcy warszawian w tym dniu, obranym dla zamanifestowania uczuć narodowych w wolnej stolicy Polski, wcześnie śpieszyły do świątyń. Z polecenia ks. arcybiskupa po mszach świętych odśpiewano wszędzie „Te Deum”, a później „Boże, coś Polskę”. Wygłoszono też we wszystkich świątyniach kazania ze słowami zachęty wiernych synów Kościoła i ojczyzny do wzajemnej miłości, zgody i powagi wobec chwil tak doniosłych.

Głównym punktem obchodu był pochód narodowy.

Obawiano się, że pochód nie wypadnie dość uroczyście. Zaledwie bowiem dwa dni miano na zorganizowanie go. Wyrażano też obawy, czy w dzisiejszych czasach fermentu, czającego się po różnych zakamarkach stolicy, nie znajdą się żywioły, co zechcą, korzystając z tłumnego zebrania się ludności, dopuścić się wybryków. Zaufano w tym względzie zdrowemu poczuciu powagi chwili przez ludność miasta, która nieraz już przecież dawała dobra świadectwo swej dojrzałości.

I nie zawiedziono się. Pochód udał się wspaniale. Majestatem i powagą nie różnił się od swych poprzedników z r. 1905 i 1916, uwzględniając jedynie w znaczeniu liczebnem brak młodzieży szkolnej.

Ogarniając z krużganka kościoła świętokrzyskiego te żywe fale głów, miało się poczucia dumy, iż szczerze polska Warszawa potrafi godnie i w jedności wystąpić. Miał pochód przedstawicieli swych we wszystkich warstwach ludności: od rodów arystokratycznych i duchowieństwa, od ziemiaństwa i mieszczaństwa do robotników i włościan, idących społem pod jednym sztandarem wspólnym: z Białym Orłem. Miał pochód pierwiastek, którego nie posiadały pochody dawniejsze: przedstawicielstwo różnych dzielnic Polski.

I choć otrzaskał się już słuch nasz i serca nasze z pieśnią polską, do niedawna wzbranianą, wczoraj jednak w wielu oczach łzy zabłysły i drżenie serca ogarniało zarówno na dźwięk pieśni naszych, jak podczas okrzyków z gorącem pozdrowieniem dla braci z poza dotychczasowych kordonów.

Liczebnie pochód wczorajszy określić można na 100.000 osób.

W sercach uczestników uroczysty dzień wczorajszy na długo pamiętny zostanie.

Źródło: „Kurier Warszawski”, 18 listopada 1918

 



Kategorie:Artykuły, Historia, Źródła

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: