Toczy się koło dziejów [1 stycznia 1939]

01011939

W pełnym biegu, bez wytchnienia, bez spojrzenia poza siebie, przetaczają się dzisiaj zdarzenia w świecie z toru roku 1938 na tor roku 1939.

Biją się nadal w Chinach i właśnie ze wzmożoną zaciętością koło Kantonu i w środku kraju poza Hankau. Ani się spostrzeże Hiszpania, że rok się zmienia, wśród zaciętych walk na rubieżach Katalonii. Tylko wzrasta, wraz z dzisiejszym wyjazdem p. Daladier’a na Korsykę i do Tunisu i jednoczesnym przewozem batalionów posiłkowych z Marsylii do Dżibuti i Somalii, napięcie w obszarze Morza Śródziemnego. Podróżujący p. Chamberlain, jakby dla zatarcia przejścia z roku starego w nowy, jedzie do Włoch na rozmowy z p. Mussolinim, jak jeździł do Niemiec na rozmowy z kanclerzem Hitlerem, których wyniki wprawiały świat w zdumienie. A zapewne i w innych stronach Europy zamysłów i działań, zaczętych w roku, który się skończył, nie złoży się ad acta z nastaniem roku nowego.

A jednak, mimo zgiełku i tłoku zdarzeń na tym zakręcie, godzi się i warto pożegnać się jakoś myślą z rokiem 1938, który wytrząsł ze swego wora przeznaczeń zdarzenia zaiste nie błahe i nawet na długim szlaku dziejów zaznaczy się przeobrażeniami nieprzemijającego znaczenia.

Zmieniła się w tym roku postać Europy w jej środkowym zrębie lądowym. I nie są to przemiany-nawroty na przestrzeni lat kilkunastu czy kilkudziesięciu. Rzesza Niemiecka, panująca poza wałem Sudetów i nad Dunajem, oraz sięgająca w pobliże Adriatyku, jest bowiem poniekąd nawrotem do średniowiecznego Cesarstwa, a w swej dzisiejszej zwartości i jednolitości, w ogóle dawniej nieznanej, jest zjawiskiem nowym.

Jakżeż dokładnie rozumieją to w Niemczech!

„Trzy są wielkie zdarzenia dziejowe w tym roku – mówił zastępca Fuhrera p. Rudolf Hess, członek rządu Rzeszy, w mowie dorocznej przed Bożym Narodzeniem do Niemców w całym świecie – na które wzmocnione znowu Niemcy patrzeć mogą jako na rozstrzygające w toku dziejów. To powrót Austrii, powrót Sudetów i wzniesienie wału obronnego na Zachodzie. Każde z tych dzieł jest tak wielkie, iż wiele pokoleń poprzednich byłoby dumnych z przeżycia choćby jednego z nich.”

A więc, poza osłoną wału na Zachodzie, posuwanie się na Wschód.

Myśl ta, dobitnie, choć zwięźle, wyrażona i wysunięta, jako naczelna, w mowie kierującego polityka Trzeciej Rzeszy, żywię dzisiaj w umysłach ogółu niemieckiego. Jest to już owoc starannego wychowania politycznego. Wszakże bowiem niezwłocznie po objęciu władzy nakazał nacjonal-socjalizm w rozporządzeniu urzędowym uczyć w szkołach, iż w prastarej dobie osiedlenie germańskie sięgało daleko na wschód Europy, dodając, iż nauka o przeszłości ma kształcić wolę i wskazywać cele na przyszłość.

Dzisiaj myśl ta, ze szkół i z książek, przenosi się już na niwę polityczną w wyraźnych zarysach haseł i wskazań.

W przeddzień Bożego Narodzenia na łamach głównego dziennika Trzeciej Rzeszy, Voelkischer Beobachter, zapoznano nas z treścią książki, wydanej w Monachium pod imieniem pisarskim A. Sanders’a – (Um die Gestaltung Europas, Kontinentaleuropa vom Mythos bis zur Gegenwart, tj.: O ukształtowanie Europy, ląd europejski od baśni po teraźniejszość) – i nawiązano do niej wymowne rozważania pióra jednego z naczelnych dziennikarzy nacjonal-socjalistycznych p. dra Walthera Schmitta:

„…Już w założycielskich dziełach Ostrogotów między Bałtykiem a Morzem Czarnym, jako też w poprzednich walkach innych licznych ludów wschodnio-germańskich lub kaukaskich rozpoznajemy pierwsze zmagania się o europejską przestrzeń życia przeciw groźbie od wschodu… Widownią tych walk był już w zaraniu rozwoju dziejowego wielki szlak ludów i stosunków, który przez Wisłę-Dniestr oraz Dźwinę-Dniepr łączy Bałtyk z Morzem Czarnym… Z książki tej w mowie niemieckiej bije do wszystkich narodów tego bliskiego Wschodu wezwanie do wolności, które poprzez wiele stuleci wszystkie te narody bardzo głęboko związało z polityką niemiecką i niemieckim ustrojem państwowym…”

Znajdują tu wyraz dążenia bardzo wytrwałe, znane nam już dobrze z pierwszej próby urzeczywistnienia w czasie wielkiej wojny.

Wkraczamy w nowy rok, tym razem, nie tyle może w oczekiwaniu, co się w nim zacznie, ile z uwagą wytężoną na to, co się już zaczęło w trzech wielkich splotach zdarzeń, na Dalekim Wschodzie, w kręgu Morza Śródziemnego, oraz w Europie Środkowo-Wschodniej. Czy te zjawiska, od siebie wzajemnie odlegle, nie są z sobą związane? Same państwa-sprężyny w tych oddzielnych obszarach i działaniach osobnych w zakresie własnym, Japonia, Włochy i Niemcy, stworzywszy głośne trójporozumienie, mówią, że łączność istnieje, a świat, dostrzegając już jej objawy, liczy się poważnie z możliwością, iż nabierze ona znamion rzeczywistego i pełnego współdziałania.

To pewna, że wspólny tym wszystkim przedsięwzięciom jest pierwiastek, nie nowy zresztą w toku dziejów, narzucania innym szczęśliwości: Japonia zapewnia Chiny, iż chce je postawić na nogi, Włochy gotowe są wskrzesić śródziemno-morskie imperium rzymskie, a Niemcy, odwołując się do prastarych podobno wśród narodów Europy Środkowo-Wschodniej poczuć związku z niemczyzną, chcą je zbawiać po swojemu.

Toczy się wartko koło dziejów.

Czy nasz naród pojął dość jasno powagę zdarzeń, które już są w toku? Czy twarde doświadczenia wyleczyły nas z dawnego narowu bierności i ociągania się: jakoś to będzie? Czy napięciu sił dokoła przeciwstawimy zjednoczone napięcie najwyższe sił własnych?

Nie wolno nam dopuścić, by kiedyś znowu mówiono, że w tych czasach wielkich rozpędów i przekształceń, u nas bez wartości na miarę zdarzeń mijał rok po roku.

Źródło: „Kurier Warszawski”, 1 stycznia 1939



Kategorie:Artykuły, Historia, Źródła

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: