Jewhen Małaniuk – „Napis na księdze wierszy” [1937]

Napięty i niezłomnie dumny,
strof imperator, co jak grom,
wiodę te wiersze, jak kolumny,
wprost ku katastrof twórczych dniom.

Za mną zwalony w gruz Baturyn
w skłębionych chmurach dawno zgasł –
a one spiżem – morituri –
idący salutują czas.

Potężne muskularne stopy
sprężystym jambem biją w bruk –
a to dytyramb nie utopii,
lecz rzeczywistość w grzmocie nóg.

I ot, buławą mroki zmiatam
wciąż naprzód pokazując ślad,
nie pęd to jeszcze, lecz już atak,
a ten zasłonę zedrze z lat.

Na strzępy ciemność się rozleci,
i ty, następco, ujrzysz wnet
przez mroczne pyły tysiącleci
przestrzeń bez granic i bez met.

Pojmiesz, ku jakim wielkim chwilom
krew pulsowała w głębi żył,
czemu sztyletem był mój stylos,
czemu stylosem sztylet był.

Przełożył Józef Łobodowski

Źródło: Biuletyn Polsko-Ukraiński, 5/1937



Kategorie:Poezja, Poezja, Poezja, Poezja, Poezja

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: