Jewhen Małaniuk – „Szkice do typologii kultur (fragment)” [1935]

Bezkresny przestwór. Można wędrować przezeń dni, tygodnie, miesiące i – wciąż widzi się to samo. Olbrzymie płaskie przestrzenie — to step bezpłodny i nagi, to twarde, jakby przez hordy zdeptane, ugory, to porosłe rzadkim lasem moczary, to łąki zabagnione lub piaszczyste – morze jednostajnych pustyń. Na tych płaszczyznach gdzieniegdzie poruszają się jak mrówki żywe istoty. Czepiają się jałowej gleby stada plemion. Od czasu do czasu, zmiatając ich ubogie osiedla, sunie nawała nomadów… Tam ciągle odbywa się przesiedlanie ludzkich gromad. Trwa proces wiecznej – że tak powiem – „kolonizacji”. Znikają bez śladu na tych płaszczyznach ludy i ich tymczasowe kultury. Miejsce ich zajmują nowe, przypadkowe narodowości i nowe, przypadkowe cywilizacje.

Grupy szczepów pod wpływem przyczyn zewnętrznych, jak walka o byt, klęski żywiołowe, niebezpieczeństwo wojenne itd. – skupiają się mechanicznie i tak samo mechanicznie rozpadają się. Nieustanne najazdy, epidemie, „migracje” i „kolonizacje” wpajają w ich psychikę pokorę, „poddanie się losowi”, wiarę w przeznaczenie („kismet”), pogardę dla aktywności, woli, a przede wszystkim osobowości ludzkiej. – I właśnie wówczas pojawia się wśród nich posępna, milcząca, jakby bezosobowa, a przede wszystkim bezlitosna personifikacja masy – despota.

Jest to zawsze „car carów”, „syn niebios”, „włodarz świata”, „wódz mas pracujących całej kuli ziemskiej” i w ogóle „ziemski bóg”. I wtedy owo duchowo-prymitywne, pozbawione struktury i hierarchii organicznej, bezspołeczne stado ludzi pada na twarz przed tym włodarzem niewolników, a właściwie mówiąc, pierwszym niewolnikiem wśród niewolników. Bo tam zawsze panuje „równość” – przymusowa i mechaniczna.

Despota prowadzi te masy niewolników na podbój nowych ziem, na poszukiwania terenów, gdzie koczownik mógłby ściągnąć daninę z narodów osiadłych. Wygania na olbrzymie roboty publiczne -budowanie chińskich murów, piramid i kanałów. W ten sposób wyrastają państwa i kultury, ale mechaniczne, krótkotrwałe, i – jeżeli nie brać w rachubę ruin i legend – przemijające bez śladu. Tak było w Asyrii, Babilonie, Persji, Chinach. Tak jest dziś – na terenach współczesnej Eurazji. Despotyzm i komunizm – oto podwójne oblicze i podstawy zasadnicze tej kultury.

A oto inny obraz. Rozmaitość i wielobarwność terenu: góry i doliny, łąki i lasy, potoki i źródła, wzgórza i równiny. Temu zróżniczkowaniu terenu odpowiada zróżniczkowanie osiedli i mieszkańców. Miasta i miasteczka, wsie i zamki, futory i farmy – wszystko ma swój styl, swe własne oblicze. To samo dotyczy ludności, która składa się nie z mechanicznie sprzęgniętych mas, lecz z narodów, z których każdy posiada własną historię, własny charakter, tradycję i tylko sobie właściwe formy bytu.

Nie ma tu bezkształtnych „mas” i mechanicznych kolektywów – jest społeczeństwo organicznie spojonych ze sobą jednostek osobowości, społeczeństwo pełne życia i socjalnej fluktuacji. Społeczeństwo to organicznie formuje swą władzę – władza wyrasta z wnętrza społeczeństwa i narodu, jako ich wykwit, a nie spada na nich, jak niespodziewany ciężar z zewnątrz. Panuje tu bowiem prawo aktywnej jednostki – konstruktywnego członka społeczeństwa i wynikające z tego prawa naturalne: prawo własności do ziemi, do domu, do warsztatu, do myśli twórczej i twórczej wolności.

Tylko w obrębie tych zjawisk geo-socjalnych możliwa jest prawdziwa, trwała, a więc niezachwiana kultura, możliwe są „odrodzenia” kulturalne i polityczne, a więc prawdziwy, bo naturalny, „postęp”, nareszcie możliwa jest historyczność w ogóle. Czy będą tam monarchie, czy też republiki lub nawet dyktatury – wszystkie te formy władzy będą zawsze posiadać swą logiczną rację bytu: despotyzm jest tam niemożliwy.

Są to obrazy dwu typów cywilizacji na kuli ziemskiej. Powszechnie przyjęto oznaczać je dwoma symbolami: „Wschód” i „Zachód”. Jednakże symbole te tylko w pewnych konkretnych wypadkach mają lokalnie – geograficzny charakter i geopolityczną treść. W rzeczywistości, symbole te są uniwersalne i mają przede wszystkim znaczenie filozoficzne, a więc, ściśle mówiąc, abstrakcyjne. Dokładne rozgraniczenie realnie istniejących kultur według tych dwu typów nie zawsze jest możliwe. Znamy procesy dyfuzji kulturalnej, zjawiska współistnienia, zmieszania się oraz zlania kultur, wreszcie – i to dość często – zjawiska pseudomorfozy kulturalnej.

Ale chociaż żyjemy w czasach jeszcze panoszącego się relatywizmu i nie „przewartościowania”, lecz po prostu obniżenia wartości – tym bardziej powinniśmy posiadać stałe kryteria oceny powyższych zjawisk. W świetle naszej cywilizacji europejskiej – „Wschód” i „Zachód”, jako kompleksy kulturalno-historyczne, zarysowują się z największą jaskrawością i aktualnością.

Źródło: „Marchołt”, 2/1935



Kategorie:Źródła

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: