Światopełk Karpiński – „Wiersz pisany w listopadzie” [1932]

Cezarzy – jutro, dzisiaj – wychudli młodzieńcy,
duszeni jak wisielcy strykami krawatów,
czoła koronowane krost cierniowym wieńcem
wznoszą dumnie idący w słocie tego świata.

Wspaniały głód wypraża ich zwiotczałe mięśnie.
Woda w butach podartych mrozem gryzie stopy.
W postrzępione kieszenie zagnieździli pięście,
co kubeł krwi wycisną z mapy Europy.

Tutaj – w izbach dziwacznych, mają swe reduty,
gdzie skóra tynku pęka i przez rany szczelin
mięso cegły się krwawi, wabiąc tłuste muchy.

Tu ślęczą, aż do bólu kując myśli dłutem,
w ogromnej bryle wiedzy, którą udźwignęli,
swoje przyszłe posągi… i dziejów wybuchy.



Kategorie:Poezja, Źródła

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: